Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

PATRONIE NIEBIESKI

MODLITWA DO ŚW. STANISŁAWA KOSTKI

Witraż w koście­le pw. Naro­dze­nia NMP w Oku­li­cach

Świę­ty Sta­ni­sła­wie!
Wpa­tru­ję się w Twój wzór – i pro­szę Cię, uproś mi u Boga, abym umiał być czy­sty jak Ty, odważ­ny jak Ty, i wiel­ki w miło­ści do Naj­święt­szej Maryi Pan­ny jak Ty. Spraw prze­moż­nym wsta­wien­nic­twem swo­im, bym nie ule­gał w cza­sie pokus i pró­by. Naucz mnie łamać się z wła­sną sła­bo­ścią. Naucz pano­wać nad zmy­słem, wzro­kiem i uczu­ciem. Oczyść myśl moją z tego, co bru­ka i bru­dzi duszę. Uwol­nij ser­ce od pożą­dań i pra­gnień tych rze­czy, któ­re pla­mią i poni­ża­ją. I utwierdź wolę, abym umiał kro­czyć dro­gą przy­ka­zań Bożych. Nade wszyst­ko jed­nak uskrzy­dlij mi duszę. Otwórz mi oczy wewnętrz­ne, abym poznał i roz­mi­ło­wał się w tym, co „w górze jest”. Roz­dal spoj­rze­nie mego ducha, abym poznał mar­ność tego, co prze­mi­ja, a doj­rzał wiel­kość i wie­ku­istość tego, co nad­ziem­skie. Powta­rzaj mi w natchnie­niach wewnętrz­nych hasło i zawo­ła­nie Two­je: „Do wyż­szych zro­dzo­nym spraw – i dla nich tyl­ko mi żyć” – bym się nie kalał młó­tem wie­przów i bym szedł jak Ty: bez kom­pro­mi­sów, wiel­ki i świę­ty, ku raz pozna­nym celom i ku raz pozna­nej woli Bożej. Patro­nie Nie­bie­ski! Ukaż oku duszy – choć­by na chwi­lę – urok nie­ba i pięk­no spraw ducho­wych. Spraw, by tęt­no mego ser­ca biło gorę­cej na ich wspo­mnie­nie – tak jak biło Two­je. Bym myśląc o nich, zapo­mniał o pogo­ni za wiel­ko­ścią i skar­ba­mi docze­sny­mi, a roz­mi­ło­wał się cały, i cały zagu­bił, w skar­bie nie­bie­skim. Daj mi zatę­sk­nić za nie­bem i za ujrze­niem w nim Tej, któ­rą obra­łeś sobie za Mat­kę Pięk­nej Miło­ści. Niech usta­nie zmysł mój i rozum mój, i wszyst­ko moje we mnie, na samo wspo­mnie­nie tych szczęść, któ­re Bóg zgo­to­wał miłu­ją­cym Go – tak jak i w Tobie usta­wa­ło. Podaj mi rękę Nie­bie­ski Prze­wod­ni­ku! Podaj dłoń przy­ja­zną, bym nie usta­wał w śmier­tel­nym zapa­sie o duszę i Boga, tyl­ko wspi­nał się bez­u­stan­nie wzwyż. Bym po każ­dym upad­ku roz­po­czy­nał na nowo – a po każ­dym dniu stra­co­nym dla Boga zaczy­nał od począt­ku. Wiedz, iż chciał­bym być jak Ty: obfi­ty w bogac­twa wewnętrz­ne, wier­ny raz przy­rze­czo­nym ślu­bom, i wiel­ki w kro­cze­niu choć­by naj­bar­dziej krzy­żo­wą dro­gą życia. Stań się duszy mej Przy­ja­cie­lem. Byłeś nim tylo­krot­nie dla innych – bądź nim i dla mnie. Będę słu­chał gło­su Twe­go. Będę roz­ma­wiał z Tobą, jak z kimś naj­bliż­szym. I będę sta­rał się we wszyst­kim być jak Ty, by móc kie­dyś z Tobą razem cie­szyć się na wie­ki, gdzie kró­lu­je Bóg, i miłość, i wie­ku­iste szczę­ście. Amen.

Za: Ks. J. War­szaw­ski, „Naj­więk­szy z mię­dzy­na­ro­do­wych Pola­ków – św. Sta­ni­sław Kost­ka”, Rzym–Chicago, 1961