Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Smaki” Bożego Narodzenia

„Smaki” Bożego Narodzenia

Dro­dzy Czy­tel­ni­cy, nie każ­dy z nas miał w życiu tę radość, aby sta­nąć przy Gro­cie Naro­dze­nia w Betle­jem, ale to w żaden spo­sób nie wpły­wa na nasze prze­ży­wa­nie Świąt Boże­go Naro­dze­nia. Doświad­cza­my ich bowiem w całym wachla­rzu sma­ków, jakie towa­rzy­szą nasze­mu świę­to­wa­niu tam, gdzie żyje­my.

Kolę­dy

Pierw­szym sma­kiem, nio­są­cym radość świę­to­wa­nia Bożo­na­ro­dze­nio­we­go, są  kolę­dy, bo poja­wia­ją się pod naszy­mi strze­cha­mi chy­ba naj­szyb­ciej, to zna­czy spo­ro przed świę­ta­mi już roz­le­ga się melo­dia kolęd z naszych radio­od­bior­ni­ków. Jed­nak dopie­ro śpie­wa­ne przy wie­cze­rzy wigi­lij­nej czy pod­czas Paster­ki nio­są w sobie ten blask nadziei, jaki jest cha­rak­te­ry­stycz­ny dla tych pie­śni reli­gij­nych, któ­re w przy­stęp­nych sło­wach doty­ka­ją wiel­kie­go tema­tu Wcie­le­nia Jezu­sa Chry­stu­sa. Śpiew jest jed­nym ze spo­so­bów modli­twy, a chy­ba nie ma dru­gich takich pie­śni jak kolę­dy i pasto­rał­ki, któ­rych zna­li­by­śmy tak wie­le zwro­tek z pamię­ci i tak chęt­nie je śpie­wa­li  – nie tyl­ko pod­czas nabo­żeństw, ale i w domach czy na oko­licz­no­ścio­wych spo­tka­niach świą­tecz­nych.

Cho­in­ka

Dru­gim sma­kiem świą­tecz­ne­go prze­ży­wa­nia jest cho­in­ka. Drzew­ko, któ­re pięk­nie ozda­bia­my na znak obfi­to­ści – pod­kre­śla ono uro­czy­sty cha­rak­ter cza­su, jaki prze­ży­wa­my. Zwłasz­cza kie­dy w domu poja­wi się cho­in­ka żywa – wno­si zapach życia, żywi­cy, zie­le­ni pośrod­ku mroź­nej zimy. To też wpły­wa na nasze „sma­ko­we” odczu­cia świą­tecz­ne. Kie­dyś sam jesz­cze wyci­na­łem i kle­iłem ozdo­by z papie­ru kolo­ro­we­go, były róż­ne ręcz­nie robio­ne przez domow­ni­ków ozdo­by – to pięk­no betle­jem­skiej pro­sto­ty! W Betle­jem – nawet dziś – nie ma jakie­goś „sza­łu” oświe­tle­nio­wo-arty­stycz­ne­go, to miej­sce, w któ­rym się żyje i cie­szy każ­dym dniem, bo każ­dy nowy dzień jest takim naro­dze­niem do życia z Bogiem. Może war­to by było wró­cić do tego rodzin­ne­go przy­go­to­wy­wa­nia ozdób wła­sno­ręcz­nie? Pew­nie nie będą takie jak te z fabry­ki, ale będą dużo lep­sze – bo nasze, utka­ne ze szczyp­tą miło­ści!

Szop­ka

Trze­cim sma­kiem jest szop­ka betle­jem­ska – to już znak bar­dzo wyraź­ny, ale nie­ste­ty nie­co zani­ka­ją­cy wśród samych wie­rzą­cych w Boże Naro­dze­nie! Wię­cej zacho­du zaj­mu­je „upo­lo­wa­nie” dorod­nej cho­in­ki i jej wystro­je­nie, niż zadba­nie o to, aby uobec­nić sce­nę Naro­dze­nia. Kie­dyś, w Adwen­cie rodzin­nie budo­wa­ło się taką szop­kę – może raz za czas, żeby słu­ży­ła w domu… jed­nak dzi­siaj to już czę­sto zada­nie pozo­sta­wio­ne warsz­ta­tom arty­stycz­nym. A prze­cież w szop­ce nie cho­dzi o pięk­no arty­zmu, ale o wspól­ne zaan­ga­żo­wa­nie w dzie­le wia­ry – to zawsze tro­chę wię­cej cza­su spę­dzo­ne­go w gro­nie rodzi­ny i sku­pio­ne­go wokół tajem­ni­cy Ewan­ge­lii! Potra­fi­my z dzieć­mi budo­wać mode­le z kloc­ków, domy dla lalek, cza­sem jakąś małą robo­ty­kę… czyż stwo­rze­nie rodzin­nej szop­ki Bożo­na­ro­dze­nio­wej nie było­by prze­pięk­nym budze­niem sma­ku Boże­go Naro­dze­nia, nawet przez cały Adwent?

Opła­tek

Czwar­tym sma­kiem jest opła­tek… To smak oczysz­cza­ją­cy – w wymia­rze fizycz­nym i ducho­wym. Fizycz­nie dzie­li­my się opłat­kiem przed wie­cze­rzą wigi­lij­ną, zanim skosz­tu­je­my róż­no­ra­kich potraw, wpi­sa­nych w kanon tych­że świąt – naj­pierw jed­nak ten pro­sty okruch, wyro­bio­ny z mąki i wody. Ducho­wo, ten łama­ny opła­tek sym­bo­li­zu­je prze­ła­ma­nie wszel­kich murów uprze­dzeń, jakie może się w naszym życiu nagro­ma­dzi­ły… taki chleb pojed­na­nia – dokład­nie jak ten, któ­rym łamie się z nami Bóg pod­czas Eucha­ry­stii – fizycz­nie opła­tek i hostia (bra­na do ręki przed Mszą świę­tą) mają taką samą mate­rię! Tyle, że pod­czas Mszy św. Jezus da swo­je Cia­ło w tym chle­bie i „prze­ła­mie” się z nami, aby nam pomóc w pojed­na­niu, w budo­wa­niu jed­no­ści z Bogiem i z ludź­mi. Ta eucha­ry­stycz­na Komu­nia wyda­je się być dla nas „pro­sta”, bo Msza św. jest poukła­da­na w swej for­mie… nam chy­ba dużo trud­niej zdo­być się na komu­nię, czy­li jed­ność z bliź­nim, bo to żywe sta­wa­nie twa­rzą w twarz z dru­gim czło­wie­kiem, bez rytu­ału, bez goto­wych for­muł, i wypo­wie­dze­nie słów pojed­na­nia, prze­ba­cze­nia i życzeń… W tym opłat­ko­wym sma­ku Boże­go Naro­dze­nia war­to nie zapo­mi­nać, że życzy­my bliź­nie­mu, a nie sobie – cza­sem te nasze życz­li­wo­ści są po to, aby ktoś stał się takim, jaki­mi my chce­my. Może to i życze­nie, ale czy dobre dla nas czy dla bliź­nie­go? War­to zwró­cić uwa­gę na ten drob­ny fakt, aby nie popsuć sma­ku Boże­go Naro­dze­nia!

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.

ks. Dawid Leśniak