Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

NASZ WYWIAD

BEZ KOŚCIOŁA I POLSKICH RODZIN NIE BYŁOBY SUKCESU ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI W 1918 ROKU

Z KS. ARCYBISKUPEM MARKIEM JĘDRASZEWSKIM, METROPOLITĄ KRAKOWSKIM, ZASTĘPCĄ PRZEWODNICZĄCEGO KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI, ROZMAWIAJĄ JOANNA BANASIKADAM KISIEL
PODCZAS PIELGRZYMKI RODZIN ARCHIDIECEZJI KRAKOWSKIEJ DO KALWARII ZEBRZYDOWSKIEJ, 16. WRZEŚNIA 2018 R., KSIĄDZ ARCYBISKUP NAWIĄZAŁ DO 100. ROCZNICY WYZWOLENIA NASZEJ OJCZYZNY SPOD ZABORÓW PO 123 LATACH NIEWOLI: „ODZYSKANIE NIEPODLEGŁOŚCI PRZED STU LATY DOKONAŁO SIĘ DZIĘKI POLSKIM RODZINOM, KTÓRE MIMO PRZEŚLADOWAŃ PRZEKAZYWAŁY TO, CO NAJCENNIEJSZE: WIARĘ W BOGA, MIŁOŚĆ DO SIEBIE NAWZAJEM I MIŁOŚĆ DO OJCZYZNY”. DO JAKICH REFLEKSJI POWINNA SKŁANIAĆ POLAKÓW 100. ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI?
Mamy za co dzię­ko­wać Panu Bogu; za to szczę­ście ludzi, któ­rzy mogli 100 lat temu wresz­cie cie­szyć się z tego, że Pol­ska jest nie­pod­le­gła. W wymia­rze mię­dzy­na­ro­do­wym to wynik poro­zu­mień zwy­cię­skich mocarstw obra­du­ją­cych w Pary­żu, uwień­czo­nych pod­pi­sa­niem Trak­ta­tu Wer­sal­skie­go. Odzy­ska­nie nie­pod­le­gło­ści było jed­nak oku­pio­ne wal­ką zbroj­ną; myślę tu o Powsta­niu Wiel­ko­pol­skim, bez któ­re­go zachod­nia gra­ni­ca Pol­ski była­by gra­ni­cą daw­ne­go zabo­ru pru­skie­go i rosyj­skie­go. O wszyst­kie gra­ni­ce trze­ba było dłu­go toczyć wal­ki: kolej­ne Powsta­nia Ślą­skie, woj­na pol­sko-bol­sze­wic­ka i inne zma­ga­nia. Nie było­by to wszyst­ko moż­li­we i nie mia­ło­by takie­go zasię­gu, gdy­by nie to, że Pola­cy czu­li się sil­ni jako Naród. Pół wie­ku wcze­śniej klę­ska Powsta­nia Stycz­nio­we­go wyni­ka­ła mię­dzy inny­mi z tego, że chło­pi gene­ral­nie go nie popar­li, bo ule­gli car­skiej pro­pa­gan­dzie. Wmó­wio­no im, że jest to wal­ka ich panów, czy­li cie­mię­ży­cie­li. Ogrom­na pra­ca Kościo­ła, pol­skich rodzin, ale tak­że tych siła­czek, o któ­rych pisał Ste­fan Żerom­ski, spra­wi­ła, że 50 lat póź­niej ist­niał już skon­so­li­do­wa­ny pol­ski Naród. Gdy do Pol­ski wkra­cza­ły woj­ska bol­sze­wic­kie w 1920 roku, gło­si­ły te same hasła co w cza­sach car­skich. Wma­wia­no chło­pom i robot­ni­kom, że ich miej­sce jest ze „wspa­nia­łą armią czer­wo­ną”. Tym­cza­sem oka­za­ło się, że na wezwa­nie Wito­sa mło­dzi chłop­cy z pol­skich wio­sek szli maso­wo bro­nić Pol­ski. Odzy­ska­nie nie­pod­le­gło­ści nie doko­na­ło się samo – za tym kry­ła się ogrom­na pra­ca wycho­waw­czo- edu­ka­cyj­na ze stro­ny Kościo­ła. To tak­że wynik wia­ry kato­lic­kiej zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści Pola­ków i zawie­rze­nia swo­ich losów opie­ce Naj­święt­szej Maryi Pan­ny, Kró­lo­wej Pol­ski. Bez Kościo­ła i pol­skich rodzin nie było­by suk­ce­su odzy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści w 1918 roku, a tak­że utrzy­ma­nia nie­pod­le­gło­ści, zwłasz­cza w momen­cie jej naj­więk­sze­go zagro­że­nia w roku 1920.
ODZYSKANIE PRZEZ POLSKĘ NIEPODLEGŁOŚCI JEST OKAZJĄ DO PRZYPOMNIENIA WYDARZEŃ Z PRZESZŁOŚCI, ALE RÓWNIEŻ ZACHĘTĄ DO BUDOWANIA WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI. JAKIE CELE POWINNIŚMY STAWIAĆ SOBIE DZIŚ?
Świę­to­wa­nie 100-lecia odzy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści słusz­nie jest powo­dem do wiel­kiej rado­ści i dumy. Przez te 100 lat, pomi­ja­jąc naj­now­sze cza­sy, tak napraw­dę Pol­ska była wol­na tyl­ko 20 lat. Przy­szły kolej­ne ogrom­ne zma­ga­nia o to, aby Pol­ska była Pol­ską. Nie doko­na­ło­by się to bez pol­skich rodzin i bez Kościo­ła kato­lic­kie­go w Pol­sce. Trud­no prze­ce­nić wysi­łek zbio­ro­wy Pola­ków w zatro­ska­niu o to, aby­śmy pozo­sta­li jako Naród – pamię­ta­my, że oku­pan­ci chcie­li nas wynisz­czyć bio­lo­gicz­nie – o to, aby pozo­stać jako Naród wier­ni swo­im korze­niom, swo­jej toż­sa­mo­ści chrze­ści­jań­skiej, a więc tra­dy­cji się­ga­ją­cej 996 roku. Za nami stoi wiel­ka pra­ca, wysi­łek i ofiar­ność kolej­nych poko­leń Pola­ków. Dziś może­my się cie­szyć suwe­ren­no­ścią i nie­pod­le­gło­ścią Pol­ski. Jest to dar Boży i wiel­ki skarb, któ­ry otrzy­ma­li­śmy od naszych poprzed­ni­ków, ale tak­że ogrom­ne zobo­wią­za­nie, aby nic z tego, co naj­bar­dziej szla­chet­ne i pięk­ne, nie zosta­ło w naszym Naro­dzie utra­co­ne. Zachę­tą dla nas wszyst­kich jest, żeby trwać przy tym, co sta­no­wi o naj­bar­dziej istot­nej tkan­ce życia spo­łecz­ne­go i naro­do­we­go. Myślę tu o trwa­ło­ści związ­ków mał­żeń­skich, o rodzi­nach, któ­re cie­szą się dużą licz­bą dzie­ci, o poczu­ciu wspól­ne­go dobra; a tym wspól­nym dobrem jest Rzecz­po­spo­li­ta. To nadal pozo­sta­je jako naj­waż­niej­sze zada­nie, któ­re stoi przed nami i któ­re­go nie wol­no nam zlek­ce­wa­żyć. Nie może­my pójść na ukła­dy, czy pod­dać się prą­dom pły­ną­cym z zewnątrz, z tych sił, śro­do­wisk i państw, któ­rym nie zale­ży na sil­nej i nie­za­leż­nej Pol­sce.
PODCZAS WSPOMNIANEJ WCZEŚNIEJ PIELGRZYMKI WYRAZIŁ KSIĄDZ ARCYBISKUP WDZIĘCZNOŚĆ „ZA KOŚCIÓŁ, ZA DUCHOWNYCH ZAKONNYCH, DIECEZJALNYCH, KTÓRZY STANOWILI OGROMNE WSPARCIE DLA POLAKÓW, BY TRWAĆ PRZY BOGUPRZY OJCZYŹNIE”. W JAKIEJ SFERZE POLSKI KOŚCIÓŁ NAJBARDZIEJ POMÓGŁ RODAKOM ODZYSKAĆ NIEPODLEGŁOŚĆ?
Kościół niósł ludziom nadzie­ję, tę naj­bar­dziej istot­ną zwią­za­ną z chrze­ści­jań­ską wia­rą, a mia­no­wi­cie nadzie­ję na zba­wie­nie wiecz­ne poprzez wier­ność Chry­stu­so­wi, Jego Ewan­ge­lii i krzy­żo­wi. Sta­wia­jąc przed ludź­mi wie­rzą­cy­mi tę naj­bar­dziej głę­bo­ką per­spek­ty­wę nadziei, tej nadziei, o któ­rej pisał św. Paweł i do któ­rej nawią­zał Bene­dykt XVI w ency­kli­ce Spe salvi (O nadziei chrze­ści­jań­skiej) – w nadziei już jeste­śmy zba­wie­ni. W tej wiel­kiej per­spek­ty­wie nadziei zbaw­czej miesz­czą się inne nadzie­je, cho­ciaż­by na nie­za­leż­ny byt Rze­czy­po­spo­li­tej i na jej auten­tycz­ną wol­ność. Zatem ist­nie­je koniecz­ność wra­ca­nia do rze­czy naj­bar­dziej pod­sta­wo­wych, gdy cho­dzi o tę wizję czło­wie­ka, któ­rą nam zosta­wił w swo­jej Ewan­ge­lii Pan Jezus. Nie jest to łatwa wizja, bo łączy się z koniecz­no­ścią dźwi­ga­nia wła­sne­go krzy­ża. Jest to wizja, któ­ra każe nam nie­ustan­nie wpa­try­wać się w Jezu­sa Chry­stu­sa i nie pozwo­lić sobie na to, aby nasz wzrok się od Nie­go odwró­cił. Nale­ży za Nim iść, aby mieć nadzie­ję osta­tecz­ne­go zwy­cię­stwa. To są spra­wy naj­bar­dziej istot­ne, któ­re pozo­sta­ją zawsze waż­ne, nie­za­leż­nie od kolej­nych wyzwań i trud­no­ści, jakie przy­no­si nam bie­żą­cy czas.
WRAZ ZE 100-LECIEM ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI OBCHODZIMY 40. ROCZNICĘ WYBORU NA STOLICĘ PIOTROWĄ NASZEGO WIELKIEGO RODAKAJANA PAWŁA II. JAKIE NAJWAŻNIEJSZE PRZESŁANIE DOTYCZĄCE NASZEJ  OJCZYZNY, ZDANIEM KSIĘDZA ARCYBISKUPA, ZOSTAWIŁ NAM ŚWIĘTY PAPIEŻ?
Pozo­sta­wił nam świa­dec­two swo­je­go życia, bar­dzo zaan­ga­żo­wa­ne­go w spra­wy rodzi­ny, mał­żeń­stwa i dusz­pa­ster­stwa mło­dzie­ży. Wia­ra musi być zawsze wia­rą rozum­ną, któ­ra powin­na być swo­istym przy­mie­rzem z nauką, wie­dzą i rozu­mem. To pły­nie z jego oso­bi­stych doświad­czeń jako nauczy­cie­la aka­de­mic­kie­go i pro­fe­so­ra. Tak­że jego zma­ga­nie o obec­ność Kościo­ła w życiu spo­łecz­nym, począw­szy od wal­ki o krzyż w Nowej Hucie i sta­ra­nie się, aby to miej­sce prze­sta­ło być takim, jakim mia­ło być według komu­ni­stów, czy­li zupeł­nie bez Boga. Wal­czył, aby powsta­ły tam kościo­ły i zakwi­tło nor­mal­ne życie
dusz­pa­ster­skie. To jest pamięć o nim, o nie­złom­nym paste­rzu. Nie­złom­ność i odwa­ga
w dzia­ła­niu, a tak­że uko­cha­nie ludu Boże­go, któ­ry miał przy­pro­wa­dzić do Boga, spra­wi­ło, że takie wła­śnie było naucza­nie papie­skie przez cały czas jego pon­ty­fi­ka­tu. Nie tyl­ko w odnie­sie­niu do Pol­ski, nasze­go Naro­du, czy Euro­py, ale do wszyst­kich państw, do któ­rych przy­by­wał pod­czas piel­grzy­mek, a była to ogrom­na licz­ba. W każ­dym kra­ju gło­sił to samo orę­dzie: o Chry­stu­sie, któ­re­mu trze­ba otwo­rzyć bra­my ludz­kich serc i sys­te­mów poli­tycz­nych, spo­łecz­nych i eko­no­micz­nych. Jed­no­cze­śnie zawsze miał kon­kret­ne prze­sła­nie i radę, jak te drzwi nale­ży otwo­rzyć w danym miej­scu i kra­ju. War­to wró­cić pamię­cią do tego nie­zwy­kłe­go gestu, jaki obja­wił nam św. Jan Paweł II, przy­by­wa­jąc do Pol­ski. Gdy wyszedł z samo­lo­tu, pierw­szą rze­czą, jaką uczy­nił, było uca­ło­wa­nie pol­skiej zie­mi. W każ­dym kra­ju, do któ­re­go przy­by­wał, zawsze tę zie­mię cało­wał. Potem byli­śmy świad­ka­mi przej­mu­ją­cych obra­zów, kie­dy to cho­ro­ba w latach 90. utrud­nia­ła mu uklęk­nię­cie i poca­ło­wa­nie zie­mi. Tak było w Chor­wa­cji – wów­czas przy­nie­sio­no mu zie­mię
w wiel­kiej misie, by mógł ją uca­ło­wać. Ta zie­mia jest świę­ta, oku­pio­na krwią Zba­wi­cie­la, dla­te­go wiel­kie zada­nie stoi przed Kościo­łem, aby dopro­wa­dzić wszyst­kich ludzi do Chry­stu­sa, a tym samym do zba­wie­nia. Zaczy­na się od sza­cun­ku, jaki odda­je się zie­mi i oso­bom, któ­re ją zamiesz­ku­ją – z ich histo­rią, tra­dy­cją, z trud­no­ścia­mi, nie­po­ko­ja­mi, ale tak­że z ich nadzie­ja­mi.
POSZANOWANIE GODNOŚCI CZŁOWIEKA I JEGO PRAW BYŁY BARDZO BLISKIE POLAKOM DĄŻĄCYM DO ZJEDNOCZENIA KRAJU ORAZ ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI. JAKIE ZADANIASFERZE MORALNEJ STOJĄ PRZED WSPÓŁCZESNYMI POKOLENIAMI POLAKÓW, ABY GODNOŚĆ LUDZKA NAJBARDZIEJ BEZBRONNYCH BYŁA W PEŁNI SZANOWANA?
Sta­je­my cią­gle przed wiel­kim zada­niem, aby ta nie­do­sko­na­ła usta­wa, dzi­siaj obo­wią­zu­ją­ca, chro­nią­ca życie przed maso­wym zale­wem pro­ce­du­ry abor­cji, zosta­ła odpo­wied­nio udo­sko­na­lo­na, cho­ciaż­by w wymia­rze tak zwa­nej abor­cji euge­nicz­nej. Nie ma, na szczę­ście, w Pol­sce pro­ce­du­ry euta­na­zji. Euta­na­zja odno­szą­ca się do dzie­ci – to jest już wprost prze­ra­ża­ją­ce. Nie­wąt­pli­wie, bar­dzo źle się sta­ło, że zosta­ła uchwa­lo­na przez poprzed­ni par­la­ment i pod­pi­sa­na przez poprzed­nie­go pre­zy­den­ta kon­wen­cja prze­mo­co­wa, w któ­rej są ele­men­ty ide­olo­gii gen­der. Jest to ogrom­ne nie­bez­pie­czeń­stwo. Ta ide­olo­gia nie jest jesz­cze na co dzień wpro­wa­dza­na w rze­czy­wi­stość, ale wie­my, że w przy­pad­ku nie­któ­rych samo­rzą­dów uchwa­la się takie roz­po­rzą­dze­nia i pra­wa lokal­ne, któ­re są zgod­ne z tą kon­wen­cją. Kon­wen­cja zakła­da utwo­rze­nie spe­cjal­nych grup mię­dzy­na­ro­do­wych, któ­re mają spraw­dzać, czy prze­pi­sy tej kon­wen­cji są sto­so­wa­ne, a więc z góry przyj­mu­je się moż­li­wość kon­tro­li i naci­sku z zewnątrz. Ta spra­wa nie jest pod­no­szo­na przez obec­ny par­la­ment. Praw­dą jest, że fron­tów dzia­łań dla par­la­men­tu jest bar­dzo wie­le i trud­no reago­wać jed­no­cze­śnie na wszyst­kie, ale ten pro­blem nie może nam znik­nąć z pola widze­nia. Gdy zmie­ni się opcja poli­tycz­na, to ci, któ­rzy doj­dą do wła­dzy, wca­le nie będą musie­li usta­na­wiać nowe­go pra­wa. Wystar­czy, że będą bazo­wać na tym pra­wie, któ­re już zosta­ło wpro­wa­dzo­ne w roku 2015.
A WIĘC POTRZEBNA JEST NADZIEJAWIARA W OPATRZNOŚĆ BOŻĄ. PRZYSZŁOŚĆ BĘDZIE ZALEŻAŁA OD SKUTECZNEJ PRACY PASTERZY KOŚCIOŁA I OD NASZEGO AUTENTYCZNEGO ZAANGAŻOWANIA W MODLITWĘ ZA NAS SAMYCH, RZĄDZĄCYCH I CAŁĄ NASZĄ OJCZYZNĘ. DLATEGO PROSIMYPASTERSKIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO DLA NASZEGO NARODU.
Nie­wąt­pli­wie, bar­dzo dużo będzie zale­ża­ło od ludzi, któ­rzy są głę­bo­ko wie­rzą­cy, ale wie­le będzie zale­ża­ło tak­że od tych, któ­rzy nie­ko­niecz­nie muszą być wprost zwią­za­ni z Kościo­łem, ale któ­rzy mogą powie­dzieć o sobie, że są ludź­mi pra­we­go sumie­nia. Musi­my poszu­ki­wać i budo­wać wspól­ne płasz­czy­zny poro­zu­mie­nia w całym naszym spo­łe­czeń­stwie. To, co mówi­my o ide­olo­gii gen­der, abor­cji i euta­na­zji, to nie są spra­wy wprost wyzna­nio­we, zwią­za­ne z dok­try­ną kato­lic­ką, ale z pra­wem natu­ral­nym. Praw­dą jest, że nauka kato­lic­ka wspo­ma­ga i umac­nia to, co wyni­ka z pra­wa natu­ral­ne­go. Wal­ka o ochro­nę życia dru­gie­go czło­wie­ka od chwi­li poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci jest wiel­kim zma­ga­niem, sto­ją­cym przed wszyst­ki­mi ludź­mi, któ­rych sumie­nie jest wła­ści­wie ukształ­to­wa­ne i wła­ści­wie też funk­cjo­nu­je. Trze­ba two­rzyć sze­ro­kie fron­ty ludzi, dla któ­rych los dru­gie­go czło­wie­ka i odpo­wie­dzial­ność za życie są czymś naj­bar­dziej waż­nym i pod­sta­wo­wym. Jeże­li na tej płasz­czyź­nie znaj­dzie­my wspól­ne poro­zu­mie­nie, to tak­że łatwiej będzie zna­leźć wspól­ną płasz­czy­znę poro­zu­mie­nia w innych wymia­rach nasze­go życia spo­łecz­ne­go. Nie­wąt­pli­wie to wszyst­ko wyma­ga od nas wiel­kiej modli­twy, zwłasz­cza różań­co­wej, któ­ra jest wiel­kim bła­ga­niem skie­ro­wa­nym do Boga, aby naszą Ojczy­znę cią­gle bło­go­sła­wił. Do tej wiel­kiej modli­twy się dołą­czam i wszyst­kim wspa­nia­łym wysił­kom szla­chet­nych ludzi, tym, któ­rym dobro pol­skie­go Naro­du leży na ser­cu, z ser­ca bło­go­sła­wię.
SERDECZNIE DZIĘKUJEMY I OBIECUJEMY PAMIĘĆ W NASZYCH MODLITWACH ZA KSIĘDZA ARCYBISKUPA I CAŁY KOŚCIÓŁ.