Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Siódmy Tydzień Wielkanocny 3 – 8 VI 2019

Wniebowstąpienie 2

NIEDZIELA: Dz 1,1–11; Ef 4,1–13

Ewan­ge­lia Mk 16,15–20

Jezus został wzię­ty do nie­ba i zasiadł po pra­wi­cy Boga

Jezus uka­zaw­szy się Jede­na­stu powie­dział do nich: Idź­cie na cały świat i gło­ście Ewan­ge­lię wszel­kie­mu stwo­rze­niu. Kto uwie­rzy i przyj­mie chrzest, będzie zba­wio­ny; a kto nie uwie­rzy, będzie potę­pio­ny. Tym zaś, któ­rzy uwie­rzą, te zna­ki towa­rzy­szyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzu­cać, nowy­mi języ­ka­mi mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśli­by co zatru­te­go wypi­li, nie będzie im szko­dzić. Na cho­rych ręce kłaść będą i ci odzy­ska­ją zdro­wie. Po roz­mo­wie z nimi Pan Jezus został wzię­ty do nie­ba i zasiadł po pra­wi­cy Boga. Oni zaś poszli i gło­si­li Ewan­ge­lię wszę­dzie, a Pan współ­dzia­łał z nimi i potwier­dzał naukę zna­ka­mi, któ­re jej towa­rzy­szy­ły.

UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

Posy­ła­jąc uczniów Jezus czy­ni ich świad­ka­mi. Nie mają być mniej lub bar­dziej zor­ga­ni­zo­wa­ną gru­pą zwo­len­ni­ków swe­go Mistrza. Nie mają two­rzyć spraw­nej orga­ni­za­cji, któ­ra trosz­czy się  namięt­nie o wła­sny roz­wój. Nie mają tak­że być indy­wi­du­ali­sta­mi, dla któ­rych liczy się oso­bi­sty suk­ces. Mają być świad­ka­mi. To sło­wo kry­je w sobie wyjąt­ko­we zobo­wią­za­nie. Apo­sto­ło­wie win­ni tak żyć, by Jezus nadal był widocz­ny, by Jego łaska wciąż spły­wa­ła na ludzi, by Jego moc wciąż poko­ny­wa­ła ludz­ką sła­bość. To w naj­więk­szym skró­cie zna­czy­ło sło­wo świa­dek. Jeśli chce­my być wier­ni misji zle­co­nej nam przez Pana, to wciąż musi­my kon­fron­to­wać naszą posta­wę z tym, co kry­je w sobie posta­wa świad­ka.

PONIEDZIAŁEK Dz 19,1–8; J 16,29–33

 Sło­wo Boże: „Jan udzie­lał chrztu nawró­ce­nia, prze­ma­wia­jąc do ludu, aby uwie­rzy­li w Tego, któ­ry za nim idzie, to jest w Jezu­sa”. Gdy to usły­sze­li, przy­ję­li chrzest w imię Pana Jezu­sa. A kie­dy Paweł wło­żył na nich ręce, Duch Świę­ty zstą­pił na nich. Mówi­li też języ­ka­mi i pro­ro­ko­wa­li. Wszyst­kich ich było oko­ło dwu­na­stu męż­czyzn.

Miesz­kań­cy Efe­zu, choć wie­rzy­li w Jezu­sa, nie sły­sze­li nic o Duchu Świę­tym. Dopie­ro Paweł pouczył ich o Trze­ciej Oso­bie Bożej. Nie zawa­ha­li się pójść dalej: z rąk Apo­sto­ła przy­ję­li chrzest w imię Trój­cy, a po modli­twie napeł­nie­ni zosta­li Duchem Świę­tym. Być może i nam potrzeb­ne jest podob­ne poucze­nie i modli­twa, bo zwy­czaj­nie w codzien­nym życiu zapo­mnie­li­śmy, że peł­ne życie wia­ry wyma­ga odnie­sie­nia do wszyst­kich osób Trój­cy Świę­tej. Tak zawsze modli się Kościół. Taką też posta­wę win­ni­śmy zacho­wać w naszej oso­bi­stej modli­twie.

WTOREK  Dz 20,17–27; J 17,1–11a

Sło­wo Boże: Lecz ja zgo­ła nie cenię sobie życia, byle­bym tyl­ko dokoń­czył bie­gu i posłu­gi­wa­nia… Wiem teraz, że wy wszy­scy, wśród któ­rych po dro­dze gło­si­łem kró­le­stwo, już mnie nie ujrzy­cie. Dla­te­go oświad­czam wam dzi­siaj: Nie jestem winien niczy­jej krwi, bo nie uchy­la­łem się tchórz­li­wie od gło­sze­nia wam całej woli Bożej.

Jak pra­wi­dło­wo oce­nić swo­je życie? Dla Apo­sto­ła liczy się jed­no: wier­ność sło­wu Boga. Po latach mógł powie­dzieć, że zawsze z odwa­gą gło­sił całą praw­dę Bożą. Nie kie­ro­wał się nigdy chwi­lo­wą korzy­ścią czy pra­gnie­niem suk­ce­su. Nie szu­kał popu­lar­no­ści czy sła­wy. Jeśli napo­ty­kał na opór swych roda­ków, nic nie zmie­niał doraź­nie. Dzię­ki temu mógł powie­dzieć, że nie jest winien niczy­jej krwi, bo każ­dy mógł od nie­go usły­szeć sło­wo Boga w czy­stym brzmie­niu. Bowiem tchórz­li­we chrze­ści­jań­stwo jest zdra­dą Jezu­sa.

ŚRODA Dz 20,28–38; J 17,11b–19

Sło­wo Boże: Uwa­żaj­cie na samych sie­bie i na całe sta­do, w któ­rym Duch Świę­ty usta­no­wił was bisku­pa­mi, aby­ście kie­ro­wa­li Kościo­łem Boga, któ­ry On nabył wła­sną krwią. Wiem, że po moim odej­ściu wej­dą mię­dzy was wil­ki dra­pież­ne, nie oszczę­dza­jąc sta­da. Tak­że spo­śród was samych powsta­ną ludzie, któ­rzy gło­sić będą nauki prze­wrot­ne…

Trud­ne było poże­gna­nie Paw­ła z miesz­kań­ca­mi Efe­zu. Nie dość, że opusz­czał Kościół, któ­ry kochał i któ­re­mu poświę­cił wie­le swych sił, to jesz­cze prze­czu­wał nie­ła­twą przy­szłość. Miał bowiem świa­do­mość nie­bez­pie­czeństw pły­ną­cych z zewnętrz­ne­go świa­ta, jak i z samej wspól­no­ty uczniów. I trud­no powie­dzieć, któ­re zagro­że­nie było i nadal jest więk­sze. Waż­ne, że Paweł wska­zu­je dro­gę obro­ny. Bisku­pi, czy­li odpo­wie­dzial­ni za wspól­no­tę, muszą pamię­tać, że kie­ru­ją Kościo­łem, któ­ry nale­ży do Pana. Kościół nie jest bowiem wła­sno­ścią czło­wie­ka.

CZWARTEK Dz 22,30; 23,6–11; J 17,20–26

Sło­wo Boże: Kie­dy doszło do wiel­kie­go wzbu­rze­nia, try­bun, oba­wia­jąc się, żeby nie roz­szar­pa­li  Paw­ła, roz­ka­zał żoł­nie­rzom zejść, zabrać go spo­śród nich… Następ­nej nocy uka­zał mu się Pan i powie­dział: „Odwa­gi! Trze­ba bowiem, żebyś i w Rzy­mie świad­czył o Mnie tak, jak dawa­łeś o Mnie świa­dec­two w Jero­zo­li­mie”.

Paweł Apo­stoł potra­fił umie­jęt­nie wyko­rzy­stać kolej­ne sytu­acje, by rato­wać się z opre­sji. Potra­fił też bez bun­tu przy­jąć nie­uchron­nie zbli­ża­ją­ce się uwię­zie­nie i kolej­ne utra­pie­nia, nie wyłą­cza­jąc śmier­ci. A wszyst­kie te zda­rze­nia łączy wspól­ny mia­now­nik – pro­wa­dze­nie przez Ducha Boże­go. Bo tyl­ko wów­czas, gdy uczeń Chry­stu­sa zacho­wu­jąc żywą wia­rę, dostrze­ga w swo­im życiu dzia­ła­nie Boże, może przyj­mo­wać tak odmien­ne zda­rze­nia w poko­ju ser­ca. W trud­nym dziś cza­sie dla Kościo­ła potrze­bu­je­my tego same­go spo­so­bu dzia­ła­nia.

PIĄTEK Dz 25,13–21; J 21,15–19

Sło­wo Boże: A kie­dy tutaj przy­by­li, zasia­dłem bez żad­nej zwło­ki, naza­jutrz, w sądzie i kaza­łem przy­pro­wa­dzić tego czło­wie­ka. Oskar­ży­cie­le nie wnie­śli prze­ciw­ko nie­mu żad­nej skar­gi o prze­stęp­stwa, któ­re podej­rze­wa­łem. Mie­li z nim tyl­ko spo­ry o ich wie­rze­nia i o jakie­goś zmar­łe­go Jezu­sa, o któ­rym Paweł twier­dzi, że żyje.

To jest wyja­śnie­nie Festu­sa, przed­sta­wio­ne kró­lo­wi Agryp­pie. Doty­czy­ło oskar­żeń i prze­słu­cha­nia  Paw­ła. Apo­stoł doświad­czył dwo­ja­kie­go nie­zro­zu­mie­nia. Z jed­nej stro­ny były roz­pa­lo­ne umy­sły fary­ze­uszów, odrzu­ca­ją­ce naukę Ewan­ge­lii. Z dru­giej obo­jęt­ny rzym­ski urzęd­nik, któ­re­go nie inte­re­so­wa­ły reli­gij­ne spo­ry. I jed­na i dru­ga posta­wa musia­ła zabo­leć. Emo­cjo­nal­ne zacie­trze­wie­nie zamy­ka czło­wie­ka na praw­dę. Lecz w nie mniej­szym stop­niu ludz­kie ser­ce zamy­ka znu­dze­nie i obo­jęt­ność. Oby Pan pozwo­lił nam być wol­ny­mi od tych postaw.

SOBOTA Dz 28,16–20.30–31; J 21,20–25

Sło­wo Boże: Gdy weszli­śmy do Rzy­mu, pozwo­lo­no Paw­ło­wi miesz­kać pry­wat­nie razem z żoł­nie­rzem, któ­ry go pil­no­wał. Po trzech dniach popro­sił on do sie­bie naj­zna­ko­mit­szych Żydów. A kie­dy się zeszli, mówił do nich: „Nie uczy­ni­łem, bra­cia, nic prze­ciw­ko naro­do­wi lub zwy­cza­jom ojczy­stym, a jed­nak zosta­łem wyda­ny jako wię­zień”.

To był wie­lo­krot­nie powta­rza­ny przez Paw­ła spo­sób postę­po­wa­nia. Przy­by­wa­jąc do nowe­go miej­sca zwo­ły­wał Żydów, wie­dział bowiem, że do nich w pierw­szym rzę­dzie skie­ro­wa­ne jest sło­wo Ewan­ge­lii. Bar­dzo chciał swo­ich pobra­tym­ców wpro­wa­dzić na dro­gę wia­ry w Jezu­sa. Lecz czę­sto to się nie uda­wa­ło. Ducho­wy ból sta­wał się tym więk­szy. Ale sytu­acja ta nigdy nie pod­cię­ła Paw­ło­wi skrzy­deł. Do koń­ca swych dni pozo­stał pełen zapa­łu i gor­li­wo­ści, któ­re spra­wi­ły, że tak­że jako wię­zień mógł słu­żyć dzie­łu gło­sze­nia Jezu­sa.

ks. Roman Sła­weń­ski