Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Szósty Tydzień Zwykły 17 – 22 II 2020

Jezus naucza uczniów

NIEDZIELA: Syr 15,15–20; 1 Kor 2,6–10

Ewan­ge­lia Mt 5,17–37

Wyma­ga­nia Nowe­go Przy­mie­rza

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: Nie sądź­cie, że przy­sze­dłem znieść Pra­wo albo Pro­ro­ków. Nie przy­sze­dłem znieść, ale wypeł­nić. Zapraw­dę bowiem powia­dam wam: Dopó­ki nie­bo i zie­mia nie prze­mi­ną, ani jed­na jota, ani jed­na kre­ska nie zmie­ni się w Pra­wie, aż się wszyst­ko speł­ni. Kto­kol­wiek więc zniósł­by jed­no z tych przy­ka­zań, choć­by naj­mniej­szych, i uczył­by tak ludzi, ten będzie naj­mniej­szy w kró­le­stwie nie­bie­skim. A kto je wypeł­nia i uczy wypeł­niać, ten będzie wiel­ki w kró­le­stwie nie­bie­skim. Bo powia­dam wam: Jeśli wasza spra­wie­dli­wość nie będzie więk­sza niż uczo­nych w Piśmie i fary­ze­uszów, nie wej­dzie­cie do kró­le­stwa nie­bie­skie­go. Sły­sze­li­ście, że powie­dzia­no przod­kom: „Nie zabi­jaj”; a kto by się dopu­ścił zabój­stwa, pod­le­ga sądo­wi. A Ja wam powia­dam: Każ­dy, kto się gnie­wa na swe­go bra­ta, pod­le­ga sądo­wi. A kto by rzekł swe­mu bra­tu: „Raka”, pod­le­ga Wyso­kiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bez­boż­ni­ku”, pod­le­ga karze pie­kła ogni­ste­go. Jeśli więc przy­nie­siesz dar swój przed ołtarz i tam wspo­mnisz, że brat twój ma coś prze­ciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołta­rzem, a naj­pierw idź i pojed­naj się z bra­tem swo­im. Potem przyjdź i dar swój ofia­ruj! Pogódź się ze swo­im prze­ciw­ni­kiem szyb­ko, dopó­ki jesteś z nim w dro­dze, by cię prze­ciw­nik nie podał sędzie­mu, a sędzia dozor­cy, i aby nie wtrą­co­no cię do wię­zie­nia. Zapraw­dę, powia­dam ci: nie wyj­dziesz stam­tąd, aż zwró­cisz ostat­ni grosz.

Sły­sze­li­ście, że powie­dzia­no: „Nie cudzo­łóż!”. A Ja wam powia­dam: Każ­dy, kto pożą­dli­wie patrzy na kobie­tę, już się w swo­im ser­cu dopu­ścił z nią cudzo­łó­stwa. Jeśli więc pra­we two­je oko jest ci powo­dem do grze­chu, wyłup je i odrzuć od sie­bie. Lepiej bowiem jest dla cie­bie, gdy zgi­nie jeden z two­ich człon­ków, niż żeby całe two­je cia­ło mia­ło być wrzu­co­ne do pie­kła. I jeśli pra­wa two­ja ręka jest ci powo­dem do grze­chu, ode­tnij ją i odrzuć od sie­bie. Lepiej bowiem jest dla cie­bie, gdy zgi­nie jeden z two­ich człon­ków, niż żeby całe two­je cia­ło mia­ło iść do pie­kła. Powie­dzia­no też: „Jeśli kto chce odda­lić swo­ją żonę, niech jej da list roz­wo­do­wy”. A ja wam powia­dam: Każ­dy, kto odda­la swo­ją żonę — poza wypad­kiem nie­rzą­du — nara­ża ją na cudzo­łó­stwo; a kto by odda­lo­ną wziął za żonę, dopusz­cza się cudzo­łó­stwa.

Sły­sze­li­ście rów­nież, że powie­dzia­no przod­kom: „Nie będziesz fał­szy­wie przy­się­gał”, „lecz dotrzy­masz Panu swej przy­się­gi”. A Ja wam powia­dam: Wca­le nie przy­się­gaj­cie — ani na nie­bo, bo jest tro­nem Bożym; ani na zie­mię, bo jest pod­nóż­kiem stóp Jego; ani na Jero­zo­li­mę, bo jest mia­stem wiel­kie­go Kró­la. Ani na swo­ją gło­wę nie przy­się­gaj, bo nie możesz nawet jed­ne­go wło­sa uczy­nić bia­łym albo czar­nym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nad­to jest, od Złe­go pocho­dzi.

 

Mogło się wyda­wać, że Jezus rady­kal­nie odci­na się od prze­szło­ści, od tra­dy­cji żydow­skiej, bo prze­cież nie­raz moc­no kry­ty­ko­wał fary­ze­uszów, nie zga­dzał się z uczo­ny­mi w Piśmie, prze­kra­czał nie­któ­re zasa­dy żydow­skie­go pra­wa. Tym­cza­sem Pan mówi wyraź­nie: „Nie sądź­cie, że przy­sze­dłem znieść Pra­wo albo Pro­ro­ków”. Jezus przyj­mu­je całą sta­ro­te­sta­men­tal­ną spu­ści­znę i pro­wa­dzi krok dalej: „Nie przy­sze­dłem znieść, ale wypeł­nić”. Pra­wo i Pro­ro­cy to były fun­da­men­ty reli­gij­ne­go życia Żydów. Jeśli ich sku­tecz­ność oka­za­ła się nie­wy­star­cza­ją­ca, to nie dla­te­go że zawio­dły (wszak byli ludzie świę­ci i spra­wie­dli­wi), ale dla­te­go że w sze­ro­kim wymia­rze rozu­mie­nie ich zde­rzy­ło się z for­ma­li­zmem ludz­kie­go myśle­nia i dzia­ła­nia. Żeby tę sytu­ację zmie­nić, Jezus pod­kre­śla zna­cze­nie nie zewnętrz­ne­go czy­nu, ale inten­cji, zamia­ru, któ­ry rodzi się w ser­cu. Jed­nym sło­wem wska­zu­je na miłość, któ­ra jest ser­cem każ­de­go dobre­go czy­nu i łaskę, któ­ra tą miło­ścią może wypeł­nić ludz­kie ser­ce.

PONIEDZIAŁEK Jk 1,1–11; Mk 8,11–13

Sło­wo Boże: A chcąc wysta­wić Go na pró­bę, doma­ga­li się od Nie­go zna­ku. On zaś wes­tchnął w głę­bi w duszy i rzekł: „Cze­mu to ple­mię doma­ga się zna­ku? Zapraw­dę, powia­dam wam: żaden znak nie będzie dany temu ple­mie­niu”. A zosta­wiw­szy ich, wsiadł z powro­tem do łodzi i odpły­nął na dru­gą stro­nę.

Fary­ze­usze doma­ga­li się zna­ku. Co dopie­ro Jezus doko­nał cudow­ne­go roz­mno­że­nia chle­ba. Zatem znak już był. Cze­go zabra­kło? Zdol­no­ści dobre­go widze­nia. Żąda­nie zna­ku jest nie­bez­piecz­ne. Gdy raz zacznie­my żądać, uru­cha­mia­my lawi­nę, powsta­je posta­wa rosz­cze­nio­wa, któ­ra nigdy nie poma­ga w ducho­wym roz­wo­ju. W grun­cie rze­czy zna­ków nie bra­ku­je. Tych Pan daje wystar­cza­ją­co. Nato­miast bra­ku­je nam zdol­no­ści odczy­ty­wa­nia zna­ków. I o tę łaskę trze­ba Pana pro­sić.

WTOREK Jk 1,12–18; Mk 8,14–21

Sło­wo Boże: Ucznio­wie Jezu­sa zapo­mnie­li zabrać chle­by i tyl­ko jeden chleb mie­li z sobą w łodzi. Wte­dy im przy­ka­zał: „Uwa­żaj­cie, strzeż­cie się kwa­su fary­ze­uszów i Hero­da!”. A oni zaczę­li roz­pra­wiać mię­dzy sobą o tym, że nie mają chle­bów. Jezus zauwa­żył to i rzekł do nich: „Cze­mu roz­pra­wia­cie o tym, że nie macie chle­bów?”.

Ucznio­wie zwra­ca­ją uwa­gę na chleb – inte­re­su­je ich jed­nak tyl­ko to, że w łodzi jest jeden chleb, a to ozna­cza zbyt mało poży­wie­nia dla wszyst­kich. I to wyda­je się być istot­ną dla nich trud­no­ścią. Jezus zwra­ca nato­miast uwa­gę na kwas, nisz­czą­cy kwas, któ­re­go sym­bo­lem jest Herod i fary­ze­usze. Pierw­szy, bo nad wszyst­ko uko­chał wła­dzę. Ci dru­dzy, bo swo­ją rela­cję do Boga sfor­ma­li­zo­wa­li. Nie­bez­pie­czeń­stwem nie jest brak chle­ba. Praw­dzi­wym zagro­że­niem uczniów Pana jest pycha i for­ma­lizm.

ŚRODA  Jk 1,19–27; Mk 8,22–26

Sło­wo Boże: Zwil­żył mu oczy śli­ną, poło­żył na nie­go ręce i zapy­tał: „Czy coś widzisz?”. A gdy ten przej­rzał, powie­dział: „Widzę ludzi, bo gdy cho­dzą, dostrze­gam ich niby drze­wa”. Potem zno­wu poło­żył ręce na jego oczy. I przej­rzał on zupeł­nie i został uzdro­wio­ny; wszyst­ko widział teraz jasno i wyraź­nie.

Uzdro­wie­nie czło­wie­ka nie­wi­do­me­go doko­nu­je się stop­nio­wo. I to nie dla­te­go, że pierw­sza czyn­ność Jezu­sa była mało sku­tecz­na i potrzeb­na była kolej­na inter­wen­cja. Jezus w pierw­szym eta­pie otwie­ra oczy czło­wie­ka nie­wi­do­me­go na tyle, by mógł już coś zoba­czyć, a zara­zem zapra­gnął cze­goś wię­cej. Stąd pyta­nie: czy coś widzisz? Jed­ną z postaw trud­niej­szych do prze­zwy­cię­że­nia jest obo­jęt­ność. Dla­te­go suk­ce­sem jest sytu­acja, gdy czło­wiek pozba­wio­ny ducho­we­go wzro­ku zaczy­na pra­gnąć nowe­go daru, nowe­go życia.

CZWARTEK  Jk 2,1–9; Mk 8,27–33

Sło­wo Boże: I zaczął ich pouczać, że Syn Czło­wie­czy wie­le musi wycier­pieć, że będzie odrzu­co­ny przez star­szych… Wte­dy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upo­mi­nać. Lecz On obró­cił się i patrząc na swych uczniów, zgro­mił Pio­tra sło­wa­mi: „Zejdź Mi z oczu, sza­ta­nie, bo nie myślisz po Boże­mu, lecz po ludz­ku”.

Co dopie­ro Marek  opi­sy­wał uzdro­wie­nie czło­wie­ka nie­wi­do­me­go. Teraz Jezus zwra­ca się do Apo­sto­łów z pyta­niem, czy dobrze widzą: czy dobrze roz­po­zna­ją Go jako Pana, czy wła­ści­wie widzą Jego dro­gę? Oka­zu­je się, że rzecz nie jest pro­sta. Już coś widzą – Piotr wyzna­je, że Jezus jest Mesja­szem. Ale widzą wciąż za mało: Piotr nie dopusz­cza myśli, że Jezus może być odrzu­co­ny przez star­szych ludu. Bo ducho­wy wzrok trze­ba nie­ustan­nie dosko­na­lić. I trze­ba wciąż pro­sić Jezu­sa, byśmy nie utra­ci­li zdol­no­ści dobre­go widze­nia Jego pra­gnień.

PIĄTEK Jk 2,14–24.26; Mk 8,34–9,1

Sło­wo Boże: Jezus przy­wo­łał do sie­bie tłum razem ze swo­imi ucznia­mi i rzekł im: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze same­go sie­bie, niech weź­mie krzyż swój i niech Mnie naśla­du­je. Bo kto chce zacho­wać swo­je życie, stra­ci je; a kto stra­ci swe życie z powo­du Mnie i Ewan­ge­lii, zacho­wa je”.

Jezus odsła­nia jeden z para­dok­sów Dobrej Nowi­ny. Zwra­ca uwa­gę na tych, któ­rzy pra­gną zacho­wać swe życie, lecz wybie­ra­ją dro­gę ego­izmu. To w nie­oczy­wi­sty spo­sób pro­wa­dzi do klę­ski. Ta czę­sto jest dobrze ukry­ta, a ujaw­nia się dopie­ro po dłuż­szym cza­sie. Meto­dą zacho­wa­nia życia jest tra­ce­nie go w dobrej spra­wie – do takich nale­ży spra­wa Jezu­sa. Gdy żyje­my z nasta­wie­niem, by odno­sić szyb­kie i doraź­ne korzy­ści, nie będzie­my w sta­nie podą­żać za Zba­wi­cie­lem, bo dro­ga za Panem ujaw­nia swój owoc zwy­kle na koń­cu.

SOBOTA 1 P 5,1–4; Mt 16,13–20

Świę­to Kate­dry św. Pio­tra Apo­sto­ła

Sło­wo Boże: Otóż i Ja tobie powia­dam: Ty jesteś Piotr – Opo­ka, i na tej opo­ce zbu­du­ję mój Kościół, a bra­my pie­kiel­ne go nie prze­mo­gą. I tobie dam klu­cze kró­le­stwa nie­bie­skie­go; cokol­wiek zwią­żesz na zie­mi, będzie zwią­za­ne w nie­bie, a co roz­wią­żesz na zie­mi, będzie roz­wią­za­ne w nie­bie.

Gdy się wsłu­chu­je­my się w sło­wa Jezu­sa, może­my podzi­wiać, jak wiel­kie zaufa­nie wyra­ził  wobec Pio­tra; moż­na też odczuć jakiś nie­po­kój, czy Pan nie prze­sa­dził.  Bo jak zro­zu­mieć, że decy­zje Pio­tra mają nie­bie­ską sank­cję. Piotr może sku­tecz­nie zwią­zy­wać i roz­wią­zy­wać, a jego posta­no­wie­nia skut­ku­ją w nie­bie, co ozna­cza, że Bóg je uzna­je. Ten sam Piotr już po chwi­li usły­szał sło­wa suro­wej naga­ny, bo się zaga­lo­po­wał. Piotr otrzy­mał obiet­ni­cę, któ­ra jest nie­odwo­łal­na, ale to wyma­ga z jego stro­ny wiel­kiej poko­ry.

Ks. Roman Sła­weń­ski