Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą

ks. inf. Ireneusz Skubiś

Jeste­śmy zszo­ko­wa­ni wia­do­mo­ścią, że odszedł prof. Jan Szysz­ko, b. mini­ster śro­do­wi­ska. Jesz­cze dwa dni wcze­śniej widzie­li­śmy go w Tele­wi­zji Trwam – wyglą­dał na czło­wie­ka sil­ne­go i jak zawsze urze­kał swo­ją mądro­ścią oraz posta­wą god­ną naj­wyż­sze­go sza­cun­ku. To był czło­wiek naj­wyż­szej kla­sy. Zwy­czaj­ny, życz­li­wy dla wszyst­kich, jed­no­cze­śnie mądry, kom­pe­tent­ny, o wiel­kiej kul­tu­rze wewnętrz­nej.

Jed­ną z jego bar­dzo waż­nych cech było umi­ło­wa­nie przy­ro­dy, umi­ło­wa­nie rodzi­me­go śro­do­wi­ska natu­ral­ne­go. To wybi­ja­ło się w jego posta­wie, w całym jego życiu. Trak­to­wał przy­ro­dę jako dar Boga, któ­ry jest Stwo­rzy­cie­lem nie­ba i zie­mi, a zatem wszyst­kie­go, co nas ota­cza. Stąd nale­ży się Bogu cześć, a Jego dzie­łu posza­no­wa­nie. Tej zasa­dzie prof. Jan Szysz­ko był wier­ny do koń­ca.

Jeże­li przy­po­mi­na­my sobie  dziś  sło­wa ks. kard. Ste­fa­na Wyszyń­skie­go: „Miło­wać wszyst­ko, co Pol­skę sta­no­wi…”, to moż­na je odnieść tak­że do byłe­go mini­stra śro­do­wi­ska. On dosko­na­le wie­dział, co zna­czy pol­ska przy­ro­da – i z miło­ścią i tro­ską mówił zawsze o naszych zaso­bach śro­do­wi­sko­wych. Był nie tyl­ko wiel­kim uczo­nym, przy­rod­ni­kiem, ale tak­że gorą­cym patrio­tą. Nazwa­li­śmy go swe­go cza­su obroń­cą pol­skich lasów. Były one bowiem zagro­żo­ne, ludzie nie­pra­wi myśle­li o ich sprze­da­ży, co dało­by na pew­no duże pie­nią­dze na róż­ne cele. Prof. Szysz­ko był tu ogrom­ną prze­szko­dą i był za to bar­dzo kry­ty­ko­wa­ny. Zabie­ga­no nawet, by nie pia­sto­wał urzę­du mini­stra śro­do­wi­ska.

Przy­po­mnij­my też sobie, jak wyglą­da­ła obro­na Pusz­czy Bia­ło­wie­skiej. Z jakim wiel­kim bólem pro­fe­sor przyj­mo­wał wyro­ki, któ­re nie sprzy­ja­ły dobre­mu sta­no­wi tego wspa­nia­łe­go tere­nu, ogrom­nej zie­lo­nej prze­strze­ni. Opie­rał się prze­cież na swo­jej wie­dzy, zna­jo­mo­ści pro­ble­mu i kom­pe­ten­cji. Dla­te­go ludzie mu wie­rzy­li, kocha­li go i pokła­da­li w nim nadzie­ję. Prof. Szysz­ko stał się jakimś wiel­kim sym­bo­lem tego, że Pol­skę w jej zaso­bach natu­ral­nych trze­ba chro­nić, że trze­ba bro­nić wszyst­kie­go, co ją sta­no­wi.

I na stra­ży tego stał czę­sto osa­mot­nio­ny…

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.

ks. inf. Ire­ne­usz Sku­biś