Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Św. Urszula Ledóchowska – wzór dla katechetów i nauczycieli

ks. inf. Ireneusz Skubiś

W cie­ka­wym życiu św. Urszu­li Ledó­chow­skiej naj­bar­dziej wybi­ja­ła się kwe­stia wycho­wa­nia mło­de­go poko­le­nia. Było to dla niej praw­dzi­wym wyzwa­niem.

Ale po kolei. O swo­jej mło­do­ści przy­szła Świę­ta tak pisze: „Do 16 roku życia byłam weso­łym łobu­zia­kiem, wdra­py­wa­łam się na wszyst­kie drze­wa w ogro­dzie, a na spa­ce­rach sza­la­łam jak głu­pia”. Wspo­mi­na, że w domu pano­wa­ła atmos­fe­ra modli­twy i bar­dzo pil­no­wa­no, by zacho­wy­wa­ne były przy­ka­za­nia Boże i kościel­ne, a jej rodzi­ce wdra­ża­li w takie życie wszyst­kie swo­je dzie­ci. W domu codzien­nie była prak­ty­ko­wa­na modli­twa, rów­nież przed posił­kiem.

Zaczy­na­ła swo­je życio­we powo­ła­nie zakon­ne u sióstr urszu­la­nek Unii Rzym­skiej. Zało­ży­ła Zgro­ma­dze­nie Sióstr Urszu­la­nek Ser­ca Jezu­sa Kona­ją­ce­go (USJK) – urszu­lan­ki sza­re – któ­re­go była człon­ki­nią. Pisa­ła: „Szcze­gól­ną misją zgro­ma­dze­nia w Koście­le jest gło­sze­nie Chry­stu­sa – miło­ści Jego Ser­ca poprzez wszel­kie for­my dzia­ła­nia, mają­ce na celu sze­rze­nie i pogłę­bie­nie wia­ry, zwłasz­cza przez naucza­nie i wycho­wy­wa­nie mło­dzie­ży oraz przez służ­bę naj­bar­dziej potrze­bu­ją­cym i pokrzyw­dzo­nym. (…) Zada­niem mat­ki i wycho­waw­czy­ni jest dać dziec­ku Boga. Jeśli mu dasz Boga, dasz mu wszyst­ko, jeśli nie dasz Boga, nie dasz nic”. Taka inten­cja towa­rzy­szy­ła zakła­da­niu domów urszu­lań­skich w Sie­ra­dzu, Łodzi, na Pole­siu, a tak­że w Rzy­mie.

Wiel­ką miło­ścią św. Urszu­li była Ojczy­zna: „Mój kraj jest tak prze­dziw­nie pięk­ny, że czy kto chce, czy nie, musi go kochać!”. „Jesteś nie­śmier­tel­ny, kra­ju moich przod­ków! Jesteś nie­śmier­tel­na, Ojczy­zno uko­cha­na, Pol­sko moja! Nie­śmier­tel­na przez swą odwiecz­ną sła­wę. (…)   Ona [Pol­ska] przez sze­reg wie­ków stać będzie na stra­ży, by nicze­go nie zanie­dbać w peł­nie­niu wznio­słe­go obo­wiąz­ku, któ­ry samo nie­bo jej powie­rzy­ło, a któ­ry pole­ga na osła­nia­niu cywi­li­za­cji euro­pej­skiej i reli­gii Chry­stu­so­wej przed nie­bez­pie­czeń­stwa­mi idą­cy­mi ze Wscho­du. Pol­ska nie­zli­czo­ne razy oca­la­ła Euro­pę, oca­la­ła jej cywi­li­za­cję, oca­la­ła chrze­ści­jań­stwo”.

Miłość do Ojczy­zny to tak­że miłość do tego wszyst­kie­go, co budu­je i wycho­wu­je mło­de poko­le­nie, zwłasz­cza dziew­czę­ta. Św. Urszu­la bar­dzo kocha­ła dzie­ci i mło­dzież, toteż pod­ję­ła wysi­łek przy­bli­ża­nia ich do Chry­stu­sa, zwłasz­cza Chry­stu­sa Eucha­ry­stycz­ne­go. Kate­chi­za­cja, kwe­stie naucza­nia wia­ry były dla niej spra­wa­mi nie­zwy­kle istot­ny­mi. Jak dotąd – jeśli cho­dzi o prio­ry­te­ty Kościo­ła – nic się tu nie zmie­ni­ło, naucza­nie kate­che­tycz­ne w pol­skich szko­łach jest nie­zmier­nie waż­ne. Kate­che­ci potrze­bu­ją wspar­cia modli­tew­ne­go i ducho­we­go, bo kate­chi­za­cja to dzie­ło ewan­ge­li­za­cyj­ne: to spra­wa nie tyl­ko naucza­nia wia­ry, ale i jej przy­ję­cia, prze­ży­cia modli­tew­ne­go, zbli­że­nia się i przy­lgnię­cia do Boga Żywe­go, w miło­ści. Kate­che­za nie jest zwy­kłą lek­cją. Jest głę­bo­kim świa­dec­twem, dla­te­go powin­na być opa­sa­na modli­twą.

Mylił­by się ten, kto by uwa­żał lek­cje reli­gii za przed­miot nie­waż­ny – nie­któ­rzy bar­dzo chcie­li­by go zmar­gi­na­li­zo­wać. Jako kapłan muszę przy­po­mnieć, że czło­wiek przy koń­cu swo­ich dni może zapo­mnieć defi­ni­cje z fizy­ki, mate­ma­ty­ki, wzo­ry che­micz­ne, tabli­cę Men­de­le­je­wa, wyda­rze­nia histo­rycz­ne, wiel­kie dzie­ła lite­rac­kie, ale do ostat­niej sekun­dy swo­je­go życia – oczy­wi­ście jeśli tyl­ko ma jesz­cze świa­do­mość swe­go umie­ra­nia – posłu­gu­je się wie­dzą reli­gij­ną, któ­rą nabył wcze­śniej na lek­cjach reli­gii: czy­ni akty strze­li­ste, wzbu­dza żal za grze­chy itd. Wszyst­ko inne prze­sta­je być istot­ne.

Przy oka­zji wspo­mnę o dra­ma­tach będą­cych udzia­łem kate­che­tów, z któ­rych szy­dzą śro­do­wi­ska ate­istycz­ne oraz wol­no­my­śli­ciel­skie i tren­dom tym pod­da­ją mło­dych ludzi, któ­rzy sta­ją się przy­krzy i nie­spra­wie­dli­wi dla swo­ich nauczy­cie­li wia­ry. Dla­te­go nie tyl­ko kate­che­za, ale też sami kate­che­ci powin­ni mieć cały sze­reg osób wspie­ra­ją­cych w tej trud­nej służ­bie, tak­że pośród świę­tych. Urszu­la Ledó­chow­ska, jako świę­ta kate­chet­ka, dosko­na­le może peł­nić tę funk­cję, a jej sank­tu­arium w Pnie­wach może być miej­scem, gdzie pol­scy kate­che­ci znaj­dą siły do swo­jej odpo­wie­dzial­nej pra­cy na modli­twie i pod­czas reko­lek­cji dla swo­je­go śro­do­wi­ska. Ich dzia­łal­ność jest bowiem w swej isto­cie służ­bą Bogu i czło­wie­ko­wi, służ­bą mło­de­mu poko­le­niu i naro­do­wi.

Na koniec bar­dzo waż­ne jest zda­nie Ojca Świę­te­go Jana Paw­ła II, wypo­wie­dzia­ne w Rzy­mie pod­czas kano­ni­za­cji Mat­ki Urszu­li: „Wszy­scy może­my się uczyć od niej, jak z Chry­stu­sem budo­wać świat bar­dziej ludz­ki – świat, w któ­rym coraz peł­niej będą reali­zo­wa­ne takie war­to­ści, jak: spra­wie­dli­wość, wol­ność, soli­dar­ność, pokój” (18 maja 2003 r.).

ks. inf. Ire­ne­usz Sku­biś