Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

OSIEMNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 6–11 VIII 2018

PONIEDZIAŁEK
Dn 7,9–10.13–14 albo 2 P 1,16–19; Mk 9,2–10
ŚWIĘTO PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO
Sło­wo Boże: Nie za wymy­ślo­ny­mi mita­mi postę­po­wa­li­śmy wte­dy, gdy dali­śmy wam poznać moc i przyj­ście Pana nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa, ale naucza­li­śmy jako naocz­ni świad­ko­wie Jego wiel­ko­ści. Otrzy­mał bowiem od Boga Ojca cześć i chwa­łę, gdy taki oto głos doszedł Go od wspa­nia­łe­go Maje­sta­tu: „To jest mój Syn umi­ło­wa­ny…”. Współ­cze­sność kar­mi nas sze­re­giem mitów, któ­re w zaska­ku­ją­cy spo­sób roz­po­wszech­nia­ją się mię­dzy ludź­mi. A my czę­sto nie potra­fi­my odróż­nić tych­że mitów od rze­czy­wi­sto­ści. Być może pięk­no mitów pocią­ga, lecz co się dzie­je, gdy pry­sną złu­dze­nia? Dla­te­go Apo­stoł mówi jasno: nie podą­ża­my za mita­mi. Bo sami mogli prze­ko­nać się o wiel­ko­ści Jezu­sa. Sami doświad­czy­li Jego mocy. Przyj­mij­my świa­dec­two Apo­sto­ła. Pozwól­my, by moc Jezu­sa uka­za­ła się w naszym życiu. I tak sami sta­nie­my się świad­ka­mi mocy Zmar­twych­wsta­łe­go.
WTOREK
Jr 30,1–2.12–15.18–22; Mt 14,22–36
Sło­wo Boże: „Przez wiel­ką twą nie­pra­wość pomno­ży­ły się two­je grze­chy. Dla­cze­go krzy­czysz z powo­du twej rany, że ból twój nie da się uśmie­rzyć? Z powo­du twej wiel­kiej nie­pra­wo­ści i licz­nych two­ich grze­chów to ci uczy­ni­łem”. Tak mówi Pan: „Oto przy­wró­cę do poprzed­nie­go sta­nu namio­ty Jaku­ba i oka­żę miło­sier­dzie…”. Pro­rok mówi: nie­pra­wość pro­wa­dzi osta­tecz­nie do bólu, do cier­pie­nia. Lecz kto ma odwa­gę mówić dziś bez ogró­dek, że kon­se­kwen­cją grze­chu jest cier­pie­nie? Oczy­wi­ście nad­uży­ciem jest dokła­dać tru­du cier­pią­ce­mu poprzez wypo­mi­na­nie grze­chu. Nad­uży­ciem jest ule­ga­nie roz­po­wszech­nio­ne­mu, pry­mi­tyw­ne­mu sche­ma­to­wi: jak zgrze­szysz, to Bóg cię uka­rze. Trze­ba jed­nak z prze­ko­na­niem ostrze­gać przy­po­mi­na­jąc, że nie ma grze­chu, któ­ry by nie niósł przy­krych kon­se­kwen­cji – i to nie tyl­ko dla grze­szą­ce­go. A ratun­kiem jest miło­sier­dzie Pana.
ŚRODA
Jr 31,1–7; Mt 15,21–28
Sło­wo Boże: Znaj­dzie łaskę na pusty­ni naród, co wyszedł cało spod mie­cza; Izra­el pój­dzie do miej­sca swe­go odpo­czyn­ku. Pan się mu uka­że z dale­ka: Uko­cha­łem cię odwiecz­ną miło­ścią, dla­te­go też pod­trzy­my­wa­łem dla cie­bie łaska­wość. Zno­wu cię zbu­du­ję i będziesz odbu­do­wa­na, Dzie­wi­co-Izra­elu! Pusty­nia nie jest miej­scem dla czło­wie­ka. Para­dok­sal­nie bez pusty­ni nie znaj­dzie­my praw­dzi­we­go życia. Doświad­cze­nie pusty­ni może być bowiem bło­go­sła­wień­stwem. Gdy lud wyszedł z Egip­tu na pusty­nię i wyda­wa­ło się, że wszy­scy zmie­rza­ją ku zagła­dzie, bo doku­czał brak wody, chle­ba, jado­wi­te węże, wów­czas Bóg przy­szedł z pomo­cą. I to nie raz. Minę­ły wie­ki i znów pro­rok zapo­wia­da czas łaski – o dzi­wo – na pusty­ni. Dla­cze­go? Bo pusty­nia leczy ludz­ką pychę. Nie­raz musi­my zostać wypro­wa­dze­ni na pusty­nię, by pokor­nie skło­nić się znów ku Bogu
CZWARTEK
Oz 2,16b.17b.21–22; Mt 25,1–13
ŚWIĘTO ŚW. TERESY BENEDYKTY OD KRZYŻA
Sło­wo Boże: Na pusty­nię chcę ją wypro­wa­dzić i mówić do jej ser­ca. I będzie Mi tam ule­gła jak za dni swej mło­do­ści, gdy wycho­dzi­ła z egip­skie­go kra­ju. I poślu­bię cię sobie na wie­ki, poślu­bię przez spra­wie­dli­wość i pra­wo, przez miłość i miło­sier­dzie. Poślu­bię cię sobie przez wier­ność, a poznasz Pana. Edy­ta Ste­in, Żydów­ka, filo­zof, kar­me­li­tan­ka – mia­ła pew­ność, że Bóg ją pro­wa­dzi. Prze­szła trud­ny czas wie­lo­let­nich poszu­ki­wań Boga, prze­ży­ła radość wiel­kich ducho­wych odkryć. Bóg pro­wa­dził ją przez wszyst­kie lata, by odkry­ła Jezu­sa, któ­ry umarł i zmar­twych­wstał. W koń­cu Bóg wypro­wa­dził ją, jak nie­gdyś naród wybra­ny, na pusty­nię, gdy przy­szło jej umie­rać w dra­ma­tycz­nych warun­kach obo­zu kon­cen­tra­cyj­ne­go. Edy­ta zda­ła egza­min pusty­ni – to poło­że­nie sta­ło się bowiem miej­scem,
gdzie zwy­cię­ży­ła miłość i wier­ność.
PIĄTEK
2 Kor 9,6–10; J 12,24–26
ŚWIĘTO ŚW. WAWRZYŃCA DIAKONA
Sło­wo Boże: Kto ską­po sie­je, ten ską­po i zbie­ra, kto zaś hoj­nie sie­je, ten hoj­nie też zbie­rać będzie. Każ­dy niech prze­to postą­pi tak, jak mu naka­zu­je jego wła­sne ser­ce, nie żału­jąc i nie czu­jąc się przy­mu­szo­nym, albo­wiem rado­sne­go daw­cę miłu­je Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfi­tość łaski… Patron dnia dzi­siej­sze­go, św. Waw­rzy­niec zaj­mo­wał się pomo­cą naj­uboż­szym. W Koście­le rzym­skim był odpo­wie­dzial­ny za dzie­ła cha­ry­ta­tyw­ne. Nic dziw­ne­go, że w dniu św. Waw­rzyń­ca sło­wo Boże zachę­ca do hoj­no­ści. Paweł zwra­ca uwa­gę na posta­wę ser­ca. Jeśli świad­czą­cy pomoc mate­rial­ną (ale też i ducho­wą) chce pod­ję­te dzie­ło prze­pro­wa­dzić dobrze, winien czy­nić to nie tyl­ko z hoj­no­ścią, lecz tak­że rado­snym ser­cem. Połą­cze­nie tych dwóch postaw spra­wia, że czyn miło­sier­dzia jaśnie­je naj­czyst­szym bla­skiem.
SOBOTA
Ha 1,12–2,4; Mt 17,14–20
Sło­wo Boże: Zapisz widze­nie, na tabli­cach wyryj, by moż­na było łatwo je odczy­tać. Jest to widze­nie na czas ozna­czo­ny, lecz wypeł­nie­nie jego nie­chyb­nie nastą­pi; a jeśli się opóź­nia, ty go ocze­kuj… Oto zgi­nie ten, co jest ducha nie­pra­we­go, a spra­wie­dli­wy żyć będzie dzię­ki swej wier­no­ści. Ile razy moż­na obser­wo­wać nie­pra­wych, któ­rzy opły­wa­ją w dostat­ki i nie bra­ku­je im tak zwa­ne­go szczę­ścia? Gdy po raz „sie­dem­dzie­sią­ty siód­my” przy­cho­dzi patrzeć na utra­pie­nia spa­da­ją­ce na uczci­wych, gdy spo­strze­ga­my lek­ce­wa­że­nie pro­stych i wyko­rzy­sty­wa­nie bez­bron­nych, może­my się burzyć. Ale nie jest to reak­cja, któ­ra by cokol­wiek roz­wią­zy­wa­ła. Raczej wsłu­chaj­my się w sło­wa pro­ro­ka, któ­ry przy­po­mi­na, że nikt nie unik­nie odpo­wie­dzial­no­ści za swe czy­ny. Pocie­chą nie jest per­spek­ty­wa kary, lecz per­spek­ty­wa spra­wie­dli­wo­ści, któ­rej gwa­ran­tem jest sam Bóg.