Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

KOCHAĆ BOGA I BLIŹNIEGO

Roz­wa­ża­nie Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­ne przed modli­twą Anioł Pań­ski na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 4 listo­pa­da br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry, W cen­trum Ewan­ge­lii dzi­siej­szej nie­dzie­li (por. Mk 12,28b–34) znaj­du­je się przy­ka­za­nie miło­ści: miło­ści Boga i miło­ści bliź­nie­go. Pewien uczo­ny w Piśmie zapy­tał Jezu­sa: „Któ­re jest pierw­sze ze wszyst­kich przy­ka­zań?” (w. 28). Jezus odpo­wie­dział cytu­jąc owo wyzna­nie wia­ry, któ­rym każ­dy Izra­eli­ta zaczy­na i koń­czy swój dzień, roz­po­czy­na­ją­ce się od słów: „Słu­chaj, Izra­elu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedy­ny” (Pwt 6,4). W ten spo­sób Izra­el strze­że swej wia­ry w fun­da­men­tal­ną rze­czy­wi­stość całe­go swo­je­go wyzna­nia wia­ry: jest tyl­ko jeden Pan i ten Pan jest „naszym” w tym sen­sie, że jest zwią­za­ny z nami nie­ro­ze­rwal­nym przy­mie­rzem, umi­ło­wał nas, kocha nas i będzie nas miło­wał na zawsze. Z tego źró­dła wypły­wa dla nas podwój­ne przy­ka­za­nie: „Będziesz miło­wał Pana, Boga swe­go, całym swo­im ser­cem, całą swo­ją duszą, całym swo­im umy­słem i całą swo­ją mocą. (…) Będziesz miło­wał swe­go bliź­nie­go jak sie­bie same­go” (Mk 12,30–31).
Wybie­ra­jąc te dwa sło­wa skie­ro­wa­ne przez Boga do swe­go ludu i łącząc je, Jezus nauczył raz na zawsze, że miłość Boga i miłość bliź­nie­go są nie­roz­łącz­ne, a nawet co wię­cej – wspie­ra­ją się nawza­jem. Cho­ciaż są umiesz­czo­ne jed­no po dru­gim, to są one dwie­ma stro­na­mi tej samej mone­ty: prze­ży­wa­ne razem, są praw­dzi­wą siłą czło­wie­ka wie­rzą­ce­go! Kochać Boga to żyć Nim i dla Nie­go, ze wzglę­du na to, kim jest, i na to, co czy­ni. A nasz Bóg jest dawa­niem sie­bie bez zastrze­żeń, jest prze­ba­cze­niem bez gra­nic, to rela­cja, któ­ra wspie­ra i roz­wi­ja. Zatem miło­wa­nie Boga ozna­cza codzien­nie wkła­da­nie naszej ener­gii, aby być jego współ­pra­cow­ni­ka­mi, słu­żąc bliź­nie­mu bez zastrze­żeń, sta­ra­jąc się wyba­czyć bez ogra­ni­czeń i pie­lę­gnu­jąc rela­cje komu­nii i bra­ter­stwa. Świę­ty Marek Ewan­ge­li­sta nie zawra­ca sobie gło­wy okre­śle­niem, kto jest bliź­nim, ponie­waż bliź­ni to oso­ba, któ­rą spo­ty­kam na dro­gach moich dni. To nie jest kwe­stia doko­na­nia wstęp­ne­go wybo­ru moje­go bliź­nie­go – to nie jest chrze­ści­jań­skie, jeśli myślę, że moim bliź­nim jest ten, któ­re­go wybra­łem z góry, to nie jest chrze­ści­jań­skie lecz pogań­skie. Ale cho­dzi o posia­da­nie
oczu, aby go zoba­czyć i ser­ca, aby pra­gnąć jego dobra. Jeśli będzie­my się sta­ra­li patrzeć spoj­rze­niem Jezu­sa, to zawsze będzie­my wysłu­chi­wać i sta­wać u boku tych, któ­rzy tego potrze­bu­ją. Potrze­by bliź­nie­go wyma­ga­ją oczy­wi­ście sku­tecz­nych reak­cji, ale jesz­cze wcze­śniej wyma­ga­ją dzie­le­nia się. Sto­su­jąc pewien obraz może­my powie­dzieć, że głod­ni potrze­bu­ją nie tyl­ko tale­rza zupy, ale tak­że uśmie­chu, bycia wysłu­cha­ny­mi, a nawet modli­twy, być może odma­wia­nej wspól­nie. Dzi­siej­sza Ewan­ge­lia zachę­ca nas wszyst­kich, aby­śmy nie kie­ro­wa­li się tyl­ko na naglą­ce potrze­by naj­uboż­szych bra­ci, ale przede
wszyst­kim zwra­ca­li uwa­gę na ich potrze­bę bra­ter­skiej bli­sko­ści, sen­su życia i czu­ło­ści. Sta­no­wi to wyzwa­nie dla naszych wspól­not chrze­ści­jań­skich: cho­dzi o to, aby unik­nąć nie­bez­pie­czeń­stwa bycia wspól­no­ta­mi, któ­re żyją wie­lo­ma ini­cja­ty­wa­mi, ale nie­wie­lu rela­cja­mi; nie­bez­pie­czeń­stwa bycia, powie­dział­bym, wspólnotami-„stacjami obsłu­gi”, ale nie­zbyt towa­rzy­szą­cy­mi, w peł­nym i chrze­ści­jań­skim sen­sie tego ter­mi­nu. Bóg, któ­ry jest miło­ścią, stwo­rzył nas ze wzglę­du na miłość i aby­śmy mogli kochać innych, trwa­jąc z Nim w jed­no­ści. Złu­dze­niem było­by utrzy­my­wa­nie, że kocha­my bliź­nie­go, nie miłu­jąc Boga; i rów­nie ilu­zo­rycz­ne było­by utrzy­my­wa­nie, że kocha­my Boga, nie miłu­jąc nasze­go bliź­nie­go. Ucznia Chry­stu­sa cha­rak­te­ry­zu­ją dwa wymia­ry miło­ści – Boga i bliź­nie­go, w ich jed­no­ści. Niech Naj­święt­sza Mary­ja Pan­na poma­ga nam przy­jąć i świad­czyć to wspa­nia­łe naucza­nie
w życiu codzien­nym.