Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (70)

UZDROWIENIE NIEWIDOMEGO

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Kolej­ny cud w sza­bat. Jezus prze­cho­dząc obok ujrzał pew­ne­go czło­wie­ka, nie­wi­do­me­go od uro­dze­nia. Ucznio­wie Jego zada­li Mu pyta­nie: „Rab­bi, kto zgrze­szył, że się uro­dził nie­wi­do­mym – on czy jego rodzi­ce?”. Jezus odpo­wie­dział: „Ani on nie zgrze­szył, ani rodzi­ce jego, ale [sta­ło się tak], aby się na nim obja­wi­ły spra­wy Boże. Potrze­ba nam peł­nić dzie­ła Tego, któ­ry Mnie posłał, dopó­ki jest dzień. Nad­cho­dzi noc, kie­dy nikt nie będzie mógł dzia­łać. Jak dłu­go jestem na świe­cie, jestem świa­tło­ścią świa­ta”. To powie­dziaw­szy splu­nął na zie­mię, uczy­nił bło­to ze śli­ny i nało­żył je na oczy nie­wi­do­me­go, i rzekł do nie­go: „Idź, obmyj się w sadzaw­ce Silo­am” – co się tłu­ma­czy: Posła­ny. On więc odszedł, obmył się i wró­cił widząc (J 9,1–7). Nie­szczę­ście nie­wi­do­me­go. Kalec­two od uro­dze­nia. Ucznio­wie łączą jego kalec­two z grze­chem rodzi­ców. Jezus stwier­dza zde­cy­do­wa­nie: To kalec­two nie jest karą za grzech. Wia­do­mo, że wszyst­kie cho­ro­by, kalec­twa i śmierć są z powo­du Ada­ma i Ewy. One są ele­men­tem dzie­dzicz­nym i doty­ka­ją w róż­nym stop­niu wszyst­kich potom­ków pierw­szych rodzi­ców. Za te dzie­dzi­czo­ne nie­szczę­ścia w stu pro­cen­tach odpo­wia­da Adam. Ale Bóg może wszyst­ko wyko­rzy­stać dla dobra. Skut­ki grze­chu Ada­ma rów­nież. Cud, któ­re­go Jezus doko­na na kale­kim, jest obra­zem tego, jak Bóg prze­mie­nia skut­ki raj­skie­go grze­chu. Każ­dy kto grzech popeł­nia jest za nie­go odpo­wie­dzial­ny; a jeśli nie popeł­nia, winien zapy­tać Boga, jak wyko­rzy­stać swo­ją cho­ro­bę, kalec­two lub śmierć. Bóg zawsze na to pyta­nie – o ile jest sta­wia­ne z wia­rą – odpo­wie. Dostrze­że­nie sen­su cho­ro­by jest sto razy waż­niej­sze niż ule­cze­nie z niej. Dla wie­rzą­cych w Chry­stu­sa cho­ro­ba czy kalec­two, a nawet śmierć, są zada­niem do wyko­na­nia. Bóg cze­ka na wyko­na­nie. Jezus przy­był na zie­mię, aby zgła­dzić grzech Ada­ma, a zara­zem aby wyle­czyć wszyst­kie cho­ro­by i kalec­twa, wyko­rzy­stu­jąc je do uzdro­wie­nia, czy­li
zba­wie­nia tak cho­re­go, jak i innych. Jezus wta­jem­ni­cza uczniów w to dzia­ła­nie. Na czło­wie­ku cho­rym czy kale­kim mają się obja­wić spra­wy Boże. Jezus sygna­li­zu­je, że jest świa­tło­ścią świa­ta i dla­te­go tam gdzie jest, moż­na podzi­wiać dzie­ła Boże. Zapo­wia­da jed­nak, że zosta­nie usu­nię­ty, bo licz­ba Jego wro­gów rośnie. I wte­dy zga­śnie świa­tłość świa­ta. Wszyst­ko zosta­nie pogrą­żo­ne w ciem­no­ściach. Te sło­wa zapa­mię­tał św. Jan
Ewan­ge­li­sta i zapi­sał. On na Gol­go­cie odkry­wał jak słoń­ce się zaćmi­ło; stop­nio­wo wcho­dził w bogac­two słów swe­go Mistrza. Na tym pole­ga wta­jem­ni­cze­nie. To dłu­gi pro­ces. Po tym wyja­śnie­niu Jezus dzia­ła, a przez Nie­go dzia­ła Ojciec Nie­bie­ski. Mimo sza­ba­tu Jezus ze swej śli­ny czy­ni tro­chę bło­ta, maże nim oczy i pole­ca nie­wi­do­me­mu umyć się w sadzaw­ce. Gdy ten to uczy­nił odzy­skał wzrok i wró­cił do Jezu­sa. To ule­cze­nie sta­ło się sen­sa­cją.
A sąsie­dzi i ci, któ­rzy przed­tem widy­wa­li go jako żebra­ka, mówi­li: „Czyż to nie jest ten, któ­ry sie­dzi i żebrze?”. Jed­ni twier­dzi­li: „Tak, to jest ten”, a inni prze­czy­li: „Nie, jest tyl­ko do tam­te­go podob­ny”. On zaś mówił: „To ja jestem”. Mówi­li więc do nie­go: „Jak­żeż oczy ci się otwar­ły?”. On odpo­wie­dział: „Czło­wiek zwa­ny Jezu­sem uczy­nił bło­to, poma­zał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzaw­ki Silo­am i obmyj się”. Posze­dłem więc, obmy­łem się i przej­rza­łem”. Rze­kli do nie­go: „Gdzież On jest?”. On odrzekł: „Nie wiem” ( J 9,8–12). J ezus j uż u sunął się z pola widze­nia. Uzdro­wio­ny znał Jego imię. Teraz cudow­ne ule­cze­nie było w cen­trum uwa­gi wszyst­kich.