Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Suplikacje i zdrowy rozsądek

Suplikacje i zdrowy rozsądek

W chwi­li, gdy roz­prze­strze­nia­ją­cy się po całym świe­cie wirus wywo­łu­je cięż­ką gry­pę ‒ a rów­no­cze­śnie pani­kę ‒ war­to uświa­do­mić sobie, że dla kato­li­ka czy sze­rzej: chrze­ści­ja­ni­na odpo­wie­dzią na nie­bez­pie­czeń­stwo było przez całe wie­ki zwró­ce­nie się ku Bogu.

Jak­że moc­no z poto­pu infor­ma­cji o koro­na­wi­ru­sie wybi­ja­ją się sło­wa Komi­sji Maryj­nej Epi­sko­pa­tu Pol­ski, któ­ra 29 lute­go przy­po­mnia­ła wier­nym, że w chwi­lach poważ­ne­go zagro­że­nia, tak­że z powo­du roz­ma­itych epi­de­mii, „wie­rzą­cy w naszej Ojczyź­nie posłu­gi­wa­li się Supli­ka­cja­mi, czy­li uro­czy­stą modli­twą bła­gal­ną, aby upro­sić Miło­sier­ne­go Boga o wyzwo­le­nie od gro­żą­ce­go nie­bez­pie­czeń­stwa”.

Zachę­ca­my ‒ gło­szą sło­wa listu pod­pi­sa­ne­go przez ks. arcy­bi­sku­pa Wacła­wa Depo ‒ do bła­ga­nia Boga ‒ przez wsta­wien­nic­two Maryi Kró­lo­wej Pol­ski i Świę­tych Patro­nów ‒ o pod­ję­cie modli­twy bła­gal­nej o odda­le­nie od nas kolej­ne­go nie­bez­pie­czeń­stwa”.

Tym­cza­sem docie­ra­ją do nas wia­do­mo­ści, że we Wło­szech pół­noc­nych, gdzie zde­cy­do­wa­no o odwo­ła­niu Mszy św. i innych nabo­żeństw, czyn­ne są bary, restau­ra­cje i cen­tra han­dlo­we. Czy w takich miej­scach ryzy­ko zara­że­nia jest mniej­sze? Dla­cze­go woda świę­co­na, usu­wa­na z róż­nych kościo­łów, mia­ła­by być bar­dziej „zaraź­li­wa” niż prze­jazd zatło­czo­nym tram­wa­jem? Lub wypi­cie coca coli z nie­do­my­tej, a przede wszyst­kim nie­od­ka­żo­nej szklan­ki?

Tak­że z Fran­cji nad­cho­dzą trwoż­ne wie­ści. Biskup Die­ce­zji Beau­va­is na pół­no­cy kra­ju zabro­nił pod naci­skiem pre­fek­ta regio­nu odpra­wia­nia nabo­żeństw w 41 para­fiach depar­ta­men­tu Oise. Wszyst­kie Msze św. zosta­ły tam zawie­szo­ne do odwo­ła­nia. Dla chrze­ści­ja­ni­na może to być nie­po­ję­te.

A co do same­go wiru­sa, nie od rze­czy było­by uświa­do­mić sobie, że w Pol­sce łatwiej zara­zić się „zwy­kłą” gry­pą, o czym przy­po­mi­na­ją nie­któ­rzy leka­rze. I doda­ją, że umie­ral­ność z powo­du koro­na­wi­ru­sa wyno­si 4,3 pro­cent, a w przy­pad­ku gry­py sezo­no­wej ‒ 5 pro­cent. Według danych Pań­stwo­we­go Zakła­du Higie­ny Naro­do­we­go Insty­tu­tu Zdro­wia Publicz­ne­go, od począt­ku tego roku zano­to­wa­no w kra­ju ponad milion zacho­ro­wań na tę gry­pę. Tyl­ko od 16 do 22 lute­go zare­je­stro­wa­no w Pol­sce 211 983 takich przy­pad­ków. A w poprzed­nim sezo­nie gry­po­wym 2018/2019 licz­ba cho­rych wynio­sła pra­wie 3,7 mln ‒ 143 oso­by zmar­ły.

Sła­bo sły­szal­ne są sło­wa ks. bisku­pa Jose­pha Mulum­be­go, któ­ry alar­mu­je: „Cały świat mówi o wal­ce z koro­na­wi­ru­sem, pod­czas gdy zupeł­nie pomi­ja dużo groź­niej­szą epi­de­mię, jaką jest ebo­la. Wyraź­nie poka­zu­je to, że życie ludz­kie na Pół­no­cy i Połu­dniu nasze­go glo­bu nie ma takie­go same­go zna­cze­nia” i przy­po­mi­na, że tyl­ko w Demo­kra­tycz­nej Repu­bli­ce Kon­ga na ebo­lę zmar­ło ostat­nio ponad 2400 osób, z cze­go trze­cią część sta­no­wią dzie­ci.

Media pod­krę­ca­ją nastro­je, bo temat jest nośny. Poja­wia­ją się kolej­ne sen­sa­cyj­ne pogło­ski: a to, że Chi­ny dłu­go utrzy­my­wa­ły spra­wę w tajem­ni­cy (cze­go wyklu­czyć prze­cież nie moż­na), a to, że jeste­śmy na dro­dze do powtór­ki „hisz­pan­ki” z lat 1918‒1919. Fir­my far­ma­ceu­tycz­ne sta­nę­ły do wyści­gu o pierw­szeń­stwo w wypro­du­ko­wa­niu szcze­pion­ki. Nikt nie wie, jak roz­wi­nie się sytu­acja ‒ może nowy koro­na­wi­rus SARS-Cov-2 spo­wo­du­je pan­de­mię, a może zosta­nie powstrzy­ma­ny lub sam wyga­śnie. Dyna­mi­ka epi­de­mii to osob­ny pro­blem, któ­rym zaj­mu­ją się spe­cja­li­ści.

Wska­za­ne jest, rzecz jasna, zacho­wa­nie zdro­wo­roz­sąd­ko­wych zasad, by uchro­nić się przed infek­cją ‒ nie­wska­za­na jest pani­ka. A nade wszyst­ko koniecz­na jest głęb­sza reflek­sja, pro­wa­dzą­ca do kon­sta­ta­cji dla chrze­ści­jan oczy­wi­stej: nasze ziem­skie życie nie zale­ży od przy­pad­ku ani spraw­no­ści służb sani­tar­nych. Tyl­ko Bóg może nam je ode­brać albo nas przy nim na czas jakiś jesz­cze zacho­wać.

Anna Zechen­ter