Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Sługa Boży János Esterházy już pomaga

Sługa Boży János Esterházy już pomaga

W Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej trwa­ją przy­go­to­wa­nia do roz­po­czę­cia pro­ce­su beaty­fi­ka­cyj­ne­go Słu­gi Boże­go Jáno­sa Ester­háze­go (1901–1957), ojca rodzi­ny, poli­ty­ka, a w koń­cu boha­te­ra, któ­ry oddał życie, bo nie wyrzekł się wia­ry z Chry­stu­sa. Słu­ga Boży już dzia­ła i zna­my świa­dec­two wypro­szo­nej za jego wsta­wien­nic­twem łaski.

Jako postu­la­to­ra w pro­ce­sie beaty­fi­ka­cyj­nym ks. abp Marek Jędra­szew­ski, Metro­po­li­ta Kra­kow­ski, wyzna­czył fran­cisz­ka­ni­na – o. Paw­ła Cebu­lę. Ten wła­śnie kapłan zdra­dza nam szcze­gó­ły uzdro­wie­nia. – W Oło­muń­cu, w mie­ście, któ­re znaj­du­je się w archi­die­ce­zji, w któ­rej mie­ści się wię­zie­nie w Miro­wie, gdzie zmarł w 1957 roku Słu­ga Boży, miesz­ka ksiądz – jezu­ita, któ­ry był bar­dzo cięż­ko cho­ry na raka. Widzia­łem te doku­men­ty lekar­skie i one to potwier­dza­ją. Leka­rze wprost mówi­li, że dni tego kapła­na są poli­czo­ne – opo­wia­da.

Na pyta­nie jak do tego doszło, fran­cisz­ka­nin doda­je: – Któ­re­goś dnia przy­je­cha­ła gru­pa piel­grzy­mów z Węgier do wię­zie­nia, do miej­sca śmier­ci Jáno­sa. Wów­czas arcy­bi­skup Oło­muń­ca powie­dział: „macie tu Jáno­sa, módl­cie się do nie­go za tego księ­dza”. I zaczę­li. Wte­dy wypo­wie­dzia­na zosta­ła, jesz­cze w obec­no­ści arcy­bi­sku­pa, ta modli­twa. I tak zaczę­ło się jego wsta­wien­nic­two. Po upły­wie kil­ku tygo­dni oka­za­ło się, że czło­wiek, któ­ry umie­rał, wyru­szył na pie­szą piel­grzym­kę, w dłu­gą, dłu­gą tra­sę. Do dziś żyje i posłu­gu­je swo­im para­fia­nom w Oło­muń­cu. Wie, że swo­je uzdro­wie­nie zawdzię­cza Słu­dze Boże­mu – opo­wia­da o. Cebu­la.

Mał­go­rza­ta Pabis

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.