Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

JEZUS ZAWSZE PATRZY OCZYMA SERCA

Roz­wa­ża­nie Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­ne przed modli­twą Anioł Pań­ski na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 22 lip­ca br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Ewan­ge­lia (por. Mk 6,30–34) mówi nam, że Apo­sto­ło­wie po swo­jej pierw­szej misji powró­ci­li do Jezu­sa i opo­wie­dzie­li Mu „wszyst­ko, co zdzia­ła­li i cze­go naucza­li” (w. 30). Potrze­bu­ją odpo­czyn­ku po z pew­no­ścią pod­nie­ca­ją­cym, ale tak­że męczą­cym doświad­cze­niu misji. A Jezus, pełen zro­zu­mie­nia, trosz­czy się o zapew­nie­nie im pew­nej ulgi i mówi: „Pójdź­cie wy sami osob­no na miej­sce pustyn­ne i wypocz­nij­cie nie­co” (w. 31). Wresz­cie tro­chę zasłu­żo­ne­go odpo­czyn­ku! Ale tym razem zamiar Jezu­sa nie może się speł­nić, ponie­waż tłum, wyczu­wa­jąc gdzie może być miej­sce odosob­nio­ne, gdzie mógł­by się udać wraz z ucznia­mi, nad­biegł tam przed nimi. To samo może się zda­rzyć tak­że dzi­siaj. Cza­sa­mi nie uda­je się nam zre­ali­zo­wać naszych pla­nów, ponie­waż poja­wia się coś pil­ne­go i nie­ocze­ki­wa­ne­go, krzy­żu­ją­ce­go nasze pla­ny i wyma­ga­ją­ce­go ela­stycz­no­ści i goto­wo­ści, by zaspo­ko­ić potrze­by innych osób. W takich oko­licz­no­ściach jeste­śmy wezwa­ni do naśla­do­wa­nia tego, co uczy­nił Jezus: „Gdy wysiadł, ujrzał wiel­ki tłum i zdję­ła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mają­ce paste­rza. I zaczął ich nauczać” (w. 34). W tym krót­kim zda­niu Ewan­ge­li­sta ofe­ru­je nam flesz wyjąt­ko­wej inten­syw­no­ści, foto­gra­fu­jąc oczy Boskie­go Nauczy­cie­la i Jego posta­wę. Zauważ­my trzy cza­sow­ni­ki tej foto­gra­fii: widzieć, mieć współ­czu­cie, nauczać. Tutaj
może­my nazwać trzy cza­sow­ni­ki Paste­rza. Spoj­rze­nie Jezu­sa nie jest neu­tral­ne ani – co gor­sza – zim­ne i obo­jęt­ne, ponie­waż Jezus zawsze patrzy oczy­ma ser­ca. A Jego ser­ce
jest tak czu­łe i peł­ne współ­czu­cia, że potra­fi pojąć nawet naj­bar­dziej ukry­te potrze­by osób. Co wię­cej, Jego współ­czu­cie nie ozna­cza jedy­nie reak­cji emo­cjo­nal­nej w obli­czu sytu­acji
ludz­kich trud­no­ści, ale jest czymś znacz­nie wię­cej: jest posta­wą i pre­dys­po­zy­cją Boga wobec czło­wie­ka i jego histo­rii. Jezus jawi się jako urze­czy­wist­nie­nie tro­ski i sta­ra­nia Boga
o swój lud. Bio­rąc pod uwa­gę, że Jezus wzru­szył się widząc wszyst­kich tych ludzi,
potrze­bu­ją­cych prze­wod­nic­twa i pomo­cy, spo­dzie­wa­li­by­śmy się, że teraz doko­na jakie­goś cudu. Tym­cza­sem zaczął uczyć ich wie­lu rze­czy. Oto pierw­szy chleb, jaki Mesjasz daje głod­ne­mu i zagu­bio­ne­mu tłu­mo­wi: chleb Sło­wa. Wszy­scy potrze­bu­je­my sło­wa praw­dy, któ­re by nas pro­wa­dzi­ło i oświe­ca­ło nam dro­gę. Bez praw­dy, któ­rą jest sam Chry­stus, nie moż­na zna­leźć wła­ści­we­go ukie­run­ko­wa­nia życia. Kie­dy odda­la­my się od Jezu­sa i od Jego miło­ści, gubi­my się, a egzy­sten­cja zamie­nia się w roz­cza­ro­wa­nie i nie­za­do­wo­le­nie. Mając Jezu­sa u boku może­my bez­piecz­nie iść naprzód, może­my prze­zwy­cię­żyć pró­by, postę­pu­je­my w miło­ści do Boga i do bliź­nie­go. Jezus uczy­nił sie­bie darem dla innych, sta­jąc się w ten spo­sób wzo­rem miło­ści i służ­by dla każ­de­go z nas. Niech Naj­święt­sza Mary­ja Pan­na poma­ga nam brać na sie­bie pro­ble­my, cier­pie­nia i trud­no­ści nasze­go bliź­nie­go poprzez posta­wę dzie­le­nia się i służ­by.