Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

CZWARTY TYDZIEŃ ADWENTU 24 XII 2018
OKRES NARODZENIA PAŃSKIEGO 25–29 XII 2018

PONIEDZIAŁEK
2 Sm 7,1–5.8b–11.16; Łk 1,67–79
Sło­wo Boże: Idź, powiedz moje­mu słu­dze Dawi­do­wi: To mówi Pan: „Czy ty zbu­du­jesz Mi dom na miesz­ka­nie? Zabra­łem cię z pastwi­ska spo­śród owiec, abyś był wład­cą nad ludem moim, nad Izra­elem. I byłem z tobą wszę­dzie, dokąd się uda­łeś, wytra­ci­łem przed tobą wszyst­kich two­ich nie­przy­ja­ciół. Dam ci sła­wę naj­więk­szych ludzi na zie­mi…”. Dawid, któ­ry dosłow­nie z pastwi­ska wezwa­ny został przez Boga, by stać się kró­lem Izra­ela, osią­gnął wiel­kie suk­ce­sy. Zwy­cię­skie bitwy, tron, zamoż­ność – to wszyst­ko otrzy­mał od Stwór­cy. W pew­nym momen­cie zapra­gnął wznieść dla Boga dom. Gdy wyja­wił swój zamiar pro­ro­ko­wi, usły­szał Bożą odpo­wiedź: Wszyst­ko zawdzię­czasz Bogu. Bóg nie ocze­ku­je od Cie­bie świą­ty­ni. Zaska­ku­ją­cy Bóg skła­da ci nowe obiet­ni­ce, pokła­da w tobie nadzie­ję, bo chce uczy­nić twój ród wiel­kim. A two­je zada­nie? Nie odma­wiaj Bogu.
WTOREK
Iz 9,1–3.5–6; Tt 2,11–14; Łk 2,1–14
UROCZYSTOŚĆ NARODZENIA PAŃSKIEGO (Msza św. w nocy)
Sło­wo Boże: Albo­wiem Dzie­cię się nam naro­dzi­ło, Syn został nam dany, na Jego bar­kach spo­czę­ła wła­dza. Nazwa­no Go imie­niem: „Prze­dziw­ny Dorad­ca, Bóg Moc­ny, Odwiecz­ny Ojciec, Ksią­żę Poko­ju”. Wiel­kie będzie Jego pano­wa­nie w poko­ju bez gra­nic na tro­nie Dawi­da i nad jego kró­le­stwem, któ­re On utwier­dzi… Oczom ludzi uka­zu­je się Dzie­cię – rodzi się nadzie­ja. Bo każ­de nowe życie to nowa nadzie­ja. Tym razem jed­nak pro­rok ujaw­nia ocze­ki­wa­nia, któ­re zda­ją się prze­ra­stać moż­li­wo­ści zwy­kłe­go czło­wie­ka, bo mówi o nowo naro­dzo­nym: Prze­dziw­ny Dorad­ca, Bóg moc­ny, Odwiecz­ny Ojciec, Ksią­żę Poko­ju. Te tytu­ły Ocze­ki­wa­ne­go odsła­nia­ją, jak bar­dzo na Nie­go liczy­my, jak bar­dzo jest nam potrzeb­ny. Rozu­mie­ją­cy nasz los wcho­dzi w histo­rię trud­ną, bole­sną, z któ­ra sobie nie radzi­my. I dla­te­go tak bar­dzo liczy­my na Jego obec­ność.
ŚRODA
Dz 6,8–10;7,54–60; Mt 10,17–22
ŚWIĘTO ŚW. SZCZEPANA
Sło­wo Boże: A on pełen Ducha Świę­te­go patrzył w nie­bo i ujrzał chwa­łę Bożą i Jezu­sa sto­ją­ce­go po pra­wi­cy Boga. I rzekł: „Widzę nie­bo otwar­te i Syna Czło­wie­cze­go, sto­ją­ce­go po pra­wi­cy Boga”. A oni pod­nie­śli wiel­ki krzyk, zatka­li sobie uszy i rzu­ci­li się na nie­go wszy­scy razem. Wyrzu­ci­li go poza mia­sto i kamie­no­wa­li. W naj­bar­dziej dra­ma­tycz­nej chwi­li, w chwi­li swe­go męczeń­stwa, Szcze­pan widzi Jezu­sa. Napeł­nio­ny jest Duchem Świę­tym. Lecz czy dopie­ro w ostat­nich minu­tach swe­go życia otrzy­mał Ducha i widział Jezu­sa? Nie. Z całą pew­no­ścią nie! Ducha otrzy­mał przez modli­twę Apo­sto­łów. Jezu­sa widział mocą swej wia­ry. To musia­ła być codzien­ność jego życia. I wła­śnie dla­te­go, że tak wia­rę swą prze­ży­wał w kolej­nych dniach swe­go życia, mógł rów­nież w chwi­li śmier­ci widzieć swe­go Pana i czer­pać z łaski Ducha Świę­te­go.
CZWARTEK
1 J 1,1–4; J 20,2–8
ŚWIĘTO ŚW. JANA APOSTOŁA
Sło­wo Boże: To wam oznaj­mia­my, co było od począt­ku, cośmy usły­sze­li o Sło­wie życia, co ujrze­li­śmy wła­sny­mi ocza­mi, na co patrzy­li­śmy i cze­go doty­ka­ły nasze ręce, bo życie obja­wi­ło się. Myśmy je widzie­li, o nim świad­czy­my i gło­si­my wam życie wiecz­ne, któ­re było w Ojcu, a nam zosta­ło obja­wio­ne. Co naj­sku­tecz­niej prze­ko­nu­je do wia­ry? Dobre życie każ­de­go wie­rzą­ce­go czło­wie­ka, ale świa­dec­two Apo­sto­ła jest naj­bar­dziej sku­tecz­ne. Co zamy­ka dro­gę wia­ry? Nie­wia­ry­god­ny uczeń, ale naj­bar­dziej nie­wia­ry­god­ny, zepsu­ty, zdra­dza­ją­cy swe­go Pana apo­stoł. Świa­dec­two bisku­pa, następ­cy Apo­sto­łów umac­nia każ­de­go z nas. Brak tego świa­dec­twa szcze­gól­nie rani. Anty­świa­dec­two naj­bar­dziej boli. Wspie­raj­my nasze­go bisku­pa modli­twą, by jego świa­dec­two było wia­ry­god­ne i sku­tecz­nie umac­nia­ło współ­cze­snych na dro­dze wia­ry.
PIĄTEK
1 J 1,5–2,2; Mt 2,13–18
Sło­wo Boże: Jeśli mówi­my, że nie mamy grze­chu, to samych sie­bie oszu­ku­je­my i nie ma w nas praw­dy. Jeże­li wyzna­je­my nasze grze­chy, Bóg będąc wier­nym i spra­wie­dli­wym odpu­ści je nam i oczy­ści nas z wszel­kiej nie­pra­wo­ści. Jeśli powie­my, że nie zgrze­szy­li­śmy, czy­ni­my Go kłam­cą i nie ma w nas Jego nauki. Zacho­wu­je­my rów­no­wa­gę ducho­wą, jeśli potra­fi­my spoj­rzeć zarów­no na Boga, jak i na sie­bie. Gdy spo­glą­da­my na sie­bie, musi­my spo­strze­gać wła­sną grzesz­ność. To pierw­sze, co w świe­tle wia­ry widzi­my, myśląc o sobie. Czy nie jest to przy­gnę­bia­ją­ce? Tak by było, gdy­by­śmy nie się­ga­li wzro­kiem nasze­go Pana. Patrząc bowiem na Jezu­sa, widzi­my w Nim Zba­wi­cie­la, któ­ry odpusz­cza grze­chy. Oczy­wi­ste w naszym życiu doświad­cze­nie grze­chu sta­je się czymś wtór­nym wobec doświad­cze­nia miło­sier­dzia. Odkry­wa­my swój grzech, by zwy­cię­ży­ła go łaska.
SOBOTA
1 J 2,3–11; Łk 2,22–35
Sło­wo Boże: Umi­ło­wa­ni, nie piszę do was o nowym przy­ka­za­niu, ale o przy­ka­za­niu ist­nie­ją­cym od daw­na, któ­re mie­li­ście od same­go począt­ku; tym daw­nym przy­ka­za­niem jest nauka, któ­rą posły­sze­li­ście. A jed­nak piszę wam o nowym przy­ka­za­niu, któ­re praw­dzi­we jest w Nim i w nas, ponie­waż ciem­no­ści ustę­pu­ją… Jezus ogło­sił przy­ka­za­nie nowe, przy­ka­za­nie miło­ści. Nie było ono czym abso­lut­nie nowym i zupeł­nie zaska­ku­ją­cym. O tym mówi­li wie­lo­krot­nie pro­ro­cy. Choć czę­sto nie­sku­tecz­nie. Nie z racji swych ułom­no­ści, ale z powo­du opor­nych serc naucza­ne­go ludu. Jezus z nową mocą ogła­sza to przy­ka­za­nie. Dla­te­go Jan mówi o sta­rej nauce i zara­zem o nowym przy­ka­za­niu. Bo tam gdzie przy­cho­dzi Jezus i gdzie jest przy­ję­ty, wszyst­ko sta­je się nowe. Dzię­ki Jezu­so­wi sta­je­my się bar­dziej zdol­ni przy­jąć nowość przy­ka­za­nia miło­ści.