Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA: IZ 53,10–11; HBR 4,14–16; MK 10,35–45

PRZEŁOŻEŃSTWO JEST SŁUŻBĄ

Fot. ks. Z. Pytel

Jakub i Jan, syno­wie Zebe­de­usza, zbli­ży­li się do Jezu­sa i rze­kli: Nauczy­cie­lu, chce­my, żebyś nam uczy­nił to, o co Cię popro­si­my. On ich zapy­tał: Co chce­cie, żebym wam uczy­nił? Rze­kli Mu: Użycz nam, żeby­śmy w Two­jej chwa­le sie­dzie­li jeden po pra­wej, dru­gi po lewej Twej stro­nie. Jezus im odparł: Nie wie­cie, o co pro­si­cie. Czy może­cie pić kie­lich, któ­ry Ja mam pić, albo przy­jąć chrzest, któ­rym Ja mam być ochrzczo­ny? Odpo­wie­dzie­li Mu: Może­my. Lecz Jezus rzekł do nich: Kie­lich, któ­ry Ja mam pić, pić będzie­cie; i chrzest, któ­ry Ja mam przy­jąć, wy rów­nież przyj­mie­cie. Nie do Mnie jed­nak nale­ży dać miej­sce po mojej stro­nie pra­wej lub lewej, ale dosta­nie się ono tym, dla któ­rych zosta­ło przy­go­to­wa­ne. Gdy dzie­się­ciu to usły­sza­ło, poczę­li obu­rzać się na Jaku­ba i Jana. A Jezus przy­wo­łał ich do sie­bie i rzekł do nich: Wie­cie, że ci, któ­rzy ucho­dzą za wład­ców naro­dów, uci­ska­ją je, a ich wiel­cy dają im odczuć swą wła­dzę. Nie tak będzie mię­dzy wami. Lecz kto by mię­dzy wami chciał się stać wiel­ki, niech będzie słu­gą waszym. A kto by chciał być pierw­szym mię­dzy wami, niech będzie nie­wol­ni­kiem wszyst­kich. Bo i Syn Czło­wie­czy nie przy­szedł, aby Mu słu­żo­no, lecz żeby słu­żyć i dać swo­je życie na okup za wie­lu.
Roz­wa­ża­nie
Apo­stoł Piotr w swo­im pierw­szym liście pisze w ten spo­sób: „Wy zaś jeste­ście wybra­nym ple­mie­niem, kró­lew­skim kapłań­stwem, naro­dem świę­tym, ludem [Bogu] na wła­sność prze­zna­czo­nym, aby­ście ogła­sza­li dzie­ła potę­gi Tego, któ­ry was wezwał z ciem­no­ści do prze­dziw­ne­go swo­je­go świa­tła”. Wybra­nie, kró­lo­wa­nie, kapłań­stwo, świę­tość – moż­na dostać zawro­tu gło­wy. Tyle wyróż­nień, tyle darów, tyle god­no­ści. Czy to nie jest krok w kie­run­ku pychy, wynio­sło­ści? Jezus mówi nato­miast do Apo­sto­łów o god­no­ści, któ­rą opi­su­je zaska­ku­ją­cym sło­wem: służ­ba. I nie ma w tym żad­nej sprzecz­no­ści. Bo Bóg wybie­ra do zada­nia, któ­re­go celem nie jest budo­wa­nie wła­snej dosko­na­ło­ści, ale służ­ba. Kró­lo­wa­nie, któ­re­go przy­kład dał Jezus, ma jeden kształt – służ­ba czło­wie­ko­wi. Kapłań­stwo w wyda­niu Jezu­sa to zdol­ność do pono­sze­nia ofia­ry. Tak­że z myślą o czło­wie­ku, któ­ry tęsk­ni za Bogiem. I jesz­cze świę­tość: jej isto­tą jest miłość wobec Boga i czło­wie­ka. Jezus mówi zatem o tym, co jest w ser­cu Ewan­ge­lii, o służ­bie, któ­rej rady­kal­ny przy­kład dał On sam. A jeśli Piotr mówi o god­no­ści, to dla­te­go, że wiel­kość czło­wiek osią­ga wów­czas, gdy słu­ży. Jeśli w Koście­le ktoś o tym zapo­mni, zaczy­na się dra­mat nie­wier­no­ści i zgor­sze­nia.

(rs)