Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

BOŻKI KRADNĄ MIŁOŚĆ

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej w auli Paw­ła VI w Waty­ka­nie, 1 sierp­nia br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Usły­sze­li­śmy pierw­sze przy­ka­za­nie Deka­lo­gu: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!” (Wj 20,3). War­to zasta­no­wić się nad kwe­stią bał­wo­chwal­stwa, któ­ra ma wiel­kie zna­cze­nie i jest bar­dzo aktu­al­na. (…) „Bał­wo­chwal­stwo nie doty­czy tyl­ko fał­szy­wych kul­tów pogań­skich. Pozo­sta­je sta­łą poku­są wia­ry. Pole­ga na ubó­stwia­niu tego, co nie jest Bogiem” (KKK, 2113). (…) Jak wie­lu z was cho­dzi­ło do wróż­ki, żeby rzu­ci­ła kar­ty i odga­dy­wa­ła waszą przy­szłość? Ilu z was chcia­ło, żeby na przy­kład odczy­ty­wa­no wam przy­szłość z waszych rąk, zamiast modlić się do Pana? Na tym pole­ga róż­ni­ca. Pan żyje, a inni to boż­ki, bał­wo­chwal­stwo, któ­re na nic się nie zda. Jak roz­wi­ja się bał­wo­chwal­stwo? Przy­ka­za­nie opi­su­je fazy: „Nie będziesz czy­nił żad­nej rzeź­by ani żad­ne­go obra­zu […] Nie będziesz odda­wał im pokło­nu i nie będziesz im słu­żył” (Wj 20,4–5). (…) Bożek to „wizja”, któ­ra sta­je się fik­sa­cją, obse­sją. Bożek jest w isto­cie pro­jek­cją samych sie­bie na przed­mio­ty lub pla­ny. (…)  Idea posia­da­nia tego obiek­tu lub zre­ali­zo­wa­nia dane­go pla­nu, osią­gnię­cia okre­ślo­nej pozy­cji wyda­je się cudow­ną dro­gą do szczę­ścia, wie­żą się­ga­ją­cą nie­ba (por. Rdz 11,1–9), i wszyst­ko sta­je się pod­po­rząd­ko­wa­ne temu celo­wi. Następ­nie wcho­dzi­my w dru­gą fazę: „Nie będziesz odda­wał im pokło­nu”. Ido­le doma­ga­ją się kul­tu, rytu­ałów; dla nich pada­my na twarz i wszyst­ko poświę­ca­my. W cza­sach sta­ro­żyt­nych skła­da­no boż­kom ofia­ry z ludzi, ale podob­nie jest rów­nież dzi­siaj: dla karie­ry poświę­ca się dzie­ci, zanie­dbu­jąc je lub po pro­stu nie rodząc; pięk­no wyma­ga zło­że­nia ofiar z ludzi – ile godzin przed lustrem spę­dza jakaś oso­ba, jakaś  kobie­ta, żeby zro­bić sobie maki­jaż. To tak­że jej bał­wo­chwal­stwo. Oczy­wi­ście robie­nie sobie maki­ja­żu nie jest zazwy­czaj bał­wo­chwal­stwem, kie­dy nie mamy zamia­ru czy­nić z sie­bie bogi­ni. Pięk­no wyma­ga zło­że­nia ofiar z ludzi; sła­wa doma­ga się zło­że­nia sie­bie w ofie­rze, swo­jej nie­win­no­ści i auten­tycz­no­ści. Boż­ki doma­ga­ją się krwi. Pie­nią­dze krad­ną życie, a przy­jem­ność pro­wa­dzi do samot­no­ści. Struk­tu­ry eko­no­micz­ne poświę­ca­ją ludz­kie życie dla więk­szych zysków. (…)
Tutaj nastę­pu­je trze­ci i naj­bar­dziej tra­gicz­ny etap: „a ty nie będziesz im słu­żył”. Boż­ki znie­wa­la­ją. Obie­cu­ją szczę­ście, ale go nie dają. Żyje­my dla tej rze­czy lub danej wizji, pochwy­ce­ni w wir samo­znisz­cze­nia, cze­ka­jąc na rezul­tat, któ­ry nigdy nie nadej­dzie. Dro­dzy bra­cia i sio­stry! (…) Zachę­cam was do pomy­śle­nia: ilu mam boż­ków? Albo jaki jest mój ulu­bio­ny bożek? Bowiem roz­po­zna­nie naszych bał­wo­chwalstw jest począt­kiem łaski i sta­wia nas na dro­dze miło­ści. Miło­ści nie moż­na bowiem pogo­dzić z bał­wo­chwal­stwem: jeśli coś sta­je się abso­lut­ne i nie­ty­kal­ne, to jest wów­czas waż­niej­sze niż współ­mał­żo­nek, dziec­ko lub przy­jaźń. Przy­wią­za­nie do jakie­goś przed­mio­tu lub idei czy­ni nas śle­py­mi na miłość. (…) Weź­cie to sobie do ser­ca: boż­ki krad­ną nam miłość. Boż­ki spra­wia­ją, że jeste­śmy śle­pi na miłość. By praw­dzi­wie kochać, trze­ba być isto­ta­mi wol­ny­mi od
boż­ków. Jaki jest mój bożek? Usuń go, i wyrzuć przez okno.