Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (57)

JEZUS ZNA OJCA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Żaden z pro­ro­ków nie powie­dział, że zna Boga, a sko­ro Jezus wyznał to jasno, słu­cha­cze podzie­li­li się na dwie par­tie. Jed­ni dostrze­gli w Nim obie­ca­ne­go Mesja­sza, a inni tej god­no­ści w Nim nie widzie­li. Swą posta­wę uspra­wie­dli­wia­li pew­no­ścią, że Mesjasz nie będzie miał pocho­dze­nia ziem­skie­go, a Jezus z Naza­re­tu je ma. Według tych Żydów Mesjasz miał zstą­pić z nie­ba – i oni do dziś cze­ka­ją na takie Jego zstą­pie­nie. Uzna­wa­li i uzna­ją tyl­ko jed­no przyj­ście Mesja­sza – to, na któ­re i my cze­ka­my.
Jezus pod­jął ten ich spo­sób myśle­nia i posta­wił
jeden krok dalej, stwier­dza­jąc, że On
wie skąd pocho­dzi i od Kogo przy­cho­dzi.
Nie­któ­rzy z miesz­kań­ców Jero­zo­li­my mówi­li:
„Czyż to nie jest Ten, któ­re­go usi­łu­ją
zabić? A oto jaw­nie prze­ma­wia i nic Mu nie mówią. Czyż­by zwierzch­ni­cy napraw­dę się prze­ko­na­li, że On jest Mesja­szem? Prze­cież my wie­my, skąd On pocho­dzi, nato­miast gdy Mesjasz przyj­dzie, nikt nie będzie wie­dział, skąd jest”. A Jezus, ucząc w świą­ty­ni, zawo­łał tymi sło­wa­mi: „I Mnie zna­cie, i wie­cie, skąd jestem. Ja jed­nak nie przy­sze­dłem sam od sie­bie; lecz praw­dzi­wy jest Ten, któ­ry Mnie posłał, któ­re­go wy nie zna­cie. Ja Go znam, bo od Nie­go jestem i On Mnie posłał”. Zamie­rza­li więc Go poj­mać, jed­nak­że nikt nie pod­niósł na Nie­go ręki, ponie­waż godzi­na Jego jesz­cze nie nade­szła. Nato­miast wie­lu spo­śród tłu­mu uwie­rzy­ło w Nie­go i mówi­li: „Czyż Mesjasz, kie­dy przyj­dzie, uczy­ni wię­cej zna­ków, niż On uczy­nił?” (J 7,25–31). Jezus publicz­nie mówi, że Jego słu­cha­cze nie zna­ją Boga, a On Go zna. Dla wie­rzą­cych Żydów już to, że nie zna­ją Boga, było bole­snym zarzu­tem, bo im się wyda­wa­ło, że zna­ją Boga Abra­ha­ma, Iza­aka, Jaku­ba i Moj­że­sza. Jezus wprost im mówił, że Go nie zna­ją, bo oni w Nim nie dostrze­ga­li Ojca, któ­ry ma Jed­no­ro­dzo­ne­go Syna. Tym Synem był Jezus i On dosko­na­le znał Boga Abra­ha­ma i Moj­że­sza jako swe­go Ojca. Takie sło­wa szo­ko­wa­ły słu­cha­czy i sta­wia­ły pyta­nie: kim jest Ten, któ­ry z nimi roz­ma­wia? Jezus im przy­po­mi­nał, że został posła­ny przez ich Boga, któ­re­go zwa­li Pan i Jah­we. Ta misja Jezu­sa była mesjań­ska, ale nie­wie­lu Żydów odczy­ta­ło zapo­wiedź pro­ro­ka Iza­ja­sza, że Mesjasz przyj­dzie dwa razy. Raz jako Słu­ga – i zosta­nie zamor­do­wa­ny za grze­chy ludzi; a dru­gi raz przyj­dzie w Maje­sta­cie, aby spra­wie­dli­wie sądzić. Jezus prze­śla­do­wa­ny przez
Żydów chciał ich pod­pro­wa­dzić do tego pierw­sze­go swe­go przyj­ścia, ale oni o tym nie chcie­li sły­szeć. Upo­ko­rze­nie, sła­bość, klę­ska, a nawet śmierć Mesja­sza nie mie­ści­ły się im w gło­wie. Jan notu­je, że ta wypo­wiedź Jezu­sa potę­go­wa­ła nie­na­wiść do Nie­go i tym bar­dziej zamie­rza­li Go aresz­to­wać. Nie zro­bi­li tego, bo godzi­na Jego jesz­cze nie nade­szła. Ewan­ge­li­sta doty­ka cza­su w rozu­mie­niu pla­nu zba­wie­nia, jaki miał Ojciec Nie­bie­ski. Jezus ten plan reali­zo­wał chcąc nam obja­wić, jakie win­no być i nasze podej­ście  do cza­su, w któ­ry jest wpi­sa­na wola Boga. Liczy się dokład­ne jej wypeł­nie­nie. Waż­ne jest i to, że Jan odno­to­wał, iż z tej par­tii Żydów, któ­rzy uzna­li Jezu­sa za Mesja­sza, wie­lu uwie­rzy­ło w Nie­go. Ser­ce Jezu­sa musia­ło bić rado­śnie, bo po to przy­był na zie­mię, aby uwie­rzy­li w Nie­go i razem z Nim weszli do domu Ojca Nie­bie­skie­go. Ta wia­ra jest bile­tem wstę­pu do świa­ta miło­ści Boga Ojca i Syna. Wia­ra w Jezu­sa nie jest aktem łatwym. To trud­na decy­zja opo­wie­dze­nia się po stro­nie ska­za­ne­go na śmierć.