Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Szósty Tydzień Wielkanocny 26 V – 1 VI 2019

Duch Święty nauczy was wszystkiego/ Fot.: ks. Z. Pytel

NIEDZIELA: Dz 15,1–2.22–29; Ap 21,10–14.22–23

Ewan­ge­lia J 14,23–29

Duch Świę­ty nauczy was wszyst­kie­go

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów:

Jeśli Mnie kto miłu­je, będzie zacho­wy­wał moją naukę, a Ojciec mój umi­łu­je go, i przyj­dzie­my do nie­go, i będzie­my w nim prze­by­wać. Kto Mnie nie miłu­je, ten nie zacho­wu­je słów moich. A nauka, któ­rą sły­szy­cie, nie jest moja, ale Tego, któ­ry Mnie posłał, Ojca.

To wam powie­dzia­łem prze­by­wa­jąc wśród was. A Pocie­szy­ciel, Duch Świę­ty, któ­re­go Ojciec pośle w moim imie­niu, On was wszyst­kie­go nauczy i przy­po­mni wam wszyst­ko, co Ja wam powie­dzia­łem.

Pokój zosta­wiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwo­ży ser­ce wasze ani się nie lęka. Sły­sze­li­ście, że wam powie­dzia­łem: Odcho­dzę i przyj­dę znów do was. Gdy­by­ście Mnie miło­wa­li, roz­ra­do­wa­li­by­ście się, że idę do Ojca, bo Ojciec więk­szy jest ode Mnie.

A teraz powie­dzia­łem wam o tym, zanim to nastą­pi, aby­ście uwie­rzy­li, gdy się to sta­nie.

 

Jezus zapo­wia­da przyj­ście Ducha  Boże­go, któ­re­go nazy­wa Para­kle­tem. Dla­cze­go? Otóż jeste­śmy wciąż tu, na zie­mi. Żyje­my spra­wa­mi, któ­re anga­żu­ją nas tutaj, podej­mu­je­my wysi­łek, by świat nasz uczy­nić bar­dziej przy­ja­znym dla sie­bie. Ale w tym zabie­ga­niu może­my zapo­mnieć, że to nie wyczer­pu­je  naszej misji. Duch Boży choć wspie­ra nasze wysił­ki zwią­za­ne z życiem tu na zie­mi, to jed­nak jest nam dany po to, byśmy nie zapo­mnie­li, że mocą wia­ry, mocą Chrztu św. weszli­śmy w świat, któ­ry jest poza świa­tem widzial­nym. I ten świat jest naszą osta­tecz­ną ojczy­zną. Duch Boży dzia­ła w nas, byśmy o tej nie­bie­skiej ojczyź­nie nie­ustan­nie pamię­ta­li, zacho­wu­jąc odwa­gę wobec prze­ciw­no­ści.

 

PONIEDZIAŁEK Dz 16,11–15; J 15,26–16,4a

Sło­wo Boże: W sza­bat wyszli­śmy za bra­mę nad rze­kę, gdzie – jak sądzi­li­śmy – było miej­sce modli­twy. I usiadł­szy roz­ma­wia­li­śmy z kobie­ta­mi, któ­re się zeszły. Przy­słu­chi­wa­ła się nam też pew­na „boją­ca się Boga” kobie­ta z mia­sta Tia­ty­ry imie­niem Lidia. Pan otwo­rzył jej ser­ce, tak że uważ­nie słu­cha­ła słów Paw­ła.

W pew­nym momen­cie swej apo­stol­skiej posłu­gi Paweł chciał jechać do Azji Mniej­szej, ale wyraź­nie Duch Boży na to nie pozwa­lał. Udał się zatem na kon­ty­nent euro­pej­ski, do Filip­pi. I tu zna­lazł potwier­dze­nie swej decy­zji: jego naucza­nie spra­wi­ło, że ser­ce Lidii otwar­ło się na wia­rę, a Apo­stoł był pew­ny, że uczy­nił to Pan. W ten spo­sób Paweł doświad­czył po raz kolej­ny, że bło­go­sła­wień­stwo Jezu­sa jest z nim. Tak­że dziś każ­dy wie­rzą­cy potrze­bu­je pew­no­ści, że Bóg jest w jego życiu. A Pan w czę­sto spo­sób nie­ocze­ki­wa­ny daje doświad­cze­nia, któ­re to potwier­dza­ją.

WTOREK  Dz 16,22–34; J 16,5–11

Sło­wo Boże: „Pano­wie, co mam czy­nić, aby się zba­wić?”. Uwierz w Pana Jezu­sa – odpo­wie­dzie­li mu – a zba­wisz sie­bie i swój dom”. Opo­wie­dzie­li więc naukę Pana jemu i wszyst­kim jego domow­ni­kom. Tej samej godzi­ny w nocy wziął (straż­nik) ich z sobą, obmył rany i natych­miast przy­jął chrzest wraz z całym swym domem.

Straż­nik pra­cu­ją­cy w wię­zie­niu, gdy zoba­czył Apo­sto­łów wol­nych od kaj­dan, bar­dzo szyb­ko zapy­tał o rzecz naj­waż­niej­szą: co powi­nien zro­bić, by osią­gnąć zba­wie­nie? Był świad­kiem wyjąt­ko­we­go wyda­rze­nia i nie mógł nie sko­rzy­stać z tej moż­li­wo­ści. Przy oka­zji war­to zasta­no­wić się nad tym, jak czę­sto to pyta­nie poja­wia w moim życiu? To że przy­ję­li­śmy Chrzest św., korzy­sta­my z sakra­men­tu poku­ty i Eucha­ry­stii, nie ozna­cza, że tego pyta­nia sta­wiać już nie potrze­ba. Każ­dy dzień przy­no­si nowe sytu­acje i dla­te­go to pyta­nie nie tra­ci swej aktu­al­no­ści.

ŚRODA Dz 17,15.22–18,1; J 16,12–15

Sło­wo Boże: Bóg z jed­ne­go czło­wie­ka wywiódł cały rodzaj ludz­ki, aby zamiesz­ki­wał całą powierzch­ni zie­mi. Okre­ślił im wła­ści­we cza­sy i gra­ni­ce ich zamiesz­ka­nia, aby szu­ka­li Boga; może dotkną Go i znaj­dą Go nie­ja­ko po omac­ku. Bo w rze­czy­wi­sto­ści jest On nie­da­le­ko od każ­de­go z nas. Bo w Nim żyje­my, poru­sza­my się i jeste­śmy.

W poszu­ki­wa­niu Boga ukry­ty jest jakiś para­doks. Z jed­nej stro­ny wie­lu jak­by po omac­ku pró­bu­je odna­leźć śla­dy Stwór­cy i bywa, że błą­dzą, scho­dząc na manow­ce myśli i jało­wych inter­pre­ta­cji prze­ży­wa­nych zda­rzeń. Rów­no­cze­śnie Pan zapew­nia, że napeł­nia nas swo­ją łaską. jest bli­sko każ­de­go, bo przede wszyst­kim pozo­sta­je­my w cią­głej od Nie­go zależ­no­ści, zanu­rze­ni w świe­cie peł­nym Jego śla­dów. Ponad­to nie­ustan­nie udzie­la nam swo­jej łaski. Dla­cze­go zatem nasz umysł napo­ty­ka tyle trud­no­ści i nie zawsze potra­fi uznać bło­go­sła­wio­ną obec­ność Pana?

CZWARTEK Dz 18,1–8; J 16,16–20

Sło­wo Boże: Kie­dy Sylas i Tymo­te­usz przy­by­li z Mace­do­nii, Paweł oddał się wyłącz­nie naucza­niu i udo­wad­niał Żydom, że Jezus jest Mesja­szem. A kie­dy się sprze­ci­wia­li i bluź­ni­li, otrzą­snął swe sza­ty i powie­dział do nich: „Krew wasza na wasze gło­wy, ja nie jestem winien. Od tej chwi­li pój­dę do pogan”.

Paweł miał jasną świa­do­mość, że Ewan­ge­lia ma być gło­szo­na wszyst­kim. Zwy­kle jed­nak zaczy­nał od Żydów, co jest zro­zu­mia­łe. Jako Żyd znał to śro­do­wi­sko, a co waż­niej­sze, wie­dział, że jego roda­cy mają pra­wo sko­rzy­stać z daru łaski. Dopie­ro wyraź­ny sprze­ciw słu­cha­ją­cych spra­wiał, że kie­ro­wał się do pogan, jak to było w Koryn­cie. Apo­stoł niko­go z góry nie wyklu­czał. Wszak Jezus umarł za wszyst­kich i dla­te­go zale­ża­ło mu na tym, by wszy­scy mogli przy­jąć dar zba­wie­nia. Jedy­nie oso­bi­sta decy­zja czło­wie­ka sta­no­wi nie­prze­kra­czal­ną barie­rę dla sło­wa Ewan­ge­lii.

PIĄTEK So 3,14–18 albo Rz 12,9–16b; Łk 1,39–56

Sło­wo Boże: Miłość niech będzie bez obłu­dy. Miej­cie wstręt do złe­go, podą­żaj­cie za dobrem. W miło­ści bra­ter­skiej nawza­jem bądź­cie życz­li­wi. W oka­zy­wa­niu czci jed­ni dru­gich wyprze­dzaj­cie. Nie opusz­czaj­cie się w gor­li­wo­ści. Bądź­cie pło­mien­ne­go ducha. Peł­nij­cie służ­bę Panu. Wesel­cie się nadzie­ją. W uci­sku bądź­cie cier­pli­wi, w modli­twie wytrwa­li.

Sze­reg prak­tycz­nych zale­ceń, któ­re poda­je Paweł miesz­kań­com Rzy­mu, two­rzy obraz czło­wie­ka pra­we­go. I w tym kry­je się pięk­no tak zbu­do­wa­nej oso­bo­wo­ści. Dzi­siaj sło­wa te Kościół odno­si do Maryi. Każ­da z cech wymie­nio­nych przez Apo­sto­ła jest wła­ści­wa Mat­ce Bożej i nie mamy wąt­pli­wo­ści, że Mary­ja dobrze jest w ten spo­sób opi­sa­na. Mary­ja, któ­ra ma swo­je wyjąt­ko­we miej­sce w histo­rii, jest pięk­ną czę­ścią Kościo­ła. Ona nam prze­wo­dzi w wie­rze tak­że w tym wymia­rze, jakim jest budo­wa­nie pięk­nej oso­bo­wo­ści. Pro­śmy Ją o pomoc w tym zada­niu.

SOBOTA Dz 18,23–28; J 16,23b–28

Sło­wo Boże: Pewien Żyd, imie­niem Apol­los, rodem z Alek­san­drii, czło­wiek uczo­ny i zna­ją­cy Pisma, przy­był do Efe­zu. Znał on już dro­gę Pań­ską, prze­ma­wiał z wiel­kim zapa­łem i nauczał dokład­nie tego, co doty­czy­ło Jezu­sa, zna­jąc tyl­ko chrzest Jano­wy. Zaczął on odważ­nie prze­ma­wiać w syna­go­dze.

Entu­zjazm apo­stol­skie­go Kościo­ła wyni­kał przede wszyst­kim z dzia­ła­nia Bożej łaski. To Pan obfi­cie powo­ły­wał róż­ne oso­by do gło­sze­nia sło­wa Dobrej Nowi­ny. Jed­nak­że ówcze­sny dyna­mizm wypły­wał tak­że z ludz­kich serc, głę­bo­ko odda­nych Jezu­so­wi. Łaska Boża musi tra­fić na ser­ce peł­ne żaru, któ­re nie waha się oddać swych sił, nie lęka się tru­du, nie cofa się wobec prze­ciw­no­ści, zacho­wu­je wier­ność, nawet za cenę wła­sne­go życia. Czy dziś nie ma takich serc? Są, jed­nak­że ozię­błość wie­lu innych serc osła­bia wymo­wę tych peł­nych żaru.

ks. Roman Sła­weń­ski