Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Siedemnasty Tydzień Zwykły 29 VII – 3 VIII 2019

Pater_noster/wikipedia commons

NIEDZIELA: Rdz 18,20–32; Kol 2,12–14; Łk 11,1–13

Ewan­ge­lia Łk 11,1–13 Chry­stus uczy modli­twy

Gdy Jezus prze­by­wał w jakimś miej­scu na modli­twie i skoń­czył ją, rzekł jeden z uczniów do Nie­go: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swo­ich uczniów.

A On rzekł do nich: Kie­dy się modli­cie, mów­cie:
Ojcze, niech się świę­ci Two­je imię;
niech przyj­dzie Two­je kró­le­stwo.
Nasze­go chle­ba powsze­dnie­go dawaj nam na każ­dy dzień,
i prze­bacz nam nasze grze­chy, bo i my prze­ba­czy­my każ­de­mu, kto nam zawi­ni;
i nie dopuść, byśmy ule­gli poku­sie.

Dalej mówił do nich: Ktoś z was, mając przy­ja­cie­la, pój­dzie do nie­go o pół­no­cy i powie mu: “Przy­ja­cie­lu, użycz mi trzech chle­bów, bo mój przy­ja­ciel przy­był do mnie z dro­gi, a nie mam co mu podać”. Lecz tam­ten odpo­wie z wewnątrz: “Nie naprzy­krzaj mi się! Drzwi są już zamknię­te i moje dzie­ci leżą ze mną w łóż­ku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Mówię wam: Cho­ciaż­by nie wstał i nie dał z tego powo­du, że jest jego przy­ja­cie­lem, to z powo­du jego natręc­twa wsta­nie i da mu, ile potrze­bu­je.

I Ja wam powia­dam: Pro­ście, a będzie wam dane; szu­kaj­cie, a znaj­dzie­cie; kołacz­cie, a otwo­rzą wam. Każ­dy bowiem, kto pro­si, otrzy­mu­je; kto szu­ka, znaj­du­je; a koła­czą­ce­mu otwo­rzą. Jeże­li któ­re­go z was ojców syn popro­si o chleb, czy poda mu kamień? Lub też gdy pro­si o jaj­ko, czy poda mu skor­pio­na? Jeśli więc wy, choć źli jeste­ście, umie­cie dawać dobre dary swo­im dzie­ciom, o ileż bar­dziej Ojciec z nie­ba da Ducha Świę­te­go tym, któ­rzy Go pro­szą.

Tak pro­sto brzmi proś­ba uczniów: „Panie, naucz nas modlić się…”. A jed­nak odczu­wa­my w tej proś­bie coś nie­co­dzien­ne­go. Zwy­kle nie zdo­by­wa­my się na to, by tak popro­sić, choć być może kie­dyś poja­wi­ło się w nas marze­nie o pięk­nej modli­twie, tęsk­no­ta za głęb­szym ducho­wym doświad­cze­niem. I jeśli za tym dobrym natchnie­niem nie poszli­śmy, nie zacho­wa­li­śmy tego pra­gnie­nia w swym ser­cu, nie byli­śmy mu wier­ni, to dziś ta proś­ba brzmi jak sło­wo nie z naszej baj­ki. Ale Duch Świę­ty przez przy­po­mnie­nie tego, co mówi­li ucznio­wie, przez poka­za­nie tego, na czym im bar­dzo zale­ża­ło, chce pobu­dzić nas, byśmy taką samą proś­bę wypo­wie­dzie­li nie tyl­ko usta­mi, ale jesz­cze bar­dziej ser­cem. Sło­wa Modli­twy Pań­skiej są waż­ne, napraw­dę bar­dzo waż­ne dla każ­de­go ucznia Jezu­sa, ale bez nasze­go pra­gnie­nia, bez odpo­wied­niej posta­wy ser­ca, bez jasnej decy­zji naszej woli, wer­bal­na zna­jo­mość tej modli­twy nic nie zna­czy.

PONIEDZIAŁEK Wj 32,15–24.30–34; Mt 13,31–35

 Sło­wo Boże: Naza­jutrz zaś tak powie­dział Moj­żesz do ludu: „Popeł­ni­li­ście cięż­ki grzech. Ale teraz wstą­pię do Pana, może otrzy­mam prze­ba­cze­nie wasze­go grze­chu”. I poszedł Moj­żesz do Pana, i powie­dział: „Oto nie­ste­ty lud ten dopu­ścił się wiel­kie­go grze­chu. Spo­rzą­dzi­li sobie boga ze zło­ta. Prze­bacz jed­nak im ten grzech!”.

Naród zdra­dził swe­go Boga. Zlek­ce­wa­żył Zbaw­cę, któ­ry dał wol­ność. Szyb­ko zapo­mniał o otrzy­ma­nej łasce. Moj­żesz miał pra­wo poczuć zawód, mógł oka­zać wzbu­rze­nie. Ale tym razem wra­ca­ją­cy z góry patriar­cha, choć wypo­mniał grzech, natych­miast sta­nął przed Panem, by pro­sić o miło­sier­dzie. Oto dowód doj­rza­łej wia­ry. Bo nie wol­no napa­wać się złem innych, kry­ty­ko­wać ponad mia­rę i przy­gnia­tać poczu­ciem winy. Trze­ba wołać do Boga o łaskę. Sta­nąć po stro­nie grzesz­ni­ka, któ­ry napraw­dę jest bied­ny i bez cie­nia wła­snej wyż­szo­ści pro­sić o miło­sier­dzie.

WTOREK Wj 33,7–11; 34,5–9.28; Mt 13,36–43

 Sło­wo Boże: A Pan zstą­pił w obło­ku i Moj­żesz zatrzy­mał się koło Nie­go i wypo­wie­dział imię Jah­we. Prze­szedł Pan przed jego oczy­ma, i wołał: „Jah­we, Jah­we, Bóg miło­sier­ny i łagod­ny, nie­sko­ry do gnie­wu, boga­ty w łaskę i wier­ność, zacho­wu­ją­cy swą łaskę w tysią­cz­ne poko­le­nia, prze­ba­cza­ją­cy nie­go­dzi­wość…”.

Każ­dy, kto wie­rzy, przy­naj­mniej od cza­su do cza­su pra­gnie ujrzeć Boga. Zwy­kle nie ośmie­la­my się o tę łaskę pro­sić, by nie wysta­wiać Pana na pró­bę. Prze­cież Pan sam wybie­ra tych, któ­rym odsła­nia swo­je boskie obli­cze. Ale o swej obec­no­ści mówi każ­de­mu, choć w róż­ny spo­sób. War­to pamię­tać o tym, że szcze­gól­nym wyra­zem bli­sko­ści osób jest prze­ba­cze­nie i wła­śnie w ten spo­sób Pan jest bli­sko nas. Nad­to zawsze może­my pro­sić Pana, by umoc­nił naszą wia­rę. I zawsze może­my kar­mić się świa­dec­twem tych, któ­rym Bóg poka­zał wię­cej.

ŚRODA Wj 34,29–35; Mt 13,44–46

 Sło­wo Boże: Gdy Moj­żesz zstę­po­wał z góry Synaj z dwie­ma tabli­ca­mi Świa­dec­twa w ręku, nie wie­dział, że skó­ra na jego twa­rzy pro­mie­nia­ła na sku­tek roz­mo­wy z Panem. Gdy Aaron i Izra­eli­ci zoba­czy­li Moj­że­sza  z dala i ujrze­li, że skó­ra na jego twa­rzy pro­mie­nie­je, bali się zbli­żyć do nie­go.

Bli­skość Moj­że­sza wobec Boga była tak wiel­ka i tak głę­bo­ko dotknę­ła, wręcz prze­nik­nę­ła życie patriar­chy, że sta­ła się widocz­na dla innych ludzi. Zwy­kle bli­sko­ści Boga doświad­cza­my w spo­sób bar­dzo intym­ny, zakry­ty wobec oczu innych. Owa bli­skość pozo­sta­je w nas czę­sto jako coś nie­na­zwa­ne­go. Rów­no­cze­śnie owa bli­skość – jeśli jest auten­tycz­na – pro­mie­niu­je w codzien­no­ści, w pro­stych zacho­wa­niach, w zwy­kłych czyn­no­ściach i spon­ta­nicz­nych reak­cjach. A wszyst­ko dzie­je się jak­by poza udzia­łem naszej świa­do­mo­ści. I tak win­no być.

CZWARTEK Wj 40,16–21.34–38; Mt 13,47–53

Sło­wo Boże: Moj­żesz wyko­nał wszyst­ko tak, jak mu naka­zał Pan. Wznie­sio­no przy­by­tek pierw­sze­go dnia pierw­sze­go mie­sią­ca roku dru­gie­go… Wniósł następ­nie Arkę do przy­byt­ku i zawie­sił zasło­nę zakry­wa­ją­cą, i zakrył nią Arkę Świa­dec­twa, jak naka­zał Pan Moj­że­szo­wi. Wte­dy to obłok okrył Namiot Spo­tka­nia, a chwa­ła Pana napeł­ni­ła przy­by­tek.

Namiot Spo­tka­nia, Arka Świa­dec­twa, przy­by­tek – fun­da­men­tal­ne zna­ki, dla któ­rych Moj­żesz orga­ni­zu­je świę­tą prze­strzeń: wydzie­la kon­kret­ną prze­strzeń z codzien­ne­go użyt­ko­wa­nia, sta­wia namiot, okry­wa, wie­sza zasło­nę, a wszyst­ko po to, by Bóg Stwór­ca, któ­re­go nie obej­mu­je świat cały, mógł wziąć w posia­da­nie tę ogra­ni­czo­ną prze­strzeń zor­ga­ni­zo­wa­ną przez czło­wie­ka, a czło­wiek mógł dzię­ki temu doświad­czać obec­no­ści swe­go Pana. Potrzeb­ne są świę­te zna­ki oraz świę­te miej­sca i przed­mio­ty, byśmy mogli doznać świę­tej Obec­no­ści.

PIĄTEK Kpł 23,1.4–11.15–16.27.34b–37; Mt 13,54–58

Sło­wo Boże: To jest uro­czy­ste zgro­ma­dze­nie. Nie będzie­cie wyko­ny­wać w tym dniu żad­nej  pra­cy. To są cza­sy świę­te dla Pana, na któ­re będzie­cie doko­ny­wać świę­te­go zwo­ła­nia, aby skła­dać ofia­rę spa­la­ną dla Pana: ofia­rę cało­pal­ną, ofia­rę pokar­mo­wą, ofia­rę krwa­wą i ofia­rę płyn­ną, każ­de­go dnia to, co jest na ten dzień  prze­zna­czo­ne.

Moj­żesz, posłusz­ny Panu, okre­śla świę­ty czas poświę­co­ny Panu. Defi­niu­je spo­sób świę­to­wa­nia tak wyróż­nio­ne­go cza­su. I tak: w tym  cza­sie obo­wią­zu­je zakaz wyko­ny­wa­nia pra­cy. Dalej, jest to czas skła­da­nia ofiar. I jesz­cze naj­waż­niej­sze: to czas świę­te­go zgro­ma­dze­nia. Oczy­wi­ście każ­dy dzień jest cza­sem Pana, każ­dy czas jest zwią­za­ny ze skła­da­niem ofia­ry, w każ­dym dniu są chwi­le bez pra­cy. Jaki jest zatem sens świę­tych dni? Są one sys­te­ma­tycz­nym przy­po­mnie­niem, że Pan jest obec­ny wśród nas i zara­zem odsła­nia­ją już dziś per­spek­ty­wę wiecz­no­ści.

SOBOTA Kpł 25,1.8–17; Mt 14,1–12

Sło­wo Boże: Będzie­cie świę­cić pięć­dzie­sią­ty rok, oznaj­mi­cie wyzwo­le­nie w kra­ju dla wszyst­kich jego miesz­kań­ców. Będzie to dla was jubi­le­usz – każ­dy z was powró­ci do swej wła­sno­ści i każ­dy powró­ci do swe­go rodu. Cały ten rok pięć­dzie­sią­ty będzie dla was rokiem jubi­le­uszo­wym – nie będzie­cie siać, nie będzie­cie żąć…

Pan naka­zu­je Moj­że­szo­wi usta­no­wie­nie świę­to­wa­nia Roku Jubi­le­uszo­we­go. Każ­dy rok ma rytm wyzna­czo­ny wspo­mnie­niem wyzwo­le­nia, wezwa­niem do nawró­ce­niem, doświad­cze­niem Boże­go miło­sier­dzia, któ­re przy­cho­dzi przez prze­ba­cze­nie grze­chu. A jed­nak ten corocz­ny cykl wyzna­czo­ny przez świę­to­wa­nie świę­tych dni to za mało. I dla­te­go Bóg usta­na­wia jesz­cze jeden czas – Jubi­le­usz, by móc jesz­cze bar­dziej porwać naród na dro­gę wier­no­ści sło­wu Boże­mu, nade wszyst­ko na dro­gę odbu­do­wa­nia tego, co ule­gło znisz­cze­niu. Bo Bogu napraw­dę na nas zale­ży.

ks. Roman Sła­weń­ski