Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

JEŚLI KTO CHCE BYĆ PIERWSZYM, NIECH BĘDZIE OSTATNIM ZE WSZYSTKICH

NIEDZIELA: MDR 2,12.17–20; JK 3,16–4,3; MK 9,30–37
Jezus i Jego ucznio­wie podró­żo­wa­li przez Gali­leę, On jed­nak nie chciał, żeby kto wie­dział o tym. Pouczał bowiem swo­ich
uczniów i mówił im: Syn Czło­wie­czy będzie wyda­ny w ręce ludzi. Ci Go zabi­ją, lecz zabi­ty po trzech dniach zmar­twych­wsta­nie. Oni jed­nak nie rozu­mie­li tych słów, a bali się Go pytać. Tak przy­szli do Kafar­naum. Gdy był w domu, zapy­tał ich: O czym to roz­ma­wia­li­ście w dro­dze? Lecz oni mil­cze­li, w dro­dze bowiem
posprze­cza­li się mię­dzy sobą o to, kto z nich jest naj­więk­szy.
On usiadł, przy­wo­łał Dwu­na­stu i rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierw­szym, niech będzie ostat­nim ze wszyst­kich i słu­gą wszyst­kich. Potem wziął dziec­ko; posta­wił je przed nimi i objąw­szy je ramio­na­mi, rzekł do nich: Kto przyj­mu­je jed­no z tych dzie­ci w imię moje, Mnie przyj­mu­je; a kto Mnie przyj­mu­je, nie przyj­mu­je Mnie, lecz Tego, któ­ry Mnie posłał.
Roz­wa­ża­nie
Mówi­my, że mil­cze­nie jest zło­tem. Apo­sto­ło­wie przy spo­tka­niu z Jezu­sem mil­czą. Lecz tym razem mil­cze­nie jest pró­bą ukry­cia rze­czy nie­wy­god­nych. Trud­no jest im przy­znać się do popeł­nio­ne­go błę­du. Trud­no przy­jąć bole­sną praw­dę o swo­im postę­po­wa­niu. Jezus dobrze wie­dział, co poróż­ni­ło uczniów, i rozu­miał ich zakło­po­ta­nie powsta­łą sytu­acją. Jed­nak nicze­go im nie wyrzu­cał, nie ganił otwar­cie złych reak­cji. Zatrzy­mał się spo­koj­nie, usiadł i zaczął tłu­ma­czyć. Wska­zu­jąc na dziec­ko wyja­śnił zasa­dy, któ­re win­ny obo­wią­zy­wać wśród Jego uczniów. Tak­że dziś, jeśli słu­cha­my sło­wo Boże, roz­wa­ża­my sło­wa Ewan­ge­lii, Jezus wyja­śnia nam krok po kro­ku zasa­dy, któ­re win­ni­śmy zacho­wy­wać w życiu codzien­nym. A jeśli popeł­ni­my błąd, nie usły­szy­my suro­wej naga­ny, lecz pły­ną­ca z Jego ser­ca zachę­tę, by znów wejść na dro­gę miło­ści.

(rs)