Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 19–24 XI 2018

PONIEDZIAŁEK
Ap 1,1–4;2,1–5a; Łk 18,35–43
Słowo Boże: Znam twoje czyny: trud i twoją wytrwałość, i to, że złych nie możesz znieść… Ty masz wytrwałość i zniosłeś cierpienie dla imienia mego – niezmordowany. Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości. Pamiętaj więc, skąd spadłeś, i nawróć się, i poprzednie czyny podejmij. Życie chrześcijanina jest walką. Ciągłą walką. To może być nużące. Dlatego powrót do pierwotnej miłości jest konieczny. To zawsze jest powrót do początkowego entuzjazmu, do pierwszej ciekawości świata i ludzi, gdy otwartym sercem chłonie się kolejne zdarzenia; do spontanicznego zachwytu wobec zadania, które postawił Bóg; to wreszcie szczera pasja, z jaką wędruje się nieznanym traktem. Taki powrót możliwy jest nawet po największych zakrętach i błądzeniu po bezdrożach. Pod warunkiem, że pozwolimy, by Bóg nas prowadził.
WTOREK
Ap 3,1–6.14–22; Łk 19,1–10
Słowo Boże: Ty mówisz: „Jestem bogaty” i „wzbogaciłem się”, i „niczego mi nie potrzeba”, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy,
i nagi. Radzę ci nabyć u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się przyodział, i by nie ujawniła się haniebna twa nagość. Odkrycie prawdy o własnym życiu może być doświadczeniem trudnym, wręcz dramatycznym. Sfera ducha nie jest wolna od niebezpieczeństwa iluzji, a może nawet bardziej na nie narażona niż inne. Poczucie spokoju i samozadowolenia oraz sytości z sukcesów naszej modlitwy, wiary czy
osiągniętej wierności przykazaniom może być złudnym wrażeniem. Dlatego Duch
Boży chce wyrwać nas z tego stanu i wzywa do kolejnego wysiłku na drodze
wiary. Takie przesłanie przekazuje Kościołowi w Laodycei Jan Apostoł. I nam też.
ŚRODA
Ap 4,1–11; Łk 19,11–28
Słowo Boże: Bez wytchnienia mówią dniem i nocą: Święty, Święty, Święty, Pan
Bóg wszechmogący, Który był i Który jest i Który przychodzi… i rzucają przed tronem wieńce swe, mówiąc: „Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, boś Ty stworzył wszystko, a dzięki Twej woli istniało i zostało stworzone”. Jeśli pobożnie złożone ręce i wzniosłe śpiewy wydają się nam niezbyt atrakcyjną perspektywą na wieczność, to słusznie. Bo wieczność, w której wybrzmiewa uwielbienie wobec Boga i Stwórcy, to prawdziwa fascynacja, której daleko od nudy. To nieprzerwany zachwyt nad nieogarnioną wielkością Stwórcy. Zachwyt, który nigdy się nie skończy, bo Jego wspaniałość to nieprzeniknione pokłady piękna, przez które przechodzić będzie zbawiony
człowiek i nigdy ich nie wyczerpie, nigdy nie dojdzie kresu. Szczęśliwy, kto już dziś
umie zachwycić się swoim Bogiem.
CZWARTEK
Ap 5,1–10; Łk 19,41–44
Słowo Boże: I ujrzałem potężnego anioła, obwieszczającego głosem donośnym: „Kto godzien jest otworzyć księgę i złamać jej pieczęcie?”. A nie mógł nikt – na niebie ani na ziemi, ani pod ziemią – otworzyć księgi ani na nią patrzeć. A ja bardzo płakałem, że nie znalazł się nikt godny, by księgę otworzyć ani na nią patrzeć. Jan Apostoł widzi tajemną księgę – to księga wyroków Bożych. Nikt nie jest w stanie otworzyć tej księgi – to symboliczny wyraz obaw wiernych, którzy z niepokojem patrzą w trudną przyszłość. Stąd płacz wizjonera, który reaguje lękiem, bo nie wie, czy znajdzie się rozwiązanie. Trwoży się o przyszłość Kościoła. I wtedy jeden ze Starców zakazuje mu płakać. I wskazuje na postać zwycięskiego Baranka. To w Nim jest absolutna moc i pełnia wiedzy. On przyjął śmierć i zmartwychwstał. Dziś jest jedynym władcą. Dlatego trzeba odrzucić chwilowe obawy.
PIĄTEK
Ap 10,8–11; Łk 19,45–48
Słowo Boże: Ja, Jan, znów usłyszałem głos z nieba, jak zwracał się do mnie w słowach: „Idź, weź księgę otwartą w ręce anioła stojącego na morzu i na ziemi!”. Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by mi dał książeczkę. I rzecze mi: „Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód”. Anioł opierający się na ziemi i morzu daje otwartą książeczkę przeznaczeń. To jest zatem orędzie o powszechnym znaczeniu, dostępne wszystkim. Chodzi o losy Kościoła i poszczególnych ludzi. Dwojaki smak z niej płynie: słodycz, która jest symbolem owoców zrodzonych z wiary; gorycz, która zapowiada cierpienie, w tym także prześladowania. Trudny jest los proroka: niewątpliwie z radością ukazuje moc wiary i jej owoce; nie może jednak pominąć prawdy o Bożej sprawiedliwości i zapomnieć o wezwaniu do pokuty i nawrócenia.
SOBOTA
Ap 11,4–12; Łk 20,27–40
Słowo Boże: A gdy dopełnią swojego świadectwa, Bestia, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży ich i zabije. A zwłoki ich leżeć będą na placu wielkiego miasta, które duchowo zwie się: Sodoma i Egipt, gdzie także ukrzyżowano ich Pana… A po trzech i pół dniach duch życia z Boga w nich wstąpił i stanęli na nogi. Uczniowie zostali przez Jezusa zobowiązani do dawania świadectwo. Lecz każde świadectwo wiary musi przejść przez próby. W proroczej wizji Apostoł spostrzega świadków, którzy cierpią i ostatecznie umierają. Doznają poniżenia – ich zwłoki leżą na placu. Świat, którego naturę określają grzech i zepsucie, wydaje się, zwycięża. Ale po określonym czasie duch życia zstępuje od Boga i ożywia świadków. Bo Bóg potrafi ożywić każde dobro. I ci, którzy zdało się, że są już martwi, ożyją i stają się zwycięzcami.