Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ ADWENTU 17–22 XII 2018

PONIEDZIAŁEK
Rdz 49,2. 8–10; Mt 1,1–17
Słowo Boże: Zbierzcie się i słuchajcie, synowie Jakuba, słuchajcie Izraela, ojca waszego! Judo, ciebie sławić będą twoi bracia, twoja bowiem ręka na karku twych wrogów! Synowie twego ojca będą ci oddawać pokłon! Judo, młody lwie, na zdobyczy róść będziesz, mój synu: jak lew się czai, gotuje do skoku… Szczególnym miejscem, gdzie Bóg mówi do człowieka wyjątkowo dużo, jest rodzina. Rodzice, bogaci swoją wiarą i doświadczeniem, najlepiej objawiają swoim dzieciom Boże słowo. A w tym, co mówi Bóg, zawsze jest słowo obietnicy. Bo obietnica buduje życie człowieka, jak dobry fundament kształtuje każdy gmach. Najwspanialsze słowo Bożej obietnicy Juda usłyszał z ust swego ojca. W tym słowie zobaczył swoją przyszłość i pewność Bożego błogosławieństwa. Dlatego mógł iść odważnie on sam i następne pokolenia, choć nie bez trudności.
WTOREK
Jr 23,5–8; Mt 1,18–24
Słowo Boże: Oto nadchodzą dni – mówi Pan – kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. Będą go nazywać: „Pan naszą sprawiedliwością”. Prorocy nade wszystko głoszą słowo Boże. Jeśli odsłaniają coś z przyszłości, to jest to ujawnianie Bożych planów wobec człowieka, wobec narodu. Perspektywa widzenia proroczego jest trudna do precyzyjnego określenia. Zapowiadając nadchodzące zdarzenia prorok nie umiejscawia ich w konkretnym czasie. Słuchając tego słowa możemy być pewni, że słowo się spełni. Lecz kiedy i w jaki sposób? Tegonie wiemy. I tu zrodzić się winno w ludzkim sercu zaufanie wobec Boga i umiejętność czuwania, by nie przegapić chwili, gdy Pan przyjdzie.
ŚRODA
Sdz 13,2–7.24–25a; Łk 1,5–25
Słowo Boże: Poszła więc kobieta do swego męża i tak rzekła do niego: „Przyszedł do mnie mąż Boży, którego oblicze było jakby oblicze anioła Bożego, pełne dostojeństwa. Nie pytałam go, skąd przybył, a on nie oznajmił mi swego imienia. Rzekł do mnie: Oto poczniesz i porodzisz syna, lecz odtąd nie pij wina ani sycery”. Poczęcie Samsona nastąpiło wskutek małżeńskiego zbliżenia i zarazem dzięki łasce Boga. W myśleniu o sprawach zwyczajnych zapominamy o tej podwójnej przyczynowości, w której nie ma prostego podziału: połowę zrobił Bóg, połowę zrobi człowiek. W stu procentach działa Pan i w stu procentach musi działać człowiek. Działanie człowieka prawdziwie skuteczne jest wówczas, gdy z ludzkim trudem współbrzmi Boże błogosławieństwo. A gdy człowiek działa bez
błogosławieństwa, skutki zawsze będą dla kogoś ciężarem.
CZWARTEK
Iz 7,10–14; Łk 1,26–38
Słowo Boże: Pan przemówił do Achaza tymi słowami: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko na górze!”. Lecz Achaz odpowiedział: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Wtedy rzekł Izajasz: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam uprzykrzać się ludziom…?”. Bóg naciska na króla, by szukał znaku. Bo króla nie interesowało, co Bóg chce powiedzieć. Zupełnie świadomie dystansuje się od słowa Bożego, wręcz otwarcie je odrzuca. Nie bierze jednak pod uwagę, że powstają podwójne skutki. Prorok wskazuje, że król nie słuchając Boga popełnia błąd wobec Stwórcy i równocześnie uprzykrza życie ludziom. I tak jest zawsze. Zlekceważone słowo Pana wyprowadza nas na bezdroża i zarazem sprawia, że środowisko, w którym żyjemy, prędzej czy później odczuje trudne tego skutki.
PIĄTEK
Pnp 2,8–14; Łk 1,39–45
Słowo Boże: Głos mojego ukochanego! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia. Oto stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty. Miły mój odzywa się i mówi do mnie: „Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź!”. Gorąca, pełna namiętnego uczucia i gorącej tęsknoty za sobą, miłość oblubieńca i oblubienicy pozwala natchnionemu autorowi opisywać relację Boga i człowieka. Jedno z najwspanialszych ludzkich doświadczeń, doświadczenie miłości narzeczeńskiej, pomaga zrozumieć, jak może wyglądać spotkanie Pana z człowiekiem głębokiej wiary. Zachwyt oblubieńcem, tęsknota za tym, by go widzieć
i doświadczenie akceptacji ze strony oblubieńca – to wszystko tworzy elementy autentycznego doświadczenia wiary. Pokazuje nam kierunek duchowego wzrostu.
SOBOTA
1 Sm 1,24–28; Łk 1,46–56
Słowo Boże: „Pozwól, panie mój! Na twoje życie! To ja jestem ową kobietą, która stała tu przed tobą i modliła się do Pana. O tego chłopca się modliłam i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany Panu”. I oddali tam pokłon Panu. Anna, matka Samuela, długo czekała na swojego syna. Długo modliła się o łaskę macierzyństwa. Może dlatego dobrze rozumiała, że jej syn jest prawdziwie własnością Pana. Dziś często zapominamy o tym, że każde dziecko przede wszystkim należy do Pana. A skoro tak, to rodzice winni tak prowadzić dziecko, by odkryło tę prawdę w swoim życiu. By uczyło się, że jest za swe życie odpowiedzialne przede wszystkim wobec Boga. A rodzice winni zrozumieć, że nie mogą programować życia dziecka według własnego pomysłu.