Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (69)

NIE ZNACIE WASZEGO BOGA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Wia­ra żywa to zna­jo­mość Boga i licze­nie się z Nim w każ­dym momen­cie życia. To goto­wość ści­słej współ­pra­cy z Nim na zasa­dzie posłu­szeń­stwa – i to nie w wymia­rze dziec­ka, któ­re nie jest samo­dziel­ne, ani nie w wymia­rze zacho­wa­nia para­gra­fów pra­wa, jakie On ogło­sił. Cho­dzi o współ­pra­cę na zasa­dzie peł­nej odpo­wie­dzial­no­ści za to, co czy­ni­my, reali­zu­jąc jak naj­do­sko­na­lej wolę Ojca. Bóg wie, komu zle­ca zada­nia i chce, by były wyko­na­ne według moż­li­wo­ści każ­de­go. Posłu­szeń­stwo Bogu to ści­sła współ­pra­ca z Nim. Jest moż­li­wa jedy­nie wów­czas, gdy Bóg jest zna­ny. Wte­dy On jest moim Sze­fem i Ojcem. Tak do posłu­szeń­stwa Bogu pod­cho­dzi Jezus. Ma pre­ten­sje do roda­ków, że swe­go Boga nie zna­ją. Odpo­wie­dział Jezus: „Jeże­li Ja sam sie­bie ota­czam chwa­łą, chwa­ła moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, któ­ry Mnie chwa­łą ota­cza, o któ­rym wy mówi­cie: „Jest naszym Bogiem”, ale wy Go nie zna­cie. Ja Go jed­nak znam. Gdy­bym powie­dział, że Go nie znam, był­bym podob­nie jak wy – kłam­cą. Ale Ja Go znam i sło­wa Jego zacho­wu­ję” (J 8,54–55). Uwiel­bia­nie Boga, czy­li oto­cze­nie Go chwa­łą, pole­ga na peł­nie­niu Jego woli. Takie jest zada­nie każ­de­go stwo­rze­nia. Jed­ne czy­nią to w opar­ciu o deter­mi­nizm praw, jakie obo­wią­zu­ją świat mate­rii i świat życia, inni obda­rze­ni wol­no­ścią na zasa­dzie świa­do­me­go i dobro­wol­ne­go pod­ję­cia zadań zle­co­nych przez Boga. Tak pod­cho­dzi do posłu­szeń­stwa Jezus. Jego roda­cy ina­czej, ale dla­te­go, że Boga nie zna­ją. Mówią, że wie­rzą, ale Boga swe­go nie zna­ją. Temat wyjąt­ko­wo aktu­al­ny dziś w Koście­le. Wie­lu uwa­ża się za wie­rzą­cych, a nie zna­ją ani Boga Ojca, ani Jego Syna Jezu­sa. Ponie­waż nie zna­ją, nie są w sta­nie peł­nić Jego woli, czy­li nawet jak Boga chwa­lą, to tyl­ko war­ga­mi, a nie czy­nem. Jezus odwo­łu­je się do Abra­ha­ma,
ojca wie­rzą­cych, zawsze peł­nią­ce­go wolę Boga i mówi do roda­ków: Abra­ham, ojciec wasz, roz­ra­do­wał się z tego, że ujrzał mój dzień – ujrzał [go] i ucie­szył się”. Na to rze­kli do Nie­go Żydzi: „Pięć­dzie­się­ciu lat jesz­cze nie masz, a Abra­ha­ma widzia­łeś?”. Rzekł do nich Jezus: „Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam wam: Zanim Abra­ham stał się, JA JESTEM”. Porwa­li więc kamie­nie, aby je rzu­cić na Nie­go. Jezus jed­nak ukrył się i wyszedł ze świą­ty­ni (J 8,56–59). Jezus zesta­wia sie­bie z Abra­ha­mem. Stwier­dza, że zanim Abra­ham stał się, Ja Jestem. Odwo­łu­je się tu do swe­go Bóstwa. Jest to zawar­te w imie­niu Boga Ja Jestem. Słu­cha­cze cią­gle myślą jedy­nie po ludz­ku. Takie zesta­wie­nie się z Abra­ha­mem uzna­ją za bluź­nier­stwo i natych­miast, nawet bez pole­ce­nia, porwa­li za kamie­nie, aby rzu­cić na Nie­go. Dzia­ło się to w świą­ty­ni, widocz­nie kamie­nie przy­nie­śli ze sobą. Jezus skoń­czył roz­mo­wę, ukrył się przed swy­mi wro­ga­mi i opu­ścił świą­ty­nię. Tak się koń­czy ósmy roz­dział Ewan­ge­lii św. Jana. Żydzi wyda­ją na Jezu­sa wyrok śmier­ci i to na zasa­dzie lin­czo­wa­nia, czy­li nie cze­ka­jąc na ofi­cjal­ny prze­wód sądo­wy. Jezus tym razem scho­dzi z linii cio­su, przej­dzie dro­gę prze­słu­chań sądo­wych tak w San­he­dry­nie, przed Hero­dem, jak i przed Piła­tem. Zale­ża­ło Mu na tym, żeby wyro­ki były udo­ku­men­to­wa­ne praw­nie. Jan o tym wie­dział i pod­pro­wa­dza czy­tel­ni­ka do coraz bliż­sze­go spo­tka­nia z Jezu­sem, odrzu­ca­nym przez przy­wód­ców reli­gij­nych naro­du wybra­ne­go. Aktu­ali­za­cja tego tek­stu to pyta­nie,
w jakim stop­niu współ­cze­sna hie­rar­chia w Koście­le wzo­ru­je się na hie­rar­chii świą­tyn­nej z cza­sów Jezu­sa. Jest to jed­no z trud­nych pytań, wpi­sa­nych w histo­rię Kościo­ła. Ewan­ge­lia we wszyst­kich wymia­rach jest wciąż aktu­al­na.