Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

RÓŻANIEC – streszczenie całej Ewangelii

RÓŻANIEC – streszczenie całej Ewangelii

Mamy paź­dzier­nik, zapro­sze­ni zosta­li­śmy na pierw­sze nabo­żeń­stwa po waka­cjach –  po „majów­kach” i „czerw­ców­kach” ze śpie­wem lita­nii, przy­cho­dzi czas na modli­twę różań­co­wą, a raczej na jej wydo­by­cie z sza­ro­ści codzien­no­ści, aby uka­zać jej wiel­ką war­tość.

Róża­niec jest modli­twą, któ­ra może stać się pokar­mem każ­de­go czło­wie­ka – tak pro­ste­go, jak i grun­tow­nie wykształ­co­ne­go. Co wię­cej, modli­twa różań­co­wa poma­ga nam napraw­dę wejść w głę­bię spo­tka­nia z Bogiem, a każ­da modli­twa powin­na być wła­śnie pogłę­bie­niem tej rela­cji…

Owszem, Róża­niec nie jest modli­twą pro­stą. Z „tech­nicz­ne­go” punk­tu widze­nia nie mamy z nim pro­ble­mów, ale już ducho­we zaan­ga­żo­wa­nie przy­cho­dzi nam dużo trud­niej. Chciał­bym spró­bo­wać pomóc wszyst­kim doświad­cza­ją­cym owej trud­no­ści z modli­twą różań­co­wą i podzie­lić się spoj­rze­niem na tę szcze­gól­ną prak­ty­kę poboż­no­ści.

Zaan­ga­żo­wa­nie umy­słu i ser­ca

Modli­twa różań­co­wa two­rzy „połą­cze­nie” mię­dzy moim umy­słem a ser­cem – nawet może­my to sobie zobra­zo­wać przy­kła­da­jąc koron­kę do odma­wia­nia różań­ca jed­nym koń­cem do czo­ła, a dru­gim do ser­ca – to nić, czy sieć połą­czeń. A połą­cze­nie to jest potrzeb­ne, aby zacząć żyć, prze­ży­wać to, co wie­my w dzie­dzi­nie wia­ry.

W koń­cu roz­wa­ża­nie tajem­nic Różań­ca to roz­my­śla­nie nad kon­kret­ny­mi tajem­ni­ca­mi z histo­rii zba­wie­nia, tajem­ni­ca­mi doty­ka­ją­cy­mi życia Jezu­sa i Maryi – i my te tajem­ni­ce dosko­na­le zna­my – mamy je w pamię­ci, zapew­ne potra­fi­my je bez­błęd­nie wymie­nić jed­nym tchem, ale wie­dza to jesz­cze za mało… trze­ba się tymi tajem­ni­ca­mi prze­jąć! A raczej – trze­ba je do swe­go życia przy­jąć, zaadap­to­wać do swo­ich realiów: rodzi­ny, domu, pra­cy, rela­cji, obo­wiąz­ków… Wszak wia­ra prze­ni­ka całe nasze życie, a będzie tak wte­dy, kie­dy sta­nie się naszym spo­so­bem myśle­nia. Stąd to połą­cze­nie – z umy­słu do ser­ca, z wie­dzy do życia.

Stresz­cze­nie Ewan­ge­lii

Być może dla­te­go papie­że – Pius XII i św. Paweł VI – okre­śla­li Róża­niec mia­nem „stresz­cze­nia całej Ewan­ge­lii”. Podą­ża­jąc bowiem dro­gą roz­wa­ża­nia tajem­nic – rado­snych, świa­tła, bole­snych i chwa­leb­nych – ogar­nia­my naszą myślą, naszą kon­tem­pla­cją całe życie Jezu­sa i w pewien spo­sób roz­sma­ko­wu­je­my się w prze­sła­niu Dobrej Nowi­ny o zba­wie­niu! Waru­nek jest jeden – to musi być modli­twa zanu­rzo­na w reflek­sji – a więc połą­czo­na z roz­wa­ża­niem Ewan­ge­lii.

Kie­dy się tego nauczy­my, to zoba­czy­my, że Róża­niec jest wspa­nia­łą prak­ty­ką modli­twy – rów­nież myśl­nej – przy całych dzi­siej­szych „zachwy­tach” medy­ta­cja­mi obce­go pocho­dze­nia dla naszej poboż­no­ści, odkry­je­my medy­ta­cję, któ­ra jest żywym spo­tka­niem… I to spo­tka­niem, któ­re prze­mie­nia – bo medy­ta­cja różań­co­wa uczy nas ponie­kąd tego wcie­la­nia w życie roz­wa­ża­nej tajem­ni­cy… za wzo­rem Tej, któ­ra zacho­wy­wa­ła wszyst­kie te spra­wy i roz­wa­ża­ła je w swo­im ser­cu (Łk 2,19).

W Szko­le Maryi

I tu przy­cho­dzi nam z pomo­cą okre­śle­nie św. Jana Paw­ła II odno­śnie do modli­twy różań­co­wej – „szko­ła Maryi”. Sko­ro Naj­święt­sza Dzie­wi­ca jest pierw­szą uczen­ni­cą Pana, Tą któ­ra uważ­nie słu­cha i żyje posły­sza­nym sło­wem, to zna­czy Mary­ja sta­je się dla nas w pewien spo­sób Nauczy­ciel­ką w szko­le Ewan­ge­lii – co tak pięk­nie wyra­ża sam „układ” modli­twy różań­co­wej: pomię­dzy poszcze­gól­ny­mi tajem­ni­ca­mi pro­wa­dzi nas Mary­ja w tym naszym wytrwa­łym Jej przy­zy­wa­niu – Zdro­waś Mary­jo…

I choć komuś może się dłu­żyć to mono­ton­ne wzy­wa­nie orę­dow­nic­twa Maryi, to pomyśl­my dla odmia­ny o małym dziec­ku… Taki maluch, kie­dy już mówi i pozna­je świat, potra­fi wie­lo­krot­nie pytać: Mamo… a cze­mu to? Mamo… a cze­mu tam­to? I mama cier­pli­wie słu­cha, nie nudzi się tym „refre­nem” swo­je­go dziec­ka, jest uważ­na i cier­pli­wie reagu­je na każ­de „mamo”. Niech ten obraz towa­rzy­szy nam w podej­mo­wa­niu cier­pli­we­go przy­zy­wa­nia Zdro­waś Mary­jo… W koń­cu to nasza Nie­bie­ska Mama może i potra­fi nam wytłu­ma­czyć te tajem­ni­ce Ewan­ge­lii, któ­rych my cią­gle nie rozu­mie­my, a co gor­sza – nie potra­fi­my wpro­wa­dzać w nasze życie.

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.

Ks. Dawid Leśniak