Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Siódmy Tydzień Zwykły 24 – 25 II 2020

X Przykazań Bożych

NIEDZIELA: Kpł 19,1–2.17–18; 1 Kor 3,16–23

Ewan­ge­lia Mt 5,38–48

Przy­ka­za­nie miło­ści nie­przy­ja­ciół

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: Sły­sze­li­ście, że powie­dzia­no: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powia­dam: Nie sta­wiaj­cie opo­ru złe­mu. Lecz jeśli cię kto ude­rzy w pra­wy poli­czek, nad­staw mu i dru­gi. Temu, kto chce pra­wo­wać się z tobą i wziąć two­ją sza­tę, odstąp i płaszcz. Zmu­sza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kro­ków, idź dwa tysią­ce. Daj temu, kto cię pro­si, i nie odwra­caj się od tego, kto chce poży­czyć od cie­bie. Sły­sze­li­ście, że powie­dzia­no: „Będziesz miło­wał swe­go bliź­nie­go”, a nie­przy­ja­cie­la swe­go będziesz nie­na­wi­dził. A Ja wam powia­dam: Miłuj­cie waszych nie­przy­ja­ciół i módl­cie się za tych, któ­rzy was prze­śla­du­ją; tak będzie­cie syna­mi Ojca wasze­go, któ­ry jest w nie­bie; ponie­waż On spra­wia, że słoń­ce Jego wscho­dzi nad zły­mi i nad dobry­mi, i On zsy­ła deszcz na spra­wie­dli­wych i nie­spra­wie­dli­wych. Jeśli bowiem miłu­je­cie tych, któ­rzy was miłu­ją, cóż za nagro­dę mieć będzie­cie? Czyż i cel­ni­cy tego nie czy­nią? I jeśli pozdra­wia­cie tyl­ko swych bra­ci, cóż szcze­gól­ne­go czy­ni­cie? Czyż i poga­nie tego nie czy­nią? Bądź­cie więc wy dosko­na­li, jak dosko­na­ły jest Ojciec wasz nie­bie­ski.

Dziś Jezus wska­zu­je kon­kret­ny spo­sób wypeł­nie­nia pra­wa. W Jezu­sie pra­wo osią­ga doj­rza­łość. Fun­da­men­tal­ną cechą pra­wa jest spra­wie­dli­wość. Jed­nak swo­ją doj­rza­łość i naj­wyż­sze pięk­no pra­wo osią­ga przez odkry­cie miło­ści. Zasa­dy, któ­re poda­je Pan, zmie­rza­ją dokład­nie w tym kie­run­ku: doj­rza­ły czło­wiek, czło­wiek praw­dzi­wie pięk­ny w swej oso­bo­wo­ści, posłu­gu­je się pra­wem doj­rza­łym, czy­li sto­su­je zasa­dę miło­ści. Czło­wiek nie­opa­no­wa­ny w swych reak­cjach i emo­cjach będzie dzia­łał na zasa­dzie odwe­tu i tym samym roz­sze­rzał zło, któ­re­go sam w bole­sny spo­sób doświad­czył. Czło­wiek, któ­ry odwo­łu­je się do pra­wa, będzie szu­kał spra­wie­dli­wo­ści, co jest rze­czą słusz­ną, ale nie­wy­star­cza­ją­cą. Czło­wiek, któ­ry zro­zu­mie Jezu­so­we wezwa­nie do nawró­ce­nia, przyj­mie pra­wo miło­ści jako spo­sób roz­wią­zy­wa­nia trud­nych sytu­acji. To zna­czy, że docho­dząc spra­wie­dli­wo­ści, będzie miał na uwa­dze dobro czło­wie­ka, któ­ry popeł­nił grzech. I tego ocze­ku­je od nas Pan. Tak wyku­wa się nasza chrze­ści­jań­ska doj­rza­łość.

PONIEDZIAŁEK Jk 3,13–18; Mk 9,14–29

Sło­wo Boże: Jezus zapy­tał ojca: „Od jak daw­na to mu się zda­rza?”. Ten zaś odrzekł: „Od dzie­ciń­stwa… Lecz jeśli coś możesz, zli­tuj się nad nami i pomóż nam”. Jezus odrzekł: „Jeśli możesz? Wszyst­ko moż­li­we jest dla tego, kto wie­rzy”. Natych­miast ojciec dziec­ka zawo­łał: „Wie­rzę, zaradź memu nie­do­wiar­stwu”.

Opę­ta­nie dziec­ka było praw­dzi­wym dra­ma­tem jego ojca. Nie roz­wią­za­li tej sytu­acji ucznio­wie Pana. Ojciec znie­wo­lo­ne­go dziec­ka przy­szedł zatem do Jezu­sa. Wzbu­dził w swym ser­cu tyle wia­ry, by pro­sić o inter­wen­cję. Jed­nak za mało, by mieć pew­ność co do sku­tecz­no­ści Jezu­so­we­go dzia­ła­nia. Zapy­ta­ny wyzna­je wia­rę i natych­miast bła­ga o łaskę jesz­cze więk­szej wia­ry. Każ­de nasze wyzna­nie wia­ry jest zara­zem bła­ga­niem o wia­rę moc­niej­szą. W takim duchu wypo­wia­da­my sło­wa wyzna­nia wia­ry we Mszy świę­tej i w codzien­nym pacie­rzu.

WTOREK Jk 4,1–10; Mk 9,30–37

Sło­wo Boże: On usiadł, przy­wo­łał Dwu­na­stu i rzekł do nich: „Jeśli ktoś chce być pierw­szym, niech będzie ostat­nim ze wszyst­kich”. Potem wziął dziec­ko, posta­wił je przed nimi i objąw­szy je ramio­na­mi, rzekł do nich: „Kto jed­no z tych dzie­ci przyj­mu­je w imię moje, Mnie przyj­mu­je; a kto Mnie przyj­mu­je, nie przyj­mu­je Mnie, lecz Tego, któ­ry Mnie posłał”.

Pra­gnie­niem wie­lu pra­wych i szla­chet­nych serc było bli­skie i ser­decz­ne spo­tka­nie z Bogiem. Nie­raz poja­wia­ły się upo­rczy­we pyta­nia, jak spo­tkać Boga, jak doświad­czyć Jego obec­no­ści, jak oka­zać Mu swą życz­li­wość w codzien­nym życiu? Wszak unie­sie­nia, jeśli już, to zda­rza­ją się tyl­ko od cza­su do cza­su. I tu Jezus wska­zu­je kapi­tal­ne roz­wią­za­nie: wpierw zachę­ca do poko­ry i służ­by; następ­nie wska­zu­je dziec­ko – oso­bę, któ­ry wyma­ga opie­ki. Jeśli zatem ota­cza­my kogoś koniecz­ną opie­ką, napraw­dę spo­ty­ka­my same­go Stwór­cę. Uwierz­my, że nie trze­ba wię­cej.

OKRES WIELKIEGO POSTU 26 – 29 II 2020

Śro­da: Jl 2,12–18; 2 Kor 5,20–6,3; Mt 6,1–6.16–18

ŚRODA POPIELCOWA

Sło­wo Boże: Strzeż­cie się, żeby­ście poboż­nych uczyn­ków nie wyko­ny­wa­li przed ludź­mi po to, aby was widzie­li; ina­czej nie będzie­cie mie­li nagro­dy u Ojca wasze­go, któ­ry jest w nie­bie. Kie­dy więc dajesz jał­muż­nę, nie trąb przed sobą, jak obłud­ni­cy czy­nią w syna­go­gach i na rogach ulic, aby ich ludzie chwa­li­li.

Sło­wa Jezu­sa rodzą trud­ne pyta­nia: czy chrze­ści­ja­nin nie może doświad­czać satys­fak­cji z doko­na­nych czy­nów? Czy nie ma pra­wa pochwa­lić się swy­mi osią­gnię­cia­mi? Z dru­giej stro­ny wie­my, jak waż­ne jest świa­dec­two w życiu wspól­no­ty – to przez nie zachę­ca­my się wza­jem­nie do wia­ry, przez nie inni wcho­dzą na tę dro­gę. Jezus bynaj­mniej nie negu­je roli świa­dec­twa. Jedy­nie prze­strze­ga przed wyko­ny­wa­niem czy­nów na pokaz; czy­ni to dla­te­go, byśmy nie znie­kształ­ca­li zasad­ni­cze­go moty­wu: tru­dzi­my się dla Pana i Jemu jeste­śmy wdzięcz­ni.

CZWARTEK Pwt 30,15–20; Łk 9,22–25

Sło­wo Boże: Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze same­go sie­bie, niech co dnia bie­rze swój krzyż i niech Mnie naśla­du­je. Bo kto chce zacho­wać swo­je życie, stra­ci je, a kto stra­ci swe życie z mego powo­du, ten je zacho­wa. Bo cóż za korzyść dla czło­wie­ka, jeśli cały świat zyska, a sie­bie zatra­ci lub szko­dę ponie­sie.

Gdzie zysk, gdzie stra­ta? Kto zyskał, kto stra­cił? Co jest praw­dzi­wym zyskiem, co praw­dzi­wą stra­tą? Co jest osta­tecz­nie zwy­cię­stwem, a co tra­gicz­ną klę­ską? Tyl­ko pozor­nie są to pyta­nia banal­ne. Bo roz­róż­nie­nie dobra od jego imi­ta­cji w prak­ty­ce nastrę­czać może wie­le pro­ble­mów i nara­ża nas na błę­dy, nawet wię­cej, na powta­rza­nie tych samych wie­lo­krot­nie. Wyda­je się na przy­kład, że agre­sją zysku­je­my prze­wa­gę, gdy tym­cza­sem tra­ci­my praw­dzi­wą więź. Sal­do zawsze jest wte­dy ujem­ne. I tak jest w wie­lu sytu­acjach. Dla­te­go tak bar­dzo potrzeb­na nam jest sztu­ka roze­zna­wa­nia.

PIĄTEK Iz 58,1–9; Mt 9,14–15

Sło­wo Boże: Pode­szli do Nie­go ucznio­wie Jana i zapy­ta­li: „Dla­cze­go my i fary­ze­usze dużo pości­my, Twoi zaś ucznio­wie nie poszczą?”. Jezus rzekł im: „Czy goście wesel­ni mogą się smu­cić, dopó­ki oblu­bie­niec jest z nimi? Lecz przyj­dzie czas, kie­dy zabio­rą im oblu­bień­ca, a wte­dy będą pościć”.

Tyl­ko pozor­nie ucznio­wie Jezu­sa nie pości­li. Ucznio­wie Jana mogli być zanie­po­ko­je­ni, bo nie zauwa­ży­li postu takie­go, jak sami prak­ty­ko­wa­li.  Stąd to pyta­nie. A prze­cież sam Mistrz pościł – i to bar­dzo suro­wo. Miał za sobą czter­dzie­ści dni suro­we­go postu na pusty­ni. Mógł o tym nikt nie wie­dzieć. Czy my dziś może­my iść inną dro­gą? Wie­lu poszło szu­ka­jąc chrze­ści­jań­stwa przy­jem­ne­go, któ­re uspra­wie­dli­wia każ­dą ludz­ką sła­bość, każ­de pra­gnie­nie, tak­że grzech. Ale nie tak uczył Pan. Nie da się iść za Nim, jeśli nie zma­ga­my z prze­ciw­no­ścia­mi, nawet gdy to boli.

SOBOTA Iz 58,9b–14; Łk 5,27–32

Sło­wo Boże: Potem Lewi wydał dla Nie­go wiel­kie przy­ję­cie u sie­bie w domu; a był spo­ry tłum cel­ni­ków oraz innych ludzi, któ­rzy zasia­da­li z nimi do sto­łu. Na to szem­ra­li fary­ze­usze i ucze­ni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: „Dla­cze­go jecie i pije­cie z cel­ni­ka­mi i grzesz­ni­ka­mi?”.

Jezus spo­tkał Lewie­go, gdy ten sie­dział za sto­łem i liczył pie­nią­dze. Pan spoj­rzał na przy­szłe­go Apo­sto­ła i wezwał, by poszedł za Nim. Lewi rze­czy­wi­ście zosta­wia wszyst­ko w jed­nej chwi­li. Zaska­ku­je następ­na sce­na: to uczta, któ­rą Lewi urzą­dził na cześć Jezu­sa. I to w swo­im domu. Wyrwa­ny z punk­tu cel­ne­go, odnaj­du­je się w domu. Jezus ponie­kąd pozwa­la Lewie­mu odna­leźć swój dom. Dobrze zna­ne cel­ni­ko­wi mury i zakąt­ki sta­ją się nowym świa­tem – bo tu jest Jezus, a to zmie­nia wszyst­ko. W tym domu teraz widać bra­ter­stwo. Prze­ba­cze­nie. Pokój.

ks. Roman Sła­weń­ski