Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Samolot i rakieta

ks. inf. Ireneusz Skubiś

Oby­dwa przed­mio­ty są wytwo­ra­mi ludz­kie­go geniu­szu. W jed­nym i dru­gim speł­nia się naj­wyż­sza inte­li­gen­cja czło­wie­ka, któ­ry wyko­rzy­stu­je zna­jo­mość praw przy­ro­dy, fizy­ki, eko­no­mii i wie­lu innych dys­cy­plin. Podzi­wia­my pre­cy­zję jego dzia­łań.

I oto nie­daw­no byli­śmy świad­ka­mi strasz­li­wej tra­ge­dii. Zgi­nę­ło 176 pasa­że­rów ukra­iń­skie­go samo­lo­tu, któ­ry został zestrze­lo­ny przez irań­skie rakie­ty. Ktoś te rakie­ty budo­wał, ktoś je uru­cho­mił, ktoś wydał roz­kaz… Zadzia­łał instynkt Kaina, któ­re­go głów­nym prze­sła­niem jest zabić. I poka­zał się bez­sens nie­na­wi­ści, tra­ge­dia odej­ścia od moral­no­ści. Jeden incy­dent, a tyle łez i nie­szczę­ścia. To prze­ra­ża­ją­ce. Żyje­my w ogrom­nej oba­wie, że w każ­dej chwi­li sytu­acja z Tehe­ra­nu może się powtó­rzyć, tyl­ko na więk­szą ska­lę. Bo nie­na­wiść rośnie. Rośnie też nie­pew­ność świa­to­we­go poko­ju – mamy na uwa­dze zacho­wa­nie pre­zy­den­ta Rosji Wła­di­mi­ra Puti­na. Powin­no to budzić zasta­no­wie­nie u ludzi odpo­wie­dzial­nych za przy­szłość naszej pla­ne­ty. Pamię­taj­my o ostrze­że­niach Mat­ki Bożej w Fati­mie.

Czło­wiek, któ­ry utra­cił widze­nie nie­ba, sta­je się nie­bez­piecz­ny dla zie­mi. Trze­ba przy­po­mnieć, że II woj­nę świa­to­wą wywo­ła­li ludzie, któ­rzy odrzu­ci­li Boga. Ate­ista­mi byli prze­cież Hitler i Sta­lin oraz ich zwo­len­ni­cy. Oni odrzu­ci­li Boga i Jego przy­ka­za­nia, odrzu­ci­li miłość do czło­wie­ka.

Jeste­śmy świad­ka­mi odrzu­ce­nia Boga w Euro­pie. Cały kon­ty­nent pogrą­ża się w uda­wa­niu i kłam­stwie. Gło­so­wa­nia w Par­la­men­cie Euro­pej­skim są bar­dzo wymow­ne. To spór o war­to­ści, któ­re przez wie­ki były zna­kiem toż­sa­mo­ści nasze­go kon­ty­nen­tu. Widzi­my, że skut­ku­je to ogro­mem zakła­ma­nia i nie­na­wi­ści, tak­że wobec Pol­ski. Krzyk w Euro­pie prze­ciw Pol­sce i Węgrom jest zło­wiesz­czym zna­kiem. U nas prze­cież ten krzyk o łama­nie kon­sty­tu­cji wyra­ża nie­praw­dę i jest zna­kiem obłu­dy oraz pogar­dy dla nor­mal­nie myślą­cych Pola­ków. Obser­wu­je­my zwy­kły brak hono­ru w sytu­acji, gdy ktoś uwi­kła­ny w spra­wy bezec­ne nie umie się wyco­fać, choć­by do cza­su wyja­śnie­nia zarzu­tów.

Pol­sce potrzeb­ne są spo­kój, jed­ność i bra­ter­stwo. Z rzą­dem, któ­ry opie­ra się na zasa­dach tra­dy­cyj­nej nauki moral­nej, wal­czy dziś laic­ka Euro­pa. Euro­pej­skim lewa­kom poma­ga­ją, nie­ste­ty, zdra­dziec­cy pol­scy poli­ty­cy. Nosi to wręcz zna­mio­na zdra­dy sta­nu. Jeste­śmy zdru­zgo­ta­ni wypo­wie­dzia­mi poli­ty­ków, zwłasz­cza PO, któ­rzy mają w sobie ewi­dent­nie wiru­sa podejrz­li­wo­ści i gdzie tyl­ko mogą, zmie­nia­ją obiek­tyw­ną praw­dę i kon­te­stu­ją. Był taki mini­ster spraw zagra­nicz­nych ZSRR, któ­ry nazy­wał się Andriej Gro­my­ko, a mówio­no na nie­go „mini­ster NIET”. Podob­nie dzie­je się dziś z naszą par­tią opo­zy­cyj­ną. Wia­do­mo, że nie popeł­nia błę­dów ten, kto nic nie robi. Ale trze­ba mieć mini­mum dobrej woli. Jeże­li będzie­my dzia­ła­li tyl­ko pod wpły­wem podejrz­li­wo­ści i nie­chę­ci, to prze­gra­my spra­wy dla naro­du naj­waż­niej­sze.

Co robić? Przede wszyst­kim zaufaj­my Bogu i sami wyma­gaj­my wię­cej od sie­bie. I usza­nuj­my Kościół. Zapro­śmy do nasze­go życia Chry­stu­sa. Pamię­taj­my, że tyl­ko On może nas ura­to­wać. Naród pol­ski jest wiel­ki, dopó­ki uzna­je Chry­stu­sa, dopó­ki idzie w piel­grzym­kach na Jasną Górę, do swo­jej Mat­ki i Kró­lo­wej. Łącz­my się z Nią codzien­nie o godz. 21, w godzi­nie Ape­lu Jasno­gór­skie­go. Niech to będzie godzi­na Pacie­rza Naro­du Pol­skie­go. Módl­my się o jed­ność Pola­ków, o dostrze­że­nie przez rzą­dzą­cych potrze­by praw­ne­go zagwa­ran­to­wa­nia pra­wa do życia od poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci dla wszyst­kich, bez wyjąt­ków.

W roku obec­nym będzie­my prze­ży­wać 100. rocz­ni­cę uro­dzin św. Jana Paw­ła II, 100 lat od Cudu nad Wisłą; będzie to tak­że jak­że ocze­ki­wa­ny rok beaty­fi­ka­cji ks. kard. Ste­fa­na Wyszyń­skie­go. Niech te posta­ci i wyda­rze­nia dadzą nam do myśle­nia i skie­ru­ją nasze dzia­ła­nia na wła­ści­we tory, któ­re pro­cen­tu­ją ponad­cza­so­wo­ścią i praw­dzi­wym roz­wo­jem.

Jak­że pro­ro­cze są sło­wa ks. kard. Ste­fa­na Wyszyń­skie­go: „Nie­na­wi­ścią nie obro­ni­my naszej Ojczy­zny, a musi­my jej prze­cież bro­nić. Broń­my jej więc miło­ścią! Naprzód mię­dzy sobą, aby nie pod­no­sić ręki prze­ciw niko­mu w Ojczyź­nie, w któ­rej ongiś bili nas najeźdź­cy. Nie może­my ich naśla­do­wać. Nie może­my sami sie­bie ponie­wie­rać i bić. Pola­cy już dość byli bici przez obcych, niech­że więc nauczą się cze­goś z tych bole­snych doświad­czeń. Trze­ba spró­bo­wać innej dro­gi poro­zu­mie­nia – przez miłość, któ­ra spra­wi, że cały świat, patrząc  na nas, będzie mówił: Oto, jak oni się miłu­ją. Wte­dy dopie­ro zapa­nu­je upra­gnio­ny pokój, zgo­da i wza­jem­ne zaufa­nie” (Nie­po­ka­la­nów, kwie­cień 1969).

ks. inf. Ire­ne­usz Sku­biś