Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY CZWARTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 26 XI – 1 XII 2018

PONIEDZIAŁEK
Ap 14,1–3.4b–5; Łk 21,1–4
Sło­wo Boże: A głos, któ­ry usły­sza­łem, brzmiał jak gdy­by har­fia­rze ude­rza­li w swe har­fy. I śpie­wa­ją pieśń nową przed tro­nem i przede czte­re­ma Isto­ta­mi żyją­cy­mi, i przed Star­ca­mi: a nikt tej pie­śni nie mógł się nauczyć prócz stu czter­dzie­stu czte­rech tysię­cy – wyku­pio­nych z zie­mi. Sym­bo­licz­na licz­ba sto czter­dzie­ści czte­ry tysią­ce kry­je w sobie ludzi wszyst­kich poko­leń i cza­sów, i naro­dów. Licz­ba zba­wio­nych jest ogrom­na i na koń­cu świa­ta osią­gnę­ła peł­nię. Wszy­scy śpie­wa­ją pieśń nową – nikt nie mógł się jej nauczyć prócz wybra­nych. To zna­czy tych, któ­rzy przy­ję­li łaskę zba­wie­nia. Przez nią sta­li się nowym stwo­rze­niem. I oto nowy czło­wiek śpie­wa nową pieśń – pieśń nowe­go świa­ta. To jest pieśń o zwy­cię­skiej miło­ści, któ­ra prze­mie­nia ludz­kie ser­ca. Ta pieśń może roz­brzmie­wać w nas już dziś.
WTOREK
Ap 14,14–20; Łk 21,5–11
Sło­wo Boże: A Sie­dzą­cy na obło­ku rzu­cił swój sierp na zie­mię i zie­mia zosta­ła zżę­ta. I wyszedł inny anioł ze świą­ty­ni, któ­ra jest w nie­bie, i on miał ostry sierp. I wyszedł inny anioł od ołta­rza, mają­cy wła­dzę nad ogniem, i dono­śnie zawo­łał do trzy­ma­ją­ce­go ostry sierp: „Zapuść Twój ostry sierp i poob­ci­naj gro­na wino­ro­śli…”. Przed­sta­wie­nie rze­czy­wi­sto­ści sądu Boże­go moż­li­we jest tyl­ko przy pomo­cy obra­zów. Tak też czy­ni autor Apo­ka­lip­sy. Oto każ­dy sta­nie wobec Boga Sędzie­go, któ­ry w sobie wia­do­mej chwi­li wezwie czło­wie­ka do sie­bie. Obraz żni­wa uzmy­sła­wia koniecz­ność owo­co­wa­nia. Żni­wiarz ocze­ku­je bowiem plo­nu. Jak żyć, by na koń­cu życia nie zasko­czy­ło nas poczu­cie pust­ki – nie­ste­ty gdy czło­wiek posta­wi sie­bie w cen­trum swo­ich wysił­ków i sta­rań, gdy pochło­nię­ty jest zabie­ga­niem wokół oso­bi­stych korzy­ści, z zasko­cze­niem odkry­je praw­dę o bez­owoc­nym koń­cu swe­go życia.
ŚRODA
Ap 15,1–4; Łk 21,12–19
Sło­wo Boże: Dzie­ła Two­je są wiel­kie i god­ne podzi­wu, Panie, Boże wszech­wład­ny! Spra­wie­dli­we i wier­ne są Two­je dro­gi, o Kró­lu naro­dów! Któż by się nie bał, o Panie, i nie uczcił Two­je­go imie­nia? Bo Ty sam jesteś Świę­ty, bo przyj­dą wszyst­kie naro­dy i pad­ną na twarz przed Tobą, bo ujaw­ni­ły się słusz­ne Two­je wyro­ki. Nasz Pan pozo­sta­je wciąż zakry­ty. Może­my się domy­ślać – na mia­rę naszej wia­ry – dla­cze­go dzie­ją się rze­czy, któ­rych sen­su nie rozu­mie­my. Gdy bra­ku­je wia­ry, moż­na usły­szeć narze­ka­nia na Boże wyro­ki. Bo dziś jesz­cze moż­na sta­wiać Bogu dra­ma­tycz­ne pyta­nie: dla­cze­go tak? Lecz powo­li zbli­ża się czas, gdy wszyst­ko sta­nie się jasne. Gdy ujrzy­my całość Boże­go pla­nu i zdu­mi nas jego har­mo­nia oraz pięk­no. Miej­my cier­pli­wość wobec Stwór­cy i pozwól­my Mu, by odsło­nił nam tyle, ile dziś zro­zu­mieć i przy­jąć potra­fi­my. I nie sądź­my naiw­nie, że wie­my już wszyst­ko.
CZWARTEK
Ap 18,1–2.21–23; 19,1–3.9a; Łk 21,20–28
Sło­wo Boże: „Alle­lu­ja! Zba­wie­nie i chwa­ła, i moc u Boga nasze­go, bo Jego wyro­ki praw­dzi­we są i spra­wie­dli­we, bo osą­dził Wiel­ką Nie­rząd­ni­cę, co znie­pra­wia­ła nie­rzą­dem swym zie­mię, i zażą­dał, by ponio­sła karę za krew swo­ich sług”. I rze­kli powtór­nie: „Alle­lu­ja!”. Alle­lu­ja – chwal­my Jah­we, chwal­my Pana. Ten sta­ro­te­sta­men­tal­ny okrzyk przyj­mu­je za swój tak­że Kościół, któ­ry jest świad­kiem try­um­fu Pana. Bo osta­tecz­nie to spra­wie­dli­wość Boża odnie­sie try­umf. Nie tyl­ko przez to, że Bóg jest wszech­moc­ny i sta­nie się tak, jak zde­cy­do­wał. Spra­wie­dli­wość odnie­sie try­umf tak­że przez to, że do koń­ca już prze­ko­na­my się, że pomysł Boga był naj­lep­szy, dosko­na­le spra­wie­dli­wy, pełen sza­cun­ku wobec wol­no­ści czło­wie­ka. Doświad­czy­my rów­nież, że każ­da nie­pra­wość i każ­dy czyn spra­wie­dli­wy znaj­dą wła­ści­wą sobie zapła­tę.
PIĄTEK
Rz 10,9–18; Mt 4,18–22
ŚWIĘTO ŚW. ANDRZEJA APOSTOŁA
Sło­wo Boże: „Albo­wiem każ­dy, kto wezwie imie­nia Pań­skie­go, będzie zba­wio­ny”. Jak­że więc mie­li wzy­wać Tego, w któ­re­go nie uwie­rzy­li? Jak­że mogli uwie­rzyć w Tego, któ­re­go nie sły­sze­li? Jak­że mie­li usły­szeć, gdy im nikt nie gło­sił? Jak­że mogli­by im gło­sić, jeśli­by nie zosta­li posła­ni? Słu­cha­jąc Dobrej Nowi­ny wcho­dzi­my na dro­gę wia­ry. Z chwi­lą gdy uwie­rzy­my w Chry­stu­sa, prze­szłość prze­sta­je się liczyć. Nie­waż­ne kto skąd przy­był, kim był wcze­śniej, cze­go doko­nał, jak bar­dzo błą­dził. Pierw­szo­rzęd­ne­go zna­cze­nia nabie­ra jed­no: zwią­zek z Jezu­sem. Wszak kto wezwie Jego imie­nia, będzie zba­wio­ny. Jed­no zatem zada­nie przed nami: wzy­waj­my Jego imie­nia sku­tecz­nie. A to zna­czy, nie szu­kaj­my innych punk­tów opar­cia. Trwaj­my przy Nim wier­nie. Słu­chaj­my Jego sło­wa. Nie lękaj­my się prze­szkód.
SOBOTA
Ap 22,1–7; Łk 21,34–36
Sło­wo Boże: Pomię­dzy ryn­kiem Mia­sta a rze­ką, po obu brze­gach, drze­wo życia rodzą­ce dwa­na­ście owo­ców… Nic god­ne­go klą­twy już odtąd nie będzie. I będzie w nim tron Boga i Baran­ka, a słu­dzy Jego będą Mu cześć odda­wa­li. I będą oglą­dać Jego obli­cze, a imię Jego na ich czo­łach. I odtąd już nocy nie będzie. Któż nie snu­je marzeń o wol­nej od trosk przy­szło­ści? Jak nie za mie­siąc, to za rok. Może nawet póź­niej. Gdy dzie­ci doro­sną. Może na eme­ry­tu­rze. A jed­nak te nasze myśli czę­sto skro­jo­ne są na zbyt małą mia­rę, bo na mia­rę ludz­kich ocze­ki­wań. Dla­te­go war­to przy­jąć dzi­siej­szą wska­zów­kę: zba­wie­ni noszą na czo­łach znak Baran­ka – zdo­by­wa­ją nowe myśle­nie, któ­re czer­pie z ducha Zba­wi­cie­la. Tak
rodzi się szcze­gól­na bli­skość czło­wie­ka i jego Zbaw­cy. Zba­wie­ni prze­kra­cza­ją ludz­ką mia­rę, bo Pan otwie­ra przed nimi per­spek­ty­wę wzro­stu bez ogra­ni­czeń.