Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (58)

ROZKAZ POJMANIA JEZUSA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Stra­że świą­tyn­ne były odpo­wie­dzial­ne za spo­kój na tere­nie sank­tu­arium, bo tak nale­ży rozu­mieć świą­ty­nię w Jero­zo­li­mie. Sank­tu­aria gro­ma­dzą ludzi szu­ka­ją­cych sen­su swe­go życia, zała­twie­nia – i to przed Bogiem – swo­ich spraw, podej­mu­ją waż­ne decy­zje. Wspól­nie się modlą. Takie miej­sce wyma­ga spo­ko­ju i musi być obec­na straż czu­wa­ją­ca nad tym spo­ko­jem. Tak jest w każ­dym sank­tu­arium. Dziś wszyst­ko jest obję­te kame­ra­mi i nie tyl­ko jest obser­wo­wa­ne, ale i doku­men­to­wa­ne, bo nagra­nia z kamer są do dys­po­zy­cji nawet po latach. Bóg widzi zawsze i wszę­dzie, ale ludzie odpo­wie­dzial­ni za sank­tu­arium też chcą wie­dzieć jak naj­wię­cej. Tak było w Jero­zo­li­mie w cza­sach Jezu­sa. Obser­wo­wa­no pil­nie Jego zacho­wa­nie i reje­stro­wa­no wypo­wie­dzi. Jesz­cze uważ­niej obser­wo­wa­no zacho­wa­nie rzesz, któ­re Go słu­cha­ły. Wła­dze były nasta­wio­ne na Jego aresz­to­wa­nie i nawet pod­ję­ły taką decy­zję. Fary­ze­usze usły­sze­li, że tłum tak mówił o Nim w pod­nie­ce­niu. Kapła­ni więc wraz z fary­ze­usza­mi wysła­li straż­ni­ków celem poj­ma­nia Go. Ale Jezus rzekł: „Jesz­cze krót­ki czas jestem z wami, a potem pój­dę do Tego, któ­ry Mnie posłał. Będzie­cie Mnie szu­kać, a nie znaj­dzie­cie, a tam, gdzie Ja będę potem, wy pójść nie może­cie”. Rze­kli Żydzi do sie­bie: „Dokąd to zamie­rza pójść, że Go nie będzie­my mogli zna­leźć? Czyż­by miał zamiar udać się do Żydów roz­pro­szo­nych wśród Gre­ków i uczyć Gre­ków? Cóż zna­czy to Jego powie­dze­nie: Będzie­cie Mnie szu­kać i nie znaj­dzie­cie, a tam, gdzie Ja będę, wy pójść nie może­cie?” (J 7,32–36). Jezus dobrze wie­dział, że jest obser­wo­wa­ny i że straż chce Go aresz­to­wać. W tej sytu­acji do słu­cha­czy skie­ro­wał sło­wa, któ­re były dla nich zagad­ką. Słu­cha­li tego straż­ni­cy i też ze zdu­mie­niem stwier­dza­li, iż mówi coś, cze­go oni nie rozu­mie­ją. A mówił o cza­sie. Sygna­li­zo­wał, że już nie­dłu­go będzie ze słu­cha­cza­mi. Straż­ni­cy sły­sząc to ode­bra­li te sło­wa jako Jego świa­do­mość godzi­ny aresz­to­wa­nia, bo kie­dy zosta­nie poj­ma­ny, to będzie zabra­ny
rze­szom. Jezus był Panem sytu­acji i straż­ni­cy odczy­ta­li to jako ostrze­że­nie. Jeśli krót­ko będzie ze słu­cha­cza­mi z ich powo­du, to aresz­to­wa­nie się im nie opła­ci, bo tłu­my sta­ną w Jego obro­nie i sank­tu­arium może zamie­nić się w pole wal­ki. Takie­go roz­wią­za­nia wszy­scy się oba­wia­li. Wro­go­wie Jezu­sa coraz moc­niej uświa­da­mia­li sobie fakt, że Jego poj­ma­nie musi odbyć się w ści­słej tajem­ni­cy, gdy On będzie dale­ko od tłu­mów… Trze­ba to było dokład­niej zapla­no­wać. Jezus jed­nak mówił nie tyl­ko o krót­kim cza­sie poby­tu na zie­mi, ale i o godzi­nie swe­go powro­tu do Ojca. Te sło­wa były jesz­cze więk­szą tajem­ni­cą. Rze­sza słu­cha­czy dowia­du­je się, że Jezus się prze­pro­wa­dza tam, gdzie nikt z nich nie ma doj­ścia. Wro­go­wie Jezu­sa zatrzy­mu­ją się nad pyta­niem: gdzie On się uda­je, sko­ro będą Go szu­kać i nie znaj­dą? Dostrze­ga­ją moż­li­wość Jego wyj­ścia poza Pale­sty­nę, czy­li do dia­spo­ry żydow­skiej, a nawet moż­li­wość gło­sze­nia Ewan­ge­lii poga­nom. Myśle­li dobrze, i z tego Jezus się cie­szył, ale dzie­ło zapla­no­wa­ne przez Ojca było zle­co­ne Paw­ło­wi, o czym jesz­cze nikt nie wie­dział. Jezus przez Ojca miał ogra­ni­czo­ny teren naucza­nia wyłącz­nie do Pale­sty­ny i do Żydów. Sank­tu­aria to miej­sca spo­tka­nia z Jezu­sem i uważ­ne­go wsłu­cha­nia się w Jego sło­wa, któ­re zawsze są aktu­al­ne.