Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (71)

ROZDWOJENIE WŚRÓD FARYZEUSZY

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Cudow­nie uzdro­wio­ny jest świa­dom, że Jezus to pro­rok. Rela­cja Ewan­ge­li­sty Jana jest dokład­na: Zapro­wa­dzi­li więc tego czło­wie­ka, nie­daw­no jesz­cze nie­wi­do­me­go, do fary­ze­uszów. A tego dnia, w któ­rym Jezus uczy­nił bło­to i otwo­rzył mu oczy, był sza­bat. I znów fary­ze­usze pyta­li go o to, w jaki spo­sób przej­rzał. Powie­dział do nich: „Poło­żył mi bło­to na oczy, obmy­łem się i widzę”. Nie­któ­rzy więc spo­śród fary­ze­uszów rze­kli: „Czło­wiek ten nie jest od Boga, bo nie zacho­wu­je sza­ba­tu”. Inni powie­dzie­li: „Ale w jaki spo­sób czło­wiek grzesz­ny może czy­nić takie zna­ki?”. I powsta­ło wśród nich roz­dwo­je­nie. Ponow­nie więc zwró­ci­li się do nie­wi­do­me­go: „A ty, co o Nim myślisz w związ­ku z tym, że ci otwo­rzył oczy?”. Odpo­wie­dział: „To pro­rok” (J 9,13–17). Fary­ze­usze nie dopusz­cza­li pra­cy w sza­bat, a lecze­nie kale­kie­go czło­wie­ka zali­cza­li do pra­cy leka­rza. Dla­cze­go tak czę­sto w Ewan­ge­lii Jezus doty­ka sza­ba­tu? Inne przy­ka­za­nia nie są tak moc­no akcen­to­wa­ne. Jezus zacho­wy­wał wszyst­kie, bez naj­mniej­sze­go zarzu­tu. To jed­no jed­nak, według fary­ze­uszy, naru­szał przez cuda. Trze­ba znać logi­kę fary­ze­uszy. Sko­ro w opi­sie stwo­rze­nia Bóg w sza­bat nicze­go nie stwo­rzył, to ich zda­niem i Boga obo­wią­zu­je Deka­log. Jezu­so­wi zaś cho­dzi­ło o to, aby sta­nę­li przed pyta­niem: kim On jest i czy jako Bóg nie ma pra­wa czy­nie­nia cudów w sza­bat? To pyta­nie podzie­li­ło świad­ków cudu uzdro­wie­nia nie­wi­do­me­go, przez poma­za­nie jego oczu bło­tem. Fary­ze­usze mogli się przy­cze­pić do tego, że Jezus zro­bił ze śli­ny nie­co bło­ta, bo tego fary­ze­usze nie pozwa­la­li czy­nić. Jezus jed­nak chciał, aby dostrze­gli Go jako cudo­twór­cę. Jed­ni tak Go ode­bra­li i oświad­czy­li swo­im kole­gom, że grzesz­nik cudów czy­nić nie może. Pyta­nie kim jest Jezus było coraz bar­dziej na ostrzu noża. Św. Jan sygna­li­zu­je, że nie­któ­rzy wśród fary­ze­uszy dostrze­ga­ją w Nim kogoś, kto dys­po­nu­je mocą Boga. Roz­dwo­je­nie wśród fary­ze­uszy było poważ­nym pro­ble­mem. Oni sta­ra­li się zacho­wać jed­ność. Podział był dla wszyst­kich nie­bez­piecz­ny. Cie­ka­we jest pyta­nie, jakie posta­wi­li uzdro­wio­ne­mu: A ty, co o Nim mylisz w związ­ku z tym, że ci otwo­rzył oczy? Uzdro­wio­ny oświad­czył: To jest pro­rok. Takie świa­dec­two było nie­wy­god­ne. Uczest­ni­cy wyda­rze­nia sta­li wobec świad­ka, któ­ry zmu­szał do szu­ka­nia odpo­wie­dzi na pyta­nie: Kim jest Jezus? Cuda dzie­ją się czę­sto. Nie­któ­re są nagła­śnia­ne, a inne wyci­sza­ne. Jezus w swo­im Koście­le cią­gle dzia­ła cuda. Więk­szość się nimi nie inte­re­su­je. Dla nie­wie­rzą­cych nie są one żad­nym argu­men­tem. Jezus potrze­bu­je świad­ków cudów, jak potrze­bo­wał nie­wi­do­me­go, któ­ry przej­rzał. Ludzie żyją­cy wia­rą zna­ją cuda – i one dla wie­lu z nich są dowo­dem pew­no­ści wia­ry, któ­rej już nikt nie jest w sta­nie w nich pod­wa­żyć. Dzię­ku­ją Bogu za doświad­cze­nie cudów, i nie mają żad­nych pre­ten­sji do tych, któ­rzy – jako nie­wie­rzą­cy – ich nie uzna­ją. Praw­dzi­wa wia­ra jest łatwym aktem dla tego, kto prze­ży­wa cud. Jest trud­na dla tych, któ­rzy ze świad­kiem cudu roz­ma­wia­ją. Przy­kład w rodzi­nie. Uzdro­wio­na cór­ka wie­rzy bez cie­nia wąt­pli­wo­ści, a jej ojciec, któ­ry wia­ry nawet nie dopusz­cza do gło­su, mówi że przy­pad­ki się zda­rza­ją. Cuda wca­le nie potę­gu­ją wia­ry, a bywa że utwier­dza­ją nie­wia­rę. Cud uzdro­wie­nia nie­wi­do­me­go odsła­nia te mecha­ni­zmy. Czy nagła­śnia­nie cudów jest wolą Boga?