Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 5–10 XI 2018

PONIEDZIAŁEK
Flp 2,1–4; Łk 14,12–14
Sło­wo Boże: Dopeł­nij­cie mojej rado­ści przez to, że będzie­cie mie­li te same dąże­nia: tę samą miłość i wspól­ne­go ducha, pra­gnąc tyl­ko jed­ne­go, a nicze­go nie pra­gnąc dla nie­wła­ści­we­go współ­za­wod­nic­twa ani dla próż­nej chwa­ły, lecz w poko­rze oce­nia­jąc jed­ni dru­gich za wyżej sto­ją­cych od sie­bie. Destruk­cja wspól­no­ty Kościo­ła zaczy­na się w ser­cu czło­wie­ka. Podob­nie zresz­tą jest ze wzro­stem Kościo­ła. Jeśli ludz­kie ser­ce nabrzmia­łe jest posta­wą rywa­li­za­cji z inny­mi i szu­ka­niem wła­snej chwa­ły (począw­szy od pry­mi­tyw­nej korzy­ści mate­rial­nej aż do wyra­fi­no­wa­ne­go poczu­cia wyż­szo­ści ponad resz­tą tłu­mu), wów­czas powsta­je zbio­ro­wi­sko osób, któ­re nie mają wie­le wspól­ne­go z Kościo­łem Jezu­sa
Chry­stu­sa. Jeśli jed­nak poja­wia się peł­ne pro­sto­ty uzna­nie wysił­ków bra­ci i współ­pra­ca w posta­wie miło­ści, Kościół napraw­dę wzra­sta. Nie­za­leż­nie od licz­by ludzi.
WTOREK
Flp 2,5–11; Łk 14,15–24
Sło­wo Boże: To dąże­nie niech was oży­wia; ono też było w Chry­stu­sie Jezu­sie. On to, ist­nie­jąc w posta­ci Bożej, nie sko­rzy­stał ze spo­sob­no­ści, aby na rów­ni być z Bogiem, lecz ogo­ło­cił same­go sie­bie, przy­jąw­szy postać słu­gi, sta­jąc się podob­nym do ludzi. A w zewnętrz­nej posta­ci uzna­ny za czło­wie­ka, uni­żył same­go sie­bie… To co było w ser­cu Jezu­sa, win­no wypeł­niać tak­że nasze ser­ca. On, Pan, sam się uni­żył. A Bóg Go wywyż­szył. Przy­jął poni­ża­ją­ce imię zło­czyń­cy. Bóg daro­wał Mu imię ponad wszel­kie imię. Upadł na kola­na przed opraw­ca­mi. Bóg zgiął przed Nim kola­na wszyst­kich stwo­rzeń. Bo praw­dzi­wa wiel­kość powsta­je wte­dy, gdy przy­cho­dzi od Boga. Tyl­ko Bóg może sku­tecz­nie wywyż­szyć. Gdy czło­wiek sam pró­bu­je się wznieść, prę­dzej czy póź­niej upa­da. Lecz dla­cze­go zapo­mi­na­my o tym, mozol­nie kle­cąc z byle cze­go wła­sną wiel­kość?
ŚRODA
Flp 2,12–18; Łk 14,25–33
Sło­wo Boże: Czyń­cie wszyst­ko bez szem­rań i powąt­pie­wań, aby­ście się sta­li bez zarzu­tu i bez winy jako nie­ska­zi­tel­ne dzie­ci Boże pośród naro­du zepsu­te­go i prze­wrot­ne­go. Pośród nie­go jawi­cie się jako źró­dła świa­tła w świe­cie. Trzy­maj­cie się moc­no Sło­wa Życia, abym mógł być dum­ny w dniu Chry­stu­sa. Apo­stoł peł­nym reali­zmu wzro­kiem obej­mu­je codzien­ność uczniów Jezu­sa i prze­strze­ga przed narze­ka­niem i szem­ra­niem. To są bowiem posta­wy, któ­re nio­są w sobie ciem­ność. Znie­kształ­ca­ją widze­nie. Utrud­nia­ją pod­ję­cie dobrych decy­zji. Pod­ci­na­ją korze­nie rze­tel­ne­go zaan­ga­żo­wa­nia. Ucznio­wie Jezu­sa, prze­ciw­nie, win­ni nieść w sobie świa­tło tak potrzeb­ne wszyst­kim, tak­że tym, któ­rzy są obok
Kościo­ła. To świa­tło pły­nie z przy­ję­cia Sło­wa Życia, Jezu­sa, któ­ry jeden sku­tecz­nie i nie­omyl­nie poka­zu­je dro­gę do życia wiecz­ne­go.
CZWARTEK
Flp 3,3–8a; Łk 5,1–10
Sło­wo Boże: My jeste­śmy praw­dzi­wie ludem obrze­za­nym – my, któ­rzy spra­wu­je­my kult w Duchu Bożym i chlu­bi­my się w Chry­stu­sie Jezu­sie, a nie pokła­da­my ufno­ści w cie­le. Cho­ciaż ja tak­że i w cie­le mogę pokła­dać ufność. Jeśli ktoś inny mnie­ma, że może ufność zło­żyć w cie­le, to ja tym bar­dziej. Zna­ki speł­nia­ją swo­ją funk­cję, gdy pamię­ta­my, że są tyl­ko zna­ka­mi, a tak napraw­dę liczy się jedy­nie to, na co te zna­ki wska­zu­ją. Obrze­za­nie było zna­kiem przy­mie­rza. Zatem nale­ży cenić przy­mie­rze z Bogiem, a nie samo obrze­za­nie. Posia­da­nie obrze­za­nia nie zapew­ni bowiem niko­mu auto­ma­tycz­nie zba­wie­nia. Dla nas fun­da­men­tal­nym zna­kiem jest Chrzest. I to jest już znak cał­ko­wi­cie ducho­wy, nie ma prze­cież fizycz­ne­go po nim śla­du. Tak usta­no­wił to Jezus, byśmy jako ochrzcze­ni nie­ustan­nie odna­wia­li ducho­wą więź ze Zba­wi­cie­lem, a nie cheł­pi­li się posia­da­niem zna­ku.
PIĄTEK
Ez 47,1–2.8–9.12; 1 Kor 3,9b–11.16–17; J 2,13–22
ROCZNICA POŚWIĘCENIA BAZYLIKI LATERAŃSKIEJ
Sło­wo Boże: Jeste­ście upraw­ną rolą Bożą i Bożą budow­lą… Czyż nie wie­cie, żeście świą­ty­nią Boga i że Duch Boży miesz­ka w was? Jeże­li ktoś znisz­czy świą­ty­nię Boga, tego znisz­czy Bóg. Świą­ty­nia Boga jest świę­ta, a wy nią jeste­ście. Współ­cze­sność cha­rak­te­ry­zu­je się moc­nym poszu­ki­wa­niem przy­jem­no­ści, któ­rej czło­wie­ko­wi dostar­cza­ją dozna­nia pły­ną­ce z jego cia­ła. Tym­cza­sem Apo­stoł przy­po­mi­na, że każ­dy z nas jest odpo­wie­dzial­ny za swo­je życie. I dla­te­go pod­kre­śla, że jeste­śmy świą­ty­nią Ducha. Ożyw­czy Duch miło­ści pra­gnie odbie­rać cześć w miej­scu sobie poświę­co­nym – w ludz­kim ser­cu, wię­cej, w ludz­kim cie­le. Nasze fizycz­ne cia­ło wzra­sta i pięk­nie­je, gdy pod­da­ne jest wła­da­niu Ducha Boże­go. Gdy słu­ży wyłącz­nie szu­ka­niu przy­jem­no­ści, wcho­dzi na dro­gę samo­znisz­cze­nia.
SOBOTA
Flp 4,10–19; Łk 16,9–15
Sło­wo Boże: Umiem cier­pieć bie­dę, umiem też korzy­stać z obfi­to­ści. Do wszyst­kich w ogó­le warun­ków jestem zapra­wio­ny: i być sytym, i głód cier­pieć, korzy­stać z obfi­to­ści i dozna­wać nie­do­stat­ku. Wszyst­ko mogę w Tym, któ­ry mnie umac­nia. W każ­dym razie dobrze uczy­ni­li­ście, bio­rąc udział w moim uci­sku. Miesz­kań­cy sta­ro­żyt­nej Filip­pi to jedy­na wspól­no­ta, któ­ra wspie­ra­ła św. Paw­ła mate­rial­nie i na któ­rą mógł zawsze liczyć. Apo­stoł wyzna­je, że umie zaak­cep­to­wać bie­dę i umie też rado­wać się obfi­to­ścią, przy­jąć zarów­no utra­pie­nie, jak i pomyśl­ność, ból i też radość. Św. Paweł zwra­ca w ten spo­sób uwa­gę na umie­jęt­ność spo­koj­nej akcep­ta­cji zmien­nych życio­wych sytu­acji, co widać, gdy pokła­da­na w Bogu nadzie­ja pozwa­la spo­koj­nie zasnąć i odważ­nie budzić się, by wejść w kolej­ny dzień z tym wszyst­kim, co nam przy­nie­sie.