Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

OKRES BOŻEGO NARODZENIA 7 – 12 I 2019

PONIEDZIAŁEK
1 J 3,22–4,6; Mt 4,12–17.23–25
Sło­wo Boże: Umi­ło­wa­ni, nie dowie­rzaj­cie każ­de­mu ducho­wi, ale badaj­cie duchy, czy są z Boga, gdyż wie­lu fał­szy­wych pro­ro­ków poja­wi­ło się na świe­cie. Po tym pozna­je­cie Ducha Boże­go: każ­dy duch, któ­ry uzna­je, że Jezus Chry­stus przy­szedł w cie­le, jest z Boga. Żaden zaś duch, któ­ry nie uzna­je Jezu­sa, nie jest z Boga. Moż­na mówić w spo­sób natchnio­ny bez natchnie­nia Boże­go. Dopie­ro z cza­sem spo­strze­ga­my, że zosta­li­śmy wypro­wa­dze­ni na bez­dro­ża. Trze­ba badać duchy przy pomo­cy jasnych kry­te­riów. A są nimi wia­ra w Jezu­sa i wza­jem­na miłość. Kto trwa w zjed­no­cze­niu z Jezu­sem, kto zabie­ga o dobro wspól­no­ty, o miłość i miło­sier­dzie, ten sta­je się wia­ry­god­nym nauczy­cie­lem wia­ry. Nie pory­wa­ją­ce sło­wa, ale moc łaski przy­wo­ła­na wia­rą i miło­ścią, i poko­rą; nie pięk­ne obiet­ni­ce, ale wier­ność Jezu­so­wi two­rzą wia­ry­god­ność prze­wod­ni­ka.
WTOREK
1 J 4,7–10; Mk 6,34–44
Sło­wo Boże: Kto nie miłu­je, nie zna Boga, bo Bóg jest miło­ścią. W tym obja­wi­ła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swe­go Jed­no­ro­dzo­ne­go na świat, aby­śmy życie mie­li dzię­ki Nie­mu. W tym prze­ja­wia się miłość, że nie my umi­ło­wa­li­śmy Boga, ale że On sam nas umi­ło­wał i posłał Syna swo­je­go… Do Naza­re­tu przy­szedł anioł. I wów­czas Syn Boga wstą­pił w łono Kobie­ty. Minę­ło kil­ka mie­się­cy i w wio­sce naro­dzi­ło się Dzie­cię. Mesjasz uka­zał się ludz­kim oczom. Miłość zstą­pi­ła na zie­mię. Miłość przy­ję­ła kształt Nie­mow­lę­cia. Miłość spoj­rza­ła w oczy czło­wie­ko­wi, spo­glą­da dziś w moje oczy. Znaj­dzie w nich obo­jęt­ność czy zachwyt? Nie­po­kój czy akcep­ta­cję? Znie­chę­ce­nie czy zapał? Ta Miłość jest nie­prze­rwa­nym wezwa­niem, by się jej oddać. Ta sama miłość spo­glą­da dziś wzro­kiem czło­wie­ka potrze­bu­ją­ce­go, tak­że wzro­kiem dziec­ka.
ŚRODA
1 J 4,11–18; Mk 6,45–52
Sło­wo Boże: Bóg jest miło­ścią: kto trwa w miło­ści, trwa w Bogu, a Bóg trwa w Nim. Przez to miłość osią­ga kres dosko­na­ło­ści, iż będzie­cie mie­li peł­ną ufność w dzień sądu (…). W miło­ści nie ma lęku, lecz dosko­na­ła miłość usu­wa lęk, ponie­waż lęk koja­rzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydo­sko­na­lił się w miło­ści. Bóg jest miło­ścią… Czy­śmy Boga-Miłość pozna­li? Czy­śmy Bogu-Miło­ści uwie­rzy­li? Czy­śmy wyzby­li się lęku? Czy trwa­my w Bogu? Czy Bóg trwa w nas? Oto sze­reg fun­da­men­tal­nych pytań, a każ­de z nich to apel, by nie zatrzy­mać się w tym miej­scu, w któ­rym dziś jeste­śmy, by wbrew trud­no­ściom iść naprzód, by dosko­na­lić swą miłość, roz­wi­jać wia­rę, nie godzić się na prze­cięt­ność i byle­ja­kość. Bo ludz­ki duch wezwa­ny jest, by wciąż się­gać po wię­cej, prze­kra­czać wła­sne dziś mocą ofia­ro­wa­nej łaski zba­wie­nia.
CZWARTEK
1 J 4,19–5,4; Łk 4,14–22a
Sło­wo Boże: Każ­dy, kto wie­rzy, że Jezus jest Mesja­szem, z Boga się naro­dził; i każ­dy miłu­ją­cy Tego, któ­ry dał życie, miłu­je rów­nież tego, kto życie od Nie­go otrzy­mał. Po tym pozna­je­my, że miłu­je­my dzie­ci Boże, gdy miłu­je­my Boga i wypeł­nia­my Jego przy­ka­za­nia, albo­wiem miłość wzglę­dem Boga pole­ga na speł­nia­niu Jego przy­ka­zań. Zwy­kle pod­kre­śla­jąc zwią­zek miło­ści Boga i czło­wie­ka, zwra­ca­my uwa­gę, że spraw­dzia­nem praw­dzi­wo­ści miło­ści wobec Stwór­cy jest opar­te na kon­kret­nych czy­nach pie­lę­gno­wa­nia miło­ści czło­wie­ka. Jan Apo­stoł o tym jasno przy­po­mi­na: kto miłu­je Boga-Życie, ten tak­że będzie miło­wał czło­wie­ka, któ­ry życie od Boga otrzy­mał. Rów­no­cze­śnie spraw­dzia­nem miło­ści czło­wie­ka jest miłość wobec Boga. I ta zależ­ność jest rów­nież waż­na, bowiem nie da się dobrze kochać czło­wie­ka, jeśli w ser­cu nie ma się miło­ści wobec Boga.
PIĄTEK
1 J 5,5–13; Łk 5,12–16
Sło­wo Boże: Kto wie­rzy w Syna Boże­go, ten ma w sobie świa­dec­two Boga; kto nie wie­rzy Bogu, uczy­nił Go kłam­cą, bo nie uwie­rzył świa­dec­twu, jakie Bóg dał o swo­im Synu. A świa­dec­two jest takie: że Bóg dał nam życie wiecz­ne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Boże­go, nie ma też i życia. Apo­stoł Jan z żela­zną kon­se­kwen­cją pro­wa­dzi swo­je roz­wa­ża­nie na temat wia­ry. Wia­ra rodzi się w ludz­kim ser­cu z dzia­ła­nia Boga – świa­dec­twa Boga. Kto przyj­mu­je świa­dec­two, tym samym uzna­je świad­ka za oso­bę wia­ry­god­ną. I prze­ciw­nie, jeśli ktoś nie przyj­mu­je świa­dec­twa, przez to samo uzna­je świad­ka za kłam­cę. Idąc tym tokiem rozu­mo­wa­nia, każ­dy, kto nie przyj­mu­je (nie odkry­wa) dzia­ła­nia Boże­go, tym samym uzna­je Boga za kłam­cę. Boimy się tego stwier­dze­nia, a jed­nak jest to real­ne nie­bez­pie­czeń­stwo tak­że w naszym życiu.
SOBOTA
1 J 5,14–21; J 3,22–30
Sło­wo Boże: Jeśli ktoś spo­strze­że, że brat popeł­nia grzech, któ­ry nie spro­wa­dza śmier­ci, niech się modli, a przy­wró­ci mu życie; mam na myśli tych, któ­rych grzech nie spro­wa­dza śmier­ci. Ist­nie­je taki grzech, któ­ry spro­wa­dza śmierć. W takim wypad­ku nie pole­cam, aby się modlo­no. Każ­de bez­pra­wie jest grze­chem. Jan poru­sza waż­ny temat zwią­za­ny z życiem wspól­no­to­wym. Zachę­ca, by bra­cia modli­li się za bra­ta, któ­ry popeł­nia grzech. Modli­twa bra­ci, modli­twa Kościo­ła będzie dla uwi­kła­ne­go w grzech pomo­cą. Przez modli­twę bra­ci słab­ną­cy uczeń Chry­stu­sa może znów odno­wić swo­ją wia­rę, odbu­do­wać miłość i odzy­skać peł­nię sił ducho­wych. Są jed­nak grze­chy, któ­re rodzą ducho­wą śmierć. Czy w takiej sytu­acji nie nale­ży się modlić? Nic podob­ne­go. Choć grzech rodzą­cy śmierć, to świa­do­me odrzu­ce­nie Jezu­sa, to jed­nak nie rezy­gnu­je­my z tro­ski o zagu­bio­ne­go.