Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY CZWARTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 17 – 22 IX 2018

PONIEDZIAŁEK
1 Kor 11, 17–26.33; Łk 7, 1–10
Sło­wo Boże: Ja bowiem otrzy­ma­łem od Pana to, co wam prze­ka­za­łem, że Pan Jezus tej nocy, któ­rej został wyda­ny, wziął chleb i dzię­ki uczy­niw­szy poła­mał i rzekł: „To jest Cia­ło moje za was wyda­ne. Czyń­cie to na moją pamiąt­kę”… Ile­kroć bowiem spo­ży­wa­cie ten chleb i pije­cie ten kie­lich, śmierć Pana gło­si­cie, aż przyj­dzie. Zgro­ma­dze­ni w imię Pana powta­rza­my, co nam pole­cił: łamie­my chleb i przyj­mu­je­my kie­lich Nowe­go Przy­mie­rza. A jest to przy­mie­rze miło­ści. Potwier­dzo­ne ofia­rą za zba­wie­nie każ­de­go czło­wie­ka. To wyjąt­ko­wy Dar obec­no­ści, któ­ra sta­je się umoc­nie­niem w dro­dze przez docze­sność.
Jest rów­no­cze­śnie cią­głym wycze­ki­wa­niem na Pana, któ­ry przyj­dzie. Świę­to­wa­nie Eucha­ry­stii jest woła­niem, by Pan przy­szedł. Jeśli dziś przyj­mu­je­my Go w zna­ku chle­ba i wina, to może­my być pew­ni, że przyj­dzie do nas na koń­cu nasze­go życia.
WTOREK
Mdr 4,7–15 lub 1 J 2,12–17; Łk 2,41–52
ŚWIĘTO ŚW. STANISŁAWA KOSTKI
Sło­wo Boże: Wcze­śnie osią­gnąw­szy dosko­na­łość, prze­żył cza­sów wie­le. Dusza jego podo­ba­ła się Bogu, dla­te­go pospiesz­nie wyszedł spo­śród nie­pra­wo­ści. A ludzie patrzy­li i nie poj­mo­wa­li ani sobie tego nie wzię­li do ser­ca, że łaska i miło­sier­dzie nad Jego wybra­ny­mi i nad świę­ty­mi Jego opatrz­ność. Zwy­kli­śmy mądrość łączyć z doj­rza­łym wie­kiem. Tym­cza­sem wie­lość lat nie prze­są­dza o osią­gnię­tej mądro­ści. Ta bowiem jest darem Boga, a Bóg znaj­du­je upodo­ba­nie w ser­cach pro­stych i ufa­ją­cych Jego miło­sier­dziu. Współ­cze­sne mędr­ko­wa­nie, choć stroi się w dostoj­ne sza­ty nauko­wych dywa­ga­cji, nie­wie­le ma wspól­ne­go z praw­dzi­wą mądro­ścią. Bo praw­dzi­wą mądrość moż­na spo­tkać tam, gdzie ludz­kie ser­ce zacho­wu­je dzie­cię­cą pro­sto­tę w poj­mo­wa­niu spraw Bożych. Gdzie ludz­kie ser­ce odkry­wa war­tość, jaką jest zba­wie­nie.
ŚRODA
1 Kor 12,31–13,13; Lk 7,31–35
Sło­wo Boże: Sta­raj­cie się o więk­sze dary, a ja wam wska­żę dro­gę jesz­cze dosko­nal­szą. Gdy­bym mówił języ­ka­mi ludzi i anio­łów, a miło­ści bym nie miał, stał­bym się jak miedź brzę­czą­ca albo cym­bał brzmią­cy. Gdy­bym też miał dar pro­ro­ko­wa­nia i znał wszyst­kie tajem­ni­ce…, a miło­ści bym nie miał, był­bym niczym. Patrząc na modlą­cych się w cha­ry­zma­tycz­nym unie­sie­niu myśli­my, jak wiel­ki jest dar języ­ków, dar pro­roc­twa, tak­że dar roze­zna­nia, a jesz­cze bar­dziej dar uzdra­wia­nia. A wystar­czy posta­wić pod­sta­wo­we pyta­nie: co jest naj­cen­niej­szym cha­ry­zma­tem wie­rzą­ce­go? Paweł odpo­wia­da bez wąt­pli­wo­ści: miłość. Bo miłość prze­ni­ka każ­dy inny cha­ry­zmat i pro­wa­dzi na
szczy­ty suk­ce­su, speł­nie­nia, doj­rza­ło­ści. Jest szczy­tem ludz­kich moż­li­wo­ści. I nie może być ina­czej, sko­ro Bóg jest miło­ścią. Wezwa­ni przez Miłość kro­czy­my dro­gą miło­ści ku peł­ni.
CZWARTEK
1 Kor 15,1–11; Łk 7,36–50
Sło­wo Boże: Jestem bowiem naj­mniej­szy ze wszyst­kich apo­sto­łów i nie­go­dzien zwać się apo­sto­łem, bo prze­śla­do­wa­łem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie oka­za­ła się darem­ną; prze­ciw­nie, pra­co­wa­łem wię­cej od nich wszyst­kich, nie ja co praw­da, lecz łaska Boża ze mną. Naj­czę­ściej życie nasze, kolej­ne zda­rze­nia i spo­tka­nia spo­strze­ga­my jako ciąg naszych wysił­ków i osią­gnięć (może też i błę­dów). Tym­cza­sem jest też dru­gi wymiar tych samych fak­tów – to dzia­ła­nie łaski Bożej. Jej ogrom zoba­czy­my tak napraw­dę dopie­ro po tam­tej stro­nie życia. I wów­czas rów­nież odkry­je­my, jak wie­le spo­śród Bożych darów nie umie­li­śmy przy­jąć. A mimo to Bóg nie zra­ża­jąc się naszą nie­po­rad­no­ścią koła­tał do nasze­go ser­ca i szu­kał spo­so­bu, by nas skło­nić do przy­ję­cia Jego daru. Pro­śmy dziś, by Jego dar dla nas nie był darem­ny.
PIĄTEK
Ef 4,1–7.11–13; Mt 9,9–13
ŚWIĘTO ŚW. MATEUSZA EWANGELISTY
Sło­wo Boże: Każ­de­mu zaś z nas zosta­ła dana łaska według mia­ry daru Chry­stu­so­we­go. I On usta­no­wił jed­nych apo­sto­ła­mi, innych pro­ro­ka­mi, innych ewan­ge­li­sta­mi, innych paste­rza­mi i nauczy­cie­la­mi dla przy­spo­so­bie­nia świę­tych do wyko­ny­wa­nia posłu­gi, celem budo­wa­nia Cia­ła Chry­stu­so­we­go. Ser­cem ludz­kim tar­ga­ją dwa odmien­ne dąże­nia. Chęt­nie pod­kre­śla­my swo­ją odręb­ność i nie­po­wta­rzal­ność. Rów­no­cze­śnie żywi­my głę­bo­kie prze­ko­na­nie o rów­no­ści wszyst­kich ludzi i moc­no pra­gnie­my pozo­sta­wać w bli­sko­ści z inny­mi. Mądrość Boża wska­zu­je pięk­ne roz­wią­za­nie powyż­sze­go napię­cia. Oto wszy­scy jeste­śmy dzieć­mi tego same­go Ojca, zatem brać­mi. A prze­cież każ­dy z nas otrzy­mu­je inne zada­nie do wyko­na­nia. Bóg potra­fi objąć każ­de­go peł­nią miło­ści i potra­fi wska­zać każ­de­mu wła­ści­wą mu dro­gę.
SOBOTA
1 Kor 15,35–37.42–49; Łk 8,4–15
Sło­wo Boże: To, co zasie­wasz, nie jest od razu cia­łem, któ­rym ma się stać potem… Podob­nie jest ze zmar­twych­wsta­niem. Zasie­wa się znisz­czal­ne – powsta­je zaś nie­znisz­czal­ne; sie­je się nie­chwa­leb­ne – powsta­je chwa­leb­ne; sie­je się sła­be – powsta­je moc­ne; zasie­wa się cia­ło zmy­sło­we – powsta­je cia­ło ducho­we. Już sama obser­wa­cja pro­ce­sów życio­wych pro­wa­dzi nas do głę­bo­kie­go sza­cun­ku wobec moż­li­wo­ści samej natu­ry: choć­by roz­wój ziar­na w rośli­nę czy powsta­nie roz­wi­nię­te­go orga­ni­zmu z jed­nej komór­ki. A czy moż­na pre­cy­zyj­nie opi­sać pro­ces ducho­wej prze­mia­ny naszych ciał fizycz­nych poprzez zmar­twych­wsta­nie? Wie­rzy­my, że Bóg z naszych ułom­nych wysił­ków, pod­ję­tych w docze­sno­ści, utka wiecz­nie trwa­łą tkan­kę naszej oso­by. Lecz cóż się
sta­nie, gdy nawet tych ułom­nych wysił­ków nie zło­ży­my w ręce Boga?