Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 29 X – 3 XI 2018

PONIEDZIAŁEK
Ef 4,32–5,8; Łk 13,10–17
Sło­wo Boże: O tym bowiem bądź­cie prze­ko­na­ni, że żaden roz­pust­nik ani nie­czy­sty, ani chci­wiec – to jest bał­wo­chwal­ca – nie ma dzie­dzic­twa w kró­le­stwie Chry­stu­sa i Boga. Nie­chaj was nikt nie zwo­dzi próż­ny­mi sło­wa­mi, bo przez te grze­chy nad­cho­dzi gniew Boży na synów bun­tu. Nie miej­cie więc z nimi nic wspól­ne­go. Dziś bar­dziej niż w innych cza­sach, żyje­my kar­miąc się praw­dą o miło­sier­dziu Boga. Nic dziw­ne­go, miło­sier­dzia potrze­bu­je­my tym bar­dziej, im moc­niej w ludz­kich ser­cach roz­le­wa się grzech. Pan sam wska­zu­je to roz­wią­za­nie, bo sami nie potra­fi­my upo­rać się z potę­gą grze­chu. Ale też nie wol­no zapo­mnieć, że moż­li­wa jest posta­wa, któ­rą Apo­stoł nazy­wa bun­tem wobec Boga. To wię­cej niż kon­kret­ny grzech uczyn­ko­wy. To posta­wa odrzu­ce­nia tego, co mówi Pan. Wobec takiej ducho­wej tru­ci­zny trze­ba zacho­wać szcze­gól­ną ostroż­ność.
WTOREK
Ef 5,21–33; Łk 13,18–21
Sło­wo Boże: Dla­te­go opu­ści czło­wiek ojca i mat­kę, a połą­czy się z żoną swo­ją, i będą dwo­je jed­nym cia­łem. Tajem­ni­ca to wiel­ka, a ja mówię: w odnie­sie­niu do Chry­stu­sa i do Kościo­ła. W koń­cu więc nie­chaj rów­nież każ­dy z was tak miłu­je swą żonę jak sie­bie same­go. A żona nie­chaj ze czcią się odno­si do swo­je­go męża. Czym jest mał­żeń­stwo? Wyda­je się, że tak wie­le na ten temat już wia­do­mo, że nic nowe­go nas nie zasko­czy. A jed­nak św. Paweł przy­po­mi­na praw­dę o nie­ro­ze­rwal­no­ści mał­żeń­stwa, co nie jest wca­le czymś zbęd­nym. Prze­ciw­nie. To przy­po­mnie­nie jest dziś bar­dzo potrzeb­ne, bo każ­de poko­le­nie musi na nowo odkryć pięk­no wię­zi mał­żeń­skiej, reali­zo­wa­nej w zjed­no­cze­niu męż­czy­zny i kobie­ty. Św. Paweł wska­zu­je jeden, ale wyjąt­ko­wy przy­kład: to więź Jezu­sa z Kościo­łem. Gdy­by­śmy odkry­li potę­gę tej wię­zi, zro­zu­mie­li­by­śmy praw­dzi­wy kształt miło­ści mał­żeń­skiej.
ŚRODA
Ef 6,1–9; Łk 13,22–30
Sło­wo Boże: Nie­wol­ni­cy, ze czcią i bojaź­nią, w pro­sto­cie ser­ca bądź­cie posłusz­ni waszym docze­snym panom jak Chry­stu­so­wi, nie słu­żąc tyl­ko dla oka, by ludziom się podo­bać, lecz jak nie­wol­ni­cy Chry­stu­sa, któ­rzy z duszy peł­nią wolę Bożą. Z ocho­tą służ­cie, jak gdy­by­ście słu­ży­li Panu, a nie ludziom. Ewan­ge­lia nie­sie w sobie zaczyn prze­mia­ny świa­ta. I to pro­wa­dzi do rewo­lu­cji. Lecz nie jest to rewo­lu­cja, któ­rą zna­my z nowo­żyt­nej histo­rii Euro­py: rewo­lu­cja, któ­ra gwał­tem wymu­sza zmia­ny i czy­ni to zawsze kosz­tem nie­zli­czo­nych ofiar.  Sło­wo Jezu­sa nie­sie prze­mia­nę, któ­ra zaczy­na się od ludz­kie­go ser­ca. Św. Paweł nie wzy­wa nie­wol­ni­ków do bun­tu. Pro­po­nu­je im nato­miast dro­gę odważ­nej miło­ści – z praw­dzi­wej miło­ści Boga rodzi się miłość do czło­wie­ka. Tak­że tego, któ­ry
jest trud­nym czło­wie­kiem. I to jest rewo­lu­cja dosko­na­ła.
CZWARTEK
Ap 7,2–4.9–14; 1 J 3,1–3; Mt 5,1–12a
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Sło­wo Boże: A wszy­scy anio­ło­wie sta­nę­li wokół tro­nu i Star­ców, i czwor­ga Zwie­rząt, i na obli­cze swe padli przed tro­nem, i pokłon odda­li Bogu, mówiąc: „Amen. Bło­go­sła­wień­stwo i chwa­ła, i mądrość, i dzięk­czy­nie­nie, i cześć, i moc, i potę­ga Bogu nasze­mu na wie­ki wie­ków! Amen!”. Bóg wciąż pozo­sta­je ukry­ty przed naszy­mi ocza­mi. Jeśli Go pozna­je­my, to tyl­ko – jak mówi Apo­stoł – czę­ścio­wo. Przez wia­rę jak przez zasło­nę. Nie może­my zoba­czyć Pana twa­rzą w twarz. Nawet wybra­ni słu­dzy, dopusz­cze­ni do wyjąt­ko­wej zaży­ło­ści, nie mogli otrzy­mać więk­szej łaski. Moj­żesz czy Eliasz, choć wyróż­nie­ni bar­dziej niż inni, widzie­li Pana, ale nigdy wprost. Jeśli Apo­stoł Jan malu­je przed nami wizję Boga obec­ne­go w nie­bie, to mówi o nie­ustan­nie trwa­ją­cym uwiel­bie­niu Stwór­cy. Tyl­ko tak może opi­sać zachwyt wiel­ko­ścią Pana.
PIĄTEK
Hi 19,1.23–27a; 1 Kor 15,20–24a.25–
28; Łk 23,44–46.50.52–53; 24,1–6a
WSPOMNIENIE WSZYSTKICH WIERNYCH ZMARŁYCH
Sło­wo Boże: Hiob powie­dział: Któż zdo­ła utrwa­lić me sło­wa, potra­fi je w księ­dze umie­ścić? Żela­znym ryl­cem, dia­men­tem, na ska­le je wyryć na wie­ki? Lecz ja wiem: Wybaw­ca mój żyje, na zie­mi wystą­pi jako ostat­ni. Potem me szcząt­ki skó­rą odzie­je, i oczy­ma cia­ła będę widział Boga. To wła­śnie ja Go zoba­czę. Oglą­da­my zapi­sy daw­nych cywi­li­za­cji na odkry­tych kamie­niach: wyżło­bio­ne obra­zy i zna­ki lite­ro­we. Czę­sto mówią o doko­na­niach wład­ców. Dziś, gdy wspo­mi­na­my zmar­łych, mądry Hiob, któ­ry ma za sobą bole­sne doświad­cze­nie utra­ty wszyst­kie­go: mająt­ku, bli­skich, god­no­ści w oczach innych – gdy minę­ły już trud­ne chwi­le – odkry­wa swe naj­głęb­sze pra­gnie­nie: powie­dzieć wszyst­kim, że Bóg żyje. Że jest wybaw­cą. Że w Nim jest życie. Że w Nim jedy­nie jest przy­szłość bez koń­ca. Tyle Hiob. A co my chcie­li­by­śmy prze­ka­zać innym?
 
SOBOTA
Flp 1,18b–26; Łk 14,1.7–11
Sło­wo Boże: Dla mnie bowiem żyć – to Chry­stus, a umrzeć – to zysk. Jeśli zaś żyć w cie­le – to dla mnie owoc­na pra­ca, cóż mam wybrać? Nie umiem powie­dzieć. Z dwóch stron dozna­ję nale­ga­nia: pra­gnę odejść, a być z Chry­stu­sem, bo to o wie­le lep­sze; pozo­sta­wać zaś w cie­le – to bar­dziej koniecz­ne ze wzglę­du na was. Oto roz­ter­ka św. Paw­ła: odejść czy pozo­stać? Bo po wie­lu latach wypeł­nio­nych tru­dem dla Ewan­ge­lii tęsk­ni za Jezu­sem. Rów­no­cze­śnie tro­ska o uczniów nie pozwa­la mu zosta­wić ich samym sobie. I w jed­nym i w dru­gim roz­wią­za­niu kry­je się wiel­kie dobro. Osta­tecz­nie to Bóg roz­strzy­gnie, co się sta­nie. A św. Paweł? On przyj­mie z rado­ścią każ­dy Boży wyrok. Swo­je pra­gnie­nia przed­sta­wia Bogu. I cze­kał, co Stwór­ca zde­cy­du­je. Boże, naucz nas podob­ne­go zaufa­nia, byśmy pra­gnę­li tego, co sam dla nas wybie­rasz.