Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (66)

NIEWOLNIK NIE MA PRAW

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Utoż­sa­mie­nie grzesz­ni­ka z nie­wol­ni­kiem poma­ga odkryć róż­ni­cę mię­dzy wol­nym a nie­wol­ni­kiem. Jezus w opar­ciu o ten obraz odsła­nia jesz­cze wspa­nial­szą praw­dę, bo mówi o róż­ni­cy, jaka ist­nie­je mię­dzy synem w domu ojca a nie­wol­ni­kiem. Dla syna dom jest jego wła­sno­ścią, nie­wol­nik nie ma żad­ne­go pra­wa wła­sno­ści. Ten obraz odsła­nia tajem­ni­cę grze­chu, nie­wo­la to pozba­wie­nie praw. Syn Boży przy­był na zie­mię z domu Ojca, aby nas wyba­wić z nie­wo­li grze­chu i uczy­nić swo­imi brać­mi. Chce przez to dro­gą adop­cji, jaką wybrał Ojciec, dać nam wszyst­ko, co On posia­da. Z punk­tu widze­nia pra­wa chce nas uczy­nić współ­dzie­dzi­ca­mi bogac­twa domu swe­go Ojca. Odpo­wie­dział im Jezus: „Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam wam: Każ­dy, kto popeł­nia grzech, jest nie­wol­ni­kiem grze­chu. A nie­wol­nik nie prze­by­wa w domu na zawsze, lecz Syn prze­by­wa na zawsze. Jeże­li więc Syn was wyzwo­li, wów­czas będzie­cie rze­czy­wi­ście wol­ni. Wiem, że jeste­ście potom­stwem Abra­ha­ma, ale wy usi­łu­je­cie Mnie zabić, bo nie przyj­mu­je­cie mojej nauki. Gło­szę to, co widzia­łem u mego Ojca, wy czy­ni­cie to, coście sły­sze­li od wasze­go ojca” (J 8,34–38). Dziś nie­wie­lu rozu­mie gro­zę grze­chu. Wie­lu sądzi, że grze­sze­nie jest dobrze wyko­rzy­sty­wa­ną wol­no­ścią. Tym­cza­sem świat nie­ustan­nie kusi do grze­chu, bo ten kto go popeł­ni sta­je się nie­wol­ni­kiem księ­cia tego świa­ta. Trze­ba łaski wia­ry, by być wta­jem­ni­czo­nym w gro­zę grze­chu i wszyst­kie jego skut­ki. Kto dobro­wol­nie wybie­ra grzech tra­ci pra­wo do dzie­dzi­cze­nia bogac­twa nie­ba. Doświad­cze­nie tajem­ni­cy grze­chu jest wykład­ni­kiem żywej wia­ry. Ten kto zna gro­zę grze­chu, zna też wiel­kość świę­to­ści, jaką przez grzech tra­ci. Ostra pole­mi­ka Jezu­sa z Żyda­mi doty­czy­ła Boga jako Ojca. Żydzi uzna­wa­li za swe­go ojca Abra­ha­ma. Jezus im odsła­nia jak dale­ko im do posta­wy Abra­ha­ma. Abra­ham nie­win­ne­go nie zabi­jał, a oni
chcą zabić. W odpo­wie­dzi rze­kli do Nie­go: „Ojcem naszym jest Abra­ham”. Rzekł do nich Jezus: „Gdy­by­ście byli dzieć­mi Abra­ha­ma, to byście peł­ni­li czy­ny Abra­ha­ma. Teraz usi­łu­je­cie Mnie zabić, czło­wie­ka, któ­ry wam powie­dział praw­dę usły­sza­ną u Boga. Tego Abra­ham nie czy­nił. Wy peł­ni­cie czy­ny ojca wasze­go”. Rze­kli do Nie­go: „Myśmy się nie uro­dzi­li z nie­rzą­du, jed­ne­go mamy Ojca – Boga” (J 8,39–41). Jezu­so­wi bar­dzo zale­ża­ło na tym, by Jego wro­go­wie odkry­li, że są mar­ny­mi syna­mi Abra­ha­ma, a jesz­cze bar­dziej, żeby powie­dzie­li, że Bóg jest ich Ojcem. Po takim wyzna­niu powin­ni roz­po­znać Jezu­sa jako
Syna Boże­go, ale tak się nie sta­ło. Byli mar­ny­mi syna­mi Abra­ha­ma, a jesz­cze mar­niej­szy­mi syna­mi Boga Ojca. I Jezus im powie­dział: Wy macie dia­bła za ojca (J 8,44).