Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

NIE BĘDZIESZ WYMAWIAŁ IMIENIA PANA, BOGA TWEGO, BEZ SZACUNKU

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej w auli Paw­ła VI w Waty­ka­nie, 22 sierp­nia br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry, dzień dobry!
Kon­ty­nu­uj­my kate­che­zy o przy­ka­za­niach Bożych. Spójrz­my dzi­siaj na przy­ka­za­nie: „Nie będziesz wyma­wiał imie­nia Pana, Boga twe­go, bez sza­cun­ku” (Wj 20,7). Słusz­nie odczy­tu­je­my to sło­wo jako zachę­tę, by nie obra­żać imie­nia Boga i nie uży­wać go nie­wła­ści­wie. To jasne zna­cze­nie przy­go­to­wu­je nas do głęb­sze­go zro­zu­mie­nia tych cen­nych słów, by nie wyma­wiać imie­nia Boże­go nada­rem­nie, nie­od­po­wied­nio. Posłu­chaj­my ich lepiej. Wer­sja „nie będziesz wyma­wiał” tłu­ma­czy wyra­że­nie, któ­re dosłow­nie, zarów­no po hebraj­sku jak i w języ­ku grec­kim, brzmi: „nie weź­miesz na sie­bie, nie przej­miesz tego na sie­bie”. Wyra­że­nie „nada­rem­no” jest jaśniej­sze i ozna­cza: „na dar­mo, na próż­no”. Odwo­łu­je do puste­go opa­ko­wa­nia, do for­my [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Witam ser­decz­nie uczest­ni­czą­cych w tej audien­cji Pola­ków.
Szcze­gól­nie pozdra­wiam wszyst­kich, któ­rzy w tych dniach piel­grzy­mu­ją
na Jasną Górę, by uczest­ni­czyć w nie­dziel­nej Uro­czy­sto­ści Mat­ki
Bożej Czę­sto­chow­skiej. Niech Kró­lo­wa Pol­ski pro­wa­dzi was
i umac­nia w wie­rze, byście odważ­nie gło­si­li świa­tu świę­te imię Boga
i świad­czy­li o Nim swo­im życiem. Z ser­ca bło­go­sła­wię wasz pobyt
w Rzy­mie, piel­grzy­mi trud i czas wasze­go waka­cyj­ne­go wypo­czyn­ku.
Powie­rzam się waszym modli­twom pod­czas mojej bli­skiej już podró­ży
apo­stol­skiej do Dubli­na.
[/pullquote]pozbawionej tre­ści. Jest to cecha obłu­dy, for­ma­li­zmu i kłam­stwa. (…) Zatem „wziąć na sie­bie imię Boga” ozna­cza przy­ję­cie na nas Jego rze­czy­wi­sto­ści, wej­ście w sil­ną, bli­ską więź z Nim. Dla nas, chrze­ści­jan, to przy­ka­za­nie jest wezwa­niem, aby­śmy sobie przy­po­mnie­li, że jeste­śmy ochrzcze­ni „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świę­te­go”, jak stwier­dza­my za każ­dym razem, gdy czy­ni­my znak krzy­ża, aby­śmy prze­ży­wa­li nasze codzien­ne dzia­ła­nia w odczu­wal­nej i rze­czy­wi­stej rela­cji z Bogiem, to jest w Jego miło­ści. Na temat czy­nie­nia zna­ku krzy­ża chciał­bym po raz kolej­ny zaape­lo­wać: uczcie dzie­ci czy­nie­nia zna­ku krzy­ża! Czy widzie­li­ście, jak to czy­nią dzie­ci? Czy­nią coś, cze­go zna­cze­nia nie zna­ją. Nie potra­fią uczy­nić zna­ku krzy­ża. Trze­ba je nauczyć, aby spo­koj­nie i świa­do­mie żegna­ły się w imię Ojca i Syna i Ducha Świę­te­go. (…) Dla­cze­go świę­ci są w sta­nie poru­szyć ser­ca? Bo świę­ci nie tyl­ko mówią, ale tak­że poru­sza­ją. Kie­dy czło­wiek świę­ty mówi, poru­sza nasze ser­ca. W świę­tych widzi­my to, cze­go głę­bo­ko pra­gnie nasze ser­ce: auten­tycz­ność, praw­dzi­we rela­cje, rady­ka­lizm. (…) Jeśli będzie przy­by­wa­ło chrze­ści­jan, któ­rzy bio­rą na sie­bie imię Boga bez fał­szu – prak­ty­ku­jąc w ten spo­sób pierw­szą proś­bę „Ojcze nasz”, – „święć się imię Two­je” – to prze­po­wia­da­nie Kościo­ła będzie bar­dziej wysłu­cha­ne i oka­że się bar­dziej wia­ry­god­ne. Jeśli nasze kon­kret­ne życie uka­zu­je imię Boga, to widzi­my, jak pięk­ny jest Chrzest i jak wiel­kim darem jest Eucha­ry­stia! Jak wspa­nia­ła jest jed­ność mię­dzy naszym cia­łem a Cia­łem Chry­stu­sa, Chry­stus w nas, a my w Nim! (…) Począw­szy od krzy­ża Chry­stu­sa nikt nie może pogar­dzać sobą i źle myśleć o swo­im życiu. Nikt, nigdy! Nie­za­leż­nie od tego, cze­go by się dopu­ścił. Ponie­waż imię każ­de­go z nas jest na ramio­nach Chry­stu­sa. On nas nie­sie. War­to wziąć na sie­bie imię Boga, ponie­waż On wziął na sie­bie nasze imię, aż do koń­ca, nawet zło, któ­re jest w nas. (…) Każ­dy może przy­zy­wać świę­te­go imie­nia Pana, któ­ry jest miło­ścią wier­ną i miło­sier­ną, w każ­dej sytu­acji, w jakiej się znaj­du­je. Bóg nigdy nie powie „nie” ser­cu, któ­re szcze­rze Go przy­zy­wa.