Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (68)

JESTEŚ OPĘTANY

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Sło­wa Jezu­sa w ósmym roz­dzia­le Ewan­ge­lii św. Jana są tyl­ko dla głę­bo­ko wie­rzą­cych i odważ­nych; kto tych dwu przy­mio­tów nie posia­da, nie powi­nien ich czy­tać, bo nie jest w sta­nie ich zro­zu­mieć. Jeśli bowiem odczy­ta się je aktu­al­nie, to wpro­wa­dza­ją w sam śro­dek potęż­ne­go cyklo­nu, z jakim mamy do czy­nie­nia na zie­mi. Cho­dzi o cyklon w wymia­rze war­to­ści nie tyl­ko cia­ła, ale i ducha, nie tyl­ko docze­sno­ści, ale i wiecz­no­ści. Eli­ta Żydów pole­mi­zu­ją­ca z Jezu­sem uzna­je Go za opę­ta­ne­go: Odpo­wie­dzie­li Mu Żydzi: „Czyż nie słusz­nie mówi­my, że jesteś Sama­ry­ta­ni­nem i jesteś opę­ta­ny przez złe­go ducha?”. Jezus odpo­wie­dział: „Ja nie jestem opę­ta­ny, ale czczę Ojca mego, a wy Mnie znie­wa­ża­cie. Ja nie szu­kam wła­snej chwa­ły. Jest Ktoś, kto jej szu­ka i sądzi. Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam wam: Jeśli kto zacho­wa moją naukę, nie zazna śmier­ci na wie­ki”. Rze­kli do Nie­go Żydzi: „Teraz wie­my, że jesteś opę­ta­ny. Abra­ham umarł i pro­ro­cy – a Ty mówisz: Jeśli kto zacho­wa moją naukę, ten śmier­ci nie zazna na wie­ki. Czy Ty jesteś więk­szy od ojca nasze­go Abra­ha­ma, któ­ry prze­cież umarł? I pro­ro­cy pomar­li. Kim Ty sie­bie czy­nisz?” (J 8,48–53). Jezus nie ma pre­ten­sji o to, że uwa­ża­ją Go za opę­ta­ne­go, ale zde­cy­do­wa­nie stwier­dza, że nie jest opę­ta­nym. Dla posłusz­nych sza­ta­no­wi i żyją­cych w kłam­stwie opę­ta­nym jest ten, kto żyje w praw­dzie. Jezus to odsła­nia bar­dzo jasno. On jest czci­cie­lem Ojca, czy­li Boga Abra­ha­ma, a prze­ciw­ni­cy Go za to znie­wa­ża­ją. Kim zatem oni są? Jezus szu­ka chwa­ły Ojca, a nie wła­snej. Dla Nie­go naj­wyż­szym auto­ry­te­tem jest Ojciec. Ojciec szu­ka swej chwa­ły, któ­rą odda­ją Mu stwo­rze­nia, jeśli peł­nią Jego wolę. On bowiem każ­de stwo­rze­nie powo­łu­je do życia w ści­śle okre­ślo­nym celu. Każ­de z nich ma okre­ślo­ne przez Nie­go zada­nie. Jeśli zada­nie wyko­nu­je dobrze, to Ojciec jest dum­ny ze swe­go dzie­ła – i na tym pole­ga Jego chwa­ła. Jezus przy­po­mi­na, że Ojciec nie tyl­ko szu­ka swej chwa­ły, ale i sądzi. Każ­de stwo­rze­nie, jeśli peł­ni Jego wolę – nagra­dza, jeśli nie peł­ni – karze. Po takim stwier­dze­niu Jezus mówi, że ci, któ­rzy Mu uwie­rzą i wpro­wa­dzą w życie Jego naukę, nie zazna­ją śmier­ci i żyć będą na wie­ki. Ta wypo­wiedź zbul­wer­so­wa­ła słu­cha­czy. Myśle­li tyl­ko po ludz­ku, o myśle­niu po Boże­mu – cze­go ocze­ki­wał Jezus – nie było mowy. Uzna­li, że Jezus kasu­je śmierć. Przez taką wypo­wiedź Jezus – ich zda­niem – sta­wiał się wyżej niż Abra­ham, któ­ry umarł. Tyl­ko czło­wiek wie­rzą­cy rozu­mie wypo­wiedź Jezu­sa, bo myśli po Boże­mu, a więc wie, że Bóg jest Panem śmier­ci i może ją zli­kwi­do­wać. My zna­jąc fakt zmar­twych­wsta­nia Jezu­sa rozu­mie­my, jak to jest moż­li­we. Żydzi nie chcie­li słu­chać praw­dy prze­ka­zy­wa­nej przez Nie­go, bo ich myśle­nie było ludz­kie, a nie Boże. Praw­da o życiu wiecz­nym oraz o zmar­twych­wsta­niu dopie­ro była zapo­wia­da­na i nawet współ­cze­śni Jezu­so­wi przed­sta­wi­cie­le inte­li­gen­cji Żydów, jaki­mi byli sadu­ce­usze, tej praw­dy nie przyj­mo­wa­li. Ostry dia­log Jezu­sa z przed­sta­wi­cie­la­mi hie­rar­chii świą­tyn­nej pro­wa­dzi do posta­wie­nia Mu przez nich pyta­nia: Kim Ty sie­bie czy­nisz? Czy­li: za kogo się uwa­żasz? Cho­dzi­ło im o wypo­wiedź Jezu­sa, aby na jej pod­sta­wie mogli Go kamie­no­wać. Nie pyta­li: „Kim Ty jesteś?”, tyl­ko: „Kim Ty sie­bie czy­nisz?”. Ewan­ge­lia to oso­bi­ste spo­tka­nie z Bogiem Ojcem, z Jego Synem Jezu­sem oraz przej­ście na Ich spo­sób myśle­nia i dzia­ła­nia.