Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY SIÓDMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 8–13 X 2018

PONIEDZIAŁEK
Ga 1,6–12; Łk 10,25–37
Sło­wo Boże: Nadzi­wić się nie mogę, że od Tego, któ­ry was łaską Chry­stu­sa powo­łał, tak szyb­ko chce­cie przejść do innej Ewan­ge­lii. Innej jed­nak Ewan­ge­lii nie ma: są tyl­ko jacyś ludzie, któ­rzy sie­ją wśród was zamęt i któ­rzy chcie­li­by prze­krę­cić Ewan­ge­lię Chry­stu­so­wą. Ziar­no ewan­ge­licz­ne­go sło­wa może paść na miej­sce peł­ne cier­ni. Owszem, wyro­śnie, lecz szyb­ko zagłu­szą je cier­nie. O tym nie­bez­pie­czeń­stwie mówił Jezus. Paweł doświad­cza tego na wła­snej skó­rze. Jest zasko­czo­ny tym, że nie­daw­no ochrzcze­ni ule­ga­ją wpły­wom osób, któ­re sie­ją zamęt. Przej­rzy­ste sło­wo Jezu­so­we­go naucza­nia łatwo pomy­lić, wręcz zamie­nić na miał­kie sło­wo dema­go­gów. Dla­cze­go? Bo jest atrak­cyj­ne. Poda­ne w dobrym opa­ko­wa­niu. Tym­cza­sem świat myśli roz­strzy­ga jed­no kry­te­rium – kry­te­rium praw­dy.
WTOREK
Syr 39,1–3.4c–11; Łk 10,38–42
Świę­to bł. Win­cen­te­go Kadłub­ka
Sło­wo Boże: Mąż uczo­ny szu­kać będzie mądro­ści star­szych poko­leń i będzie zaję­ty pro­roc­twa­mi. Zacho­wa opo­wia­da­nia ludzi zna­ko­mi­tych i wni­kać będzie w taj­ni­ki przy­po­wie­ści, wyszu­ki­wać będzie ukry­te zna­cze­nie przy­słów i zaj­mo­wać się będzie zagad­ka­mi przy­po­wie­ści. Autor natchnio­ny wska­zu­je na waż­ną umie­jęt­ność: jest nią wła­ści­we odczy­ty­wa­nie rze­czy­wi­sto­ści. Wie­lu bowiem wybie­ra dro­gę naj­prost­szą: zado­wa­la­ją ich pobież­ne sądy, nie widzą potrze­by głęb­szej reflek­sji, ich per­cep­cja reali­zu­je się naj­czę­ściej na pozio­mie emo­cji. Sło­wo Boże prze­ciw­nie, zachę­ca do szu­ka­nia
ukry­tych zna­czeń, bo te dopie­ro two­rzą peł­ny ogląd rze­czy­wi­sto­ści. Czło­wiek, któ­ry nie roz­wi­nął umie­jęt­no­ści namy­słu nad tym, co się dzie­je wokół nie­go, sam ska­zu­je się na nie­bez­pie­czeń­stwo głu­po­ty.
ŚRODA
Ga 2,1–2.7–14; Łk 11,1–4
Sło­wo Boże: Jakub, Kefas i Jan, uwa­ża­ni za fila­ry, poda­li mnie i Bar­na­bie pra­wi­cę na znak wspól­no­ty, byśmy szli do pogan, oni zaś do obrze­za­nych, ale żeby­śmy pamię­ta­li o ubo­gich, co też gor­li­wie sta­ra­łem się czy­nić. Gdy następ­nie Kefas przy­był do Antio­chii, otwar­cie mu się sprze­ci­wi­łem. Paweł został wprost przez Jezu­sa wezwa­ny do gło­sze­nia Ewan­ge­lii. Jak Dwu­na­stu, został wezwa­ny do pra­cy w Koście­le. Nie na wła­sną rękę, nie poza wspól­no­tą zało­żo­ną przez Jezu­sa. Stąd jego sta­ra­nie, by swe dzia­ła­nia pod­dać osą­do­wi Kościo­ła, Apo­sto­łom. Szcze­gól­nie dziś Paweł może nas uczyć trud­nej umie­jęt­no­ści łącze­nia dwóch postaw. Z jed­nej stro­ny rozu­mie jak wiel­ką war­to­ścią jest wspól­no­ta i panu­ją­ce w niej jed­ność i zgo­da – i o to zabie­ga. Rów­no­cze­śnie zacho­wu­je swo­je zda­nie i potra­fi upo­mnieć nawet Pio­tra, gdy ten popeł­nił błąd.
CZWARTEK
Ga 3,1–5; Łk 11,5–13
Sło­wo Boże: Tego jed­ne­go chciał­bym się od was dowie­dzieć, czy Ducha otrzy­ma­li­ście dzię­ki uczyn­kom wyma­ga­nym przez Pra­wo, czy z powo­du posłu­szeń­stwa wie­rze? Czyż jeste­ście aż tak nie­ro­zum­ni, że zacząw­szy duchem, chce­cie teraz koń­czyć cia­łem? Czyż tak wiel­kich rze­czy dozna­li­ście na próż­no? Dziś bar­dziej niż kie­dyś ule­ga­my poku­sie, któ­rą nazy­wa­my samo­zba­wie­niem. Zapo­mi­na­jąc o Bogu, podej­mu­je­my wysił­ki, któ­re, uwa­ża­my, przy­nio­są nam peł­nię szczę­ścia. Lecz ta sama poku­sa poja­wia się rów­nież w ser­cach ludzi gor­li­wie wie­rzą­cych. Pro­wa­dze­ni pra­gnie­niem dosko­na­ło­ści, usi­łu­ją zapew­nić sobie zba­wie­nie. Lecz nie tyle liczą na łaskę Ukrzy­żo­wa­ne­go, ile bar­dziej na swe spra­wie­dli­we
uczyn­ki, za któ­re – wyda­je się – powin­ni być zba­wie­ni. Tym­cza­sem zba­wie­nie zawsze jest łaską. A dobre uczyn­ki czło­wie­ka to znak, że łaska jest przyj­mo­wa­na.
PIĄTEK
Ga 3,7–14; Łk 11,15–26
Sło­wo Boże: Zro­zu­miej­cie, że ci, któ­rzy pole­ga­ją na wie­rze, ci są syna­mi Abra­ha­ma. I stąd Pismo już Abra­ha­mo­wi oznaj­mi­ło tę rado­sną nowi­nę: „W tobie będą bło­go­sła­wio­ne wszyst­kie naro­dy”. I dla­te­go ci, któ­rzy żyją dzię­ki wie­rze, mają uczest­nic­two w bło­go­sła­wień­stwie wraz z Abra­ha­mem, któ­ry dał posłuch wie­rze. Paweł krok po kro­ku tłu­ma­czy miesz­kań­com Gala­cji fun­da­men­tal­ną war­tość wia­ry. Wspo­mi­na ojca wia­ry, Abra­ha­ma. Patriar­cha był bło­go­sła­wio­ny, bo uwie­rzył Panu. Rów­nie bło­go­sła­wio­ny jest każ­dy czło­wiek, któ­ry pole­ga na swo­im Stwór­cy. Dra­mat zaczy­na się gdy brak­nie wia­ry,
a pozo­sta­ją zewnętrz­ne jej zna­ki. Rów­nież modli­twa może być dzia­ła­niem czy­sto ludz­kim, zewnętrz­nym i bez­owoc­nym, jeśli nie wyra­sta z korze­nia wia­ry. Jeśli więc spo­strze­że­my jaki­kol­wiek brak w wie­rze, nie wahaj­my się bła­gać o łaskę wia­ry moc­niej­szej i głęb­szej.
SOBOTA
Ga 3,22–29; Łk 11,27–28
Sło­wo Boże: Nie ma już Żyda ani poga­ni­na, nie ma już nie­wol­ni­ka ani czło­wie­ka wol­ne­go, nie ma już męż­czy­zny ani kobie­ty, wszy­scy bowiem jeste­ście kimś jed­nym w Chry­stu­sie Jezu­sie. Jeże­li zaś nale­ży­cie do Chry­stu­sa, to jeste­ście też potom­stwem Abra­ha­ma, dzie­dzi­ca­mi zgod­nie z obiet­ni­cą. Hasła anty­dy­skry­mi­na­cyj­ne sta­ły się nie­mal zna­kiem roz­po­znaw­czym wie­lu współ­cze­snych grup poli­tycz­nych czy spo­łecz­nych. Tym­cza­sem nie jest to żad­na rewo­lu­cyj­na nowość. Praw­dzi­wą rewo­lu­cją było to, o czym mówi do Gala­tów św. Paweł. We wspól­no­cie Kościo­ła, wobec Boga nie ma zna­cze­nia naro­do­wość, stan spo­łecz­ny czy płeć czło­wie­ka. Liczy się wia­ra, któ­ra spra­wia, że każ­dy
jest cen­ny w oczach Stwór­cy, za każ­de­go Jezus oddał swe życie, każ­dy może cie­szyć się darem łaski zba­wie­nia. Każ­dy jest dzie­dzi­cem obiet­ni­cy.