Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ ADWENTU 3–8 XII 2018

PONIEDZIAŁEK
Iz 2,1–5; Mt 8,5–11
Sło­wo Boże: Sta­nie się na koń­cu cza­sów, że góra świą­ty­ni Pana sta­nie moc­no na wierz­chu gór i wystrze­li ponad pagór­ki. Wszyst­kie naro­dy do niej popły­ną, mno­gie ludy pój­dą i rzek­ną: „Chodź­cie, wstąp­my na górę Pana, do świą­ty­ni Boga Jaku­ba! Niech nas nauczy dróg swo­ich, byśmy kro­czy­li Jego ścież­ka­mi”. Nad­cho­dzi szcze­gól­ny okres, któ­ry pro­rok nazy­wa koń­cem cza­sów, gdy łaska Boga zaja­śnie­je ponad wszyst­kim. A wów­czas naro­dy uzna­ją wiel­kość Boże­go daru i jed­no­znacz­nie wybio­rą dro­gę, któ­rą odkry­li – dro­gę ku Bogu. Koniec cza­sów, czas osta­tecz­ny już zatem trwa. Na całym świe­cie gło­szo­na jest Ewan­ge­lia. Czy wszy­scy odkry­wa­ją jej blask? Czy wszy­scy chęt­nie uczą się Bożych dróg? Bynaj­mniej. A jed­nak sło­wa pro­ro­ka speł­nia­ją się na naszych oczach. Bo ja jestem pierw­szym, któ­ry winien usły­szeć sło­wo Pana i podą­żyć Jego dro­gą.
WTOREK
Iz 11,1–10; Łk 10,21–24
Sło­wo Boże: Wte­dy wilk zamiesz­ka wraz z baran­kiem, pan­te­ra z koź­lę­ciem razem leżeć będą, cie­lę i lew paść się będą pospo­łu i mały chło­piec będzie je poga­niał. Kro­wa i niedź­wie­dzi­ca prze­sta­wać będą z sobą przy­jaź­nie, mło­de ich razem będą lega­ły. Lew też jak wół będzie jadł sło­mę. Nie­mow­lę igrać będzie na gnieź­dzie kobry. Mówiąc o cza­sach mesjań­skich pro­rok snu­je wizję, któ­ra wyda­je się baśnio­wą opo­wie­ścią. Na pew­no nie­moż­li­wą do zre­ali­zo­wa­nia. Trud­no bowiem wyobra­zić sobie, że kie­dyś zwie­rzę­ta zmie­nią swo­ją natu­rę. Nie, nie­moż­li­we mrzon­ki. A jed­nak autor natchnio­ny mówi coś bar­dzo waż­ne­go. Rysu­jąc nowy porzą­dek świa­ta chce nas prze­ko­nać, że to, co nie­moż­li­we dla czło­wie­ka, jest osią­gal­ne dla Boga. Że łaska Pana prze­kra­cza nie tyl­ko nasze moż­li­wo­ści, ale też nasze wyobra­że­nia. A nowy świat, pełen har­mo­nii, będzie wyłącz­nie darem Pana.
ŚRODA
Iz 25,6–10a; Mt 15,29–37
Sło­wo Boże: W owym dniu Pan Zastę­pów przy­go­tu­je dla wszyst­kich ludów na tej górze ucztę z tłu­ste­go mię­sa, ucztę z wybor­nych win… Zedrze On na tej górze zasło­nę, zapusz­czo­ną na twarz wszyst­kich ludów i całun, któ­ry okry­wał naro­dy; raz na zawsze znisz­czy śmierć. Wte­dy Pan Bóg otrze łzy z każ­de­go obli­cza… Gdy głód był bar­dzo powszech­nym doświad­cze­niem, uczta ozna­cza­ła speł­nie­nie marzeń. Obraz uczty słu­ży pro­ro­ko­wi, by powie­dzieć o nagro­dzie cze­ka­ją­cej zba­wio­nych. Zba­wie­nie to nic inne­go jak speł­nie­nie naj­głęb­szych ludz­kich pra­gnień, przede wszyst­kim pra­gnie­nia miło­ści. Kochać i być oto­czo­nym miło­ścią – ponad to nie ma nic waż­niej­sze­go. Pożą­da­jąc miło­ści czę­sto popeł­nia­my błę­dy. Rów­nież kocha­jąc nie potra­fi­my tego zre­ali­zo­wać wła­ści­wie. Jedy­nie Pan, źró­dło praw­dzi­wej miło­ści, powo­li zry­wa zasło­nę naszej nie­mo­cy. Tak zmie­rza­my ku zba­wie­niu.
CZWARTEK
Iz 26,1–6; Mt 7,21.24–27
Sło­wo Boże: Mamy mia­sto potęż­ne; On jako śro­dek oca­le­nia umie­ścił mur i przed­mu­rze. Otwórz­cie bra­my! Niech wej­dzie naród spra­wie­dli­wy, docho­wu­ją­cy wier­no­ści; jego cha­rak­ter sta­tecz­ny Ty kształ­tu­jesz w poko­ju, bo Tobie zaufał. Złóż­cie nadzie­ję w Panu na zawsze, bo Pan jest wie­ku­istą ska­łą! Opi­sy­wa­ne przez pro­ro­ka mia­sto jest sym­bo­lem bez­pie­czeń­stwa. Pośród licz­nych zagro­żeń (wróg, dzi­kie zwie­rzę­ta, zbój­cy, żywio­ły) dobrze jest zna­leźć trwa­łe schro­nie­nie. To zapew­nia mia­sto – to zapew­nia moc Boga. Boża ochro­na dostęp­na jest czło­wie­ko­wi, któ­ry potra­fi zaufać. Moc Boga nie ujaw­ni się nigdy w czło­wie­ku ogar­nię­tym pychą. Po pro­stu w ludz­kim ser­cu nie ma wów­czas miej­sca na Boga
i Jego dzia­ła­nie. Ufa­ją­cy Panu swo­im zaufa­niem two­rzy w sobie prze­strzeń, któ­rą może wypeł­nić Pan. Wte­dy praw­dzi­wie sto­imy na ska­le.
PIĄTEK
Iz 29,17–24; Mt 9,27–31
Sło­wo Boże: Pokor­ni wzmo­gą swą radość w Panu, i naj­uboż­si roz­we­se­lą się Świę­tym Izra­ela, bo nie sta­nie cie­mięz­cy, z szy­der­cą koniec będzie, i wycię­ci będą wszy­scy, co za złem gonią: któ­rzy sło­wem przy­wo­dzą dru­gie­go do grze­chu, któ­rzy w bra­mie sta­wia­ją sidła na sędziów i powo­du­ją odpra­wę spra­wie­dli­we­go z niczym. Nad­cho­dzi czas rado­ści dla pokor­nych. Czy to moż­li­we, sko­ro wokół są nie­pra­wi i czy­ny ich bole­śnie ranią? Co mogą czy­nić dotknię­ci nie­pra­wo­ścią nie­pra­wych? Przede wszyst­kim nie mogą sami stać się źró­dłem nie­pra­wo­ści. A zmie­rza­ją w tym kie­run­ku, jeśli wej­dą na dro­gę odwe­tu. I nie musi to być nawet odwet na mia­rę dozna­nej krzyw­dy. Wystar­czy zazdrość, ukry­ta zło­śli­wość czy drwi­na. Nawet gdy reak­cja ukry­ta jest w ser­cu. Każ­dy odwet znie­wa­la. Nato­miast pra­gnie­nie spra­wie­dli­wo­ści pozwa­la sta­nąć przy Chry­stu­sie. I to jest radość praw­dzi­wa.
SOBOTA
Rdz 3,9–15; Ef 1,3–6.11–12; Łk 1,26–38
UROCZYSTOŚĆ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NMP
Sło­wo Boże: Niech będzie bło­go­sła­wio­ny Bóg i Ojciec Pana nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa, któ­ry napeł­nił nas wszel­kim bło­go­sła­wień­stwem ducho­wym na wyży­nach nie­bie­skich – w Chry­stu­sie. W Nim bowiem wybrał nas przed zało­że­niem świa­ta, aby­śmy byli świę­ci i nie­ska­la­ni przed Jego obli­czem. Z miło­ści prze­zna­czył nas dla sie­bie… Apo­stoł zapi­sał sło­wa modli­twy, gdy w pory­wie ser­ca wiel­bił Boga. Bóg jest wiel­ki sam w sobie. Przez to, że jest Bogiem. Bóg jest wiel­ki przez swo­je czy­ny. Bóg jest wiel­ki jesz­cze bar­dziej w tym, że darzy nas swym bło­go­sła­wień­stwem. Powo­do­wa­ny miło­ścią widzi każ­de­go z nas jako świę­te­go i nie­ska­la­ne­go. Zjed­no­czo­ne­go z Nim, bośmy prze­zna­cze­ni dla Nie­go. Ten pro­jekt Bóg wpi­sał w ser­ce każ­de­go z nas. Mary­ja jest tą, któ­ra pierw­sza w cało­ści zre­ali­zo­wa­ła Boży pro­jekt doty­czą­cy Jej życia. Dziś zachę­ca nas do tego same­go.