Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Szósty tydzień zwykły 18 – 23 II 2019

Nauczanie Jezusa

NIEDZIELA: Iz 17,5–8; 1 Kor 15,12.16–20

Ewan­ge­lia Łk 6,17.20–26

Bło­go­sła­wie­ni ubo­dzy, bia­da boga­czom

Jezus zszedł z dwu­na­sto­ma Apo­sto­ła­mi na dół i zatrzy­mał się na rów­ni­nie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wiel­kie mnó­stwo ludu z całej Judei i z Jero­zo­li­my oraz z wybrze­ża Tyru i Sydo­nu.

A On pod­niósł oczy na swo­ich uczniów i mówił:

Bło­go­sła­wie­ni jeste­ście wy, ubo­dzy, albo­wiem do was nale­ży kró­le­stwo Boże.

Bło­go­sła­wie­ni wy, któ­rzy teraz gło­du­je­cie, albo­wiem będzie­cie nasy­ce­ni.

Bło­go­sła­wie­ni wy, któ­rzy teraz pła­cze­cie, albo­wiem  śmiać się będzie­cie.

Bło­go­sła­wie­ni będzie­cie, gdy ludzie was znie­na­wi­dzą i gdy was wyłą­czą spo­śród sie­bie, gdy zelżą was i z powo­du Syna Czło­wie­cze­go poda­dzą w pogar­dę wasze imię jako nie­cne: ciesz­cie się i raduj­cie w owym dniu, bo wiel­ka jest wasza nagro­da w nie­bie. Tak samo bowiem przod­ko­wie ich czy­ni­li pro­ro­kom.

Nato­miast bia­da wam, boga­czom, bo ode­bra­li­ście już pocie­chę wasza.

Bia­da wam, któ­rzy teraz jeste­ście syci, albo­wiem głód cier­pieć będzie­cie.

Bia­da wam, któ­rzy się teraz śmie­je­cie, albo­wiem smu­cić się i pła­kać będzie­cie.

Bia­da wam, gdy wszy­scy ludzie chwa­lić was będą. Tak samo bowiem ojco­wie ich czy­ni­li fał­szy­wym pro­ro­kom.

Jezus ogła­sza bło­go­sła­wień­stwa, wypo­wia­da tak­że suro­wy sąd nad ludź­mi znie­wo­lo­ny­mi róż­ny­mi namięt­no­ścia­mi, któ­re odry­wa­ją czło­wie­ka od Boga. Ten mani­fest Jezu­so­we­go kró­le­stwa nie wska­zu­je nam wprost, co mamy czy­nić, nie usta­na­wia nowych przy­ka­zań, nie ma cha­rak­te­ru praw­ne­go dekre­tu. Jest nato­miast obja­wie­niem Bożych myśli. Moj­żesz, któ­ry scho­dził z góry Synaj, mówił ludziom, jak win­ni postę­po­wać. Jezus mówi ludziom, co myśli o nich Bóg. Nie ma w tych sło­wach naka­zu. Jest posta­wa otwar­ta, któ­ra sta­no­wi rodzaj zapro­sze­nia, by czło­wiek spró­bo­wał zro­zu­mieć Stwór­cę. Bóg przez Jezu­sa odsła­nia, w jaki spo­sób doko­na się sąd na świa­tem.

PONIEDZIAŁEK Rdz 4,1–15.25; Mk 8,11–13

Sło­wo Boże: Pan wej­rzał na Abla i na jego ofia­rę; na Kaina zaś i jego ofia­rę nie chciał patrzeć. Smu­ci­ło to Kaina bar­dzo i cho­dził z ponu­rą twa­rzą. Pan zapy­tał Kaina: „Dla­cze­go jesteś smut­ny i dla­cze­go twarz two­ja jest ponu­ra? Prze­cież gdy­byś postę­po­wał dobrze, miał­byś twarz pogod­ną”.

Bywa, że jeste­śmy nie­za­do­wo­le­ni z sie­bie. Narze­ka­my. Nosi­my pre­ten­sje do wie­lu ludzi. Tak­że do Pana Boga. Bo prze­cież tyle rze­czy nam się nie podo­ba, tyle prze­szka­dza. Ponu­ra twarz Kaina to zro­zu­mia­ła reak­cja. Lecz co jest osta­tecz­ną przy­czy­ną tego sta­nu? Sło­wo Boże mówi otwar­cie: sumie­nie. Bo ono – jeśli dzia­ła pra­wi­dło­wo – tak reagu­je na złe czy­ny. Jest tak­że dru­ga przy­czy­na – to zerwa­na więź z Bogiem. Grzech i brak Boga nisz­czą dziś wie­lu. Dra­mat tej sytu­acji pole­ga na tym, że czę­sto tej przy­czy­ny nie chce­my widzieć.

WTOREK Rdz 6,5–8; 7,1–5.10; Mk 8,14–21

Sło­wo Boże: Pan Bóg widząc, że wiel­ka jest nie­go­dzi­wość ludzi na zie­mi, i że uspo­so­bie­nie ich jest wciąż złe, żało­wał, że stwo­rzył ludzi na zie­mi i zasmu­cił się. Wresz­cie Pan rzekł: „Zgła­dzę ludzi, któ­rych stwo­rzy­łem, z powierzch­ni zie­mi: ludzi, bydło, zwie­rzę­ta peł­za­ją­ce i pta­ki pod­nieb­ne, bo  żału­ję, że ich stwo­rzy­łem”.

Smu­tek Boga i decy­zja o znisz­cze­niu stwo­rzo­nych ludzi uka­zu­je dra­mat grze­chu i jego potęż­ną destruk­cyj­ną siłę. To jedy­nie nam może się wyda­wać, że grze­chy, przy­naj­mniej nie­któ­re z nich, moż­na trak­to­wać z pew­ną lek­ko­ścią, bo jak mówi­my, niko­mu nie szko­dzą. Reak­cja Boga uzmy­sła­wia nam, że jest ina­czej. Grze­chu baga­te­li­zo­wać nie wol­no, bo w nim ukry­wa się zawsze coś bar­dzo nie­bez­piecz­ne­go. Grzech znie­wa­la, a czło­wiek brnie coraz dalej w sidła zła, tra­cąc roze­zna­nie, jak bar­dzo błą­dzi. To jed­na z puła­pek grze­chu, któ­ry sta­je się nało­giem.

ŚRODA Rdz 8,6–13.20–22; Mk 8,22–26

Sło­wo Boże: Noe zbu­do­wał ołtarz dla Pana i wziąw­szy ze wszyst­kich zwie­rząt czy­stych i z pta­ków czy­stych, zło­żył je w ofie­rze cało­pal­nej na ołta­rzu. Gdy Pan poczuł miła woń, rzekł do sie­bie: „Nie będę już wię­cej zło­rze­czył zie­mi za wzglę­du na ludzi, bo uspo­so­bie­nie czło­wie­ka jest złe już od mło­do­ści”.

Gdy potop dobieg koń­ca, Noe skła­da Bogu dzięk­czyn­ną ofia­rę. Pan przyj­mu­je ten dar i skła­da obiet­ni­cę, że już nigdy wię­cej nie będzie takie­go kata­kli­zmu na zie­mi. Czyż­by ludzie zro­zu­mie­li swój błąd? Nie­wąt­pli­wie Noe, oca­lo­ny wraz z rodzi­ną, tak mógł myśleć. Czy Pan mógł przy­pusz­czać, że ta sytu­acja trwa­le zmie­ni myśle­nie ludzi? Nie, Pan był reali­stą. Od razu mówi, że czło­wiek jest przy­wią­za­ny do grze­chu, a jed­nak przez wzgląd na swe miło­sier­dzie nie doko­na zagła­dy ludz­ko­ści. Tak, to miło­sier­dzie Pana pozwa­la nam dziś żyć.

CZWARTEK Rdz 9,1–13; Mk 8,27–33

Sło­wo Boże: Bóg pobło­go­sła­wił Noego i jego synów, mówiąc do nich: „Bądź­cie płod­ni i mnóż­cie się, aby­ście zalud­ni­li zie­mię. Wszel­kie zaś zwie­rzę na zie­mi i wszel­kie ptac­two pod­nieb­ne nie­chaj się was boi i lęka. Wszyst­ko, co się porusz na zie­mi, i wszyst­kie ryby mor­skie zosta­ły odda­ne wam we wła­da­nie”.

To dobrze zna­ne sło­wa – podob­nie mówił Bóg do czło­wie­ka w raj­skim ogro­dzie. Pan bło­go­sła­wił i wska­zy­wał czło­wie­ko­wi zada­nie pano­wa­nia, lepiej powie­dzieć – tro­ski o całe stwo­rze­nie. Zatem potop jest wyda­rze­niem wyzna­cza­ją­cym nowy czas. Jak dzie­ło stwo­rze­nia. Pan jak­by na nowo stwa­rzał czło­wie­ka i defi­nio­wał jego funk­cję. Dzie­je się to po poważ­nym odej­ściu czło­wie­ka od Boga, po grze­chu. I tak wła­ści­wie powin­no być już zawsze: po każ­dym grze­chu Pan nas nowo stwa­rza i defi­niu­je nasza zada­nie – powo­ła­nie.

PIĄTEK 1 P 5,1–4; Mt 16,13–20 Świę­to Kate­dry św. Pio­tra

Sło­wo Boże: Star­szych, któ­rzy są wśród was, pro­szę ja, rów­nież star­szy, a przy tym świa­dek Chry­stu­so­wych cier­pień oraz uczest­nik tej chwa­ły, któ­ra ma się obja­wić: paście sta­do Boże, któ­re jest przy was, strze­gąc go nie pod przy­mu­sem, ale z wła­snej woli, jak Bóg chce; nie ze wzglę­du na nie­go­dzi­we zyski, ale z odda­niem.

U począt­ku funk­cjo­no­wa­nia Kościo­ła jako zor­ga­ni­zo­wa­nej wspól­no­ty widać pier­wot­ną struk­tu­rę: Piotr mówi o star­szych, któ­rzy podej­mu­ją odpo­wie­dzial­ność za współ­bra­ci. To oni win­ni trosz­czyć się o jed­ność, o wier­ność sło­wom Pana. Zobo­wią­za­ni są czu­wać, by wspól­no­ta wypeł­nia­ła wolę Stwór­cy. Apo­stoł zwra­ca uwa­gę na istot­ny waru­nek: cały ten wysi­łek musi wyni­kać z  ser­ca, któ­re rozu­mie Boże zamy­sły, nigdy zaś nie może być wyra­zem dzia­ła­nia nie­wol­ni­cze­go. Tyl­ko wol­ny pasterz popro­wa­dzi dobrze lud Boży.

SOBOTA Hbr 11,1–7; Mk 9,2–13

Sło­wo Boże: Wia­ra jest porę­ką tych dóbr, któ­rych się spo­dzie­wa­my, dowo­dem tych rze­czy­wi­sto­ści, któ­rych nie widzi­my. To dzię­ki niej przod­ko­wie otrzy­ma­li świa­dec­two. Przez wia­rę pozna­je­my, że sło­wem Boga wszech­świat został tak stwo­rzo­ny, iż to, co widzi­my, powsta­ło z rze­czy nie­wi­dzial­nych.

Autor natchnio­ny opi­su­je wyjąt­ko­wą war­tość wia­ry. Jest ona bowiem spo­so­bem pozna­nia celu nasze­go ist­nie­nia. Wska­zu­je na rze­czy­wi­stość, któ­ra obja­wi się w przy­szło­ści. Tym samym pozwa­la nam prze­kro­czyć świat mate­rii, w któ­rym jeste­śmy z koniecz­no­ści zanu­rze­ni, w któ­rym może­my utknąć, jeśli wzro­kiem nie się­gnie­my dalej. Ta krót­ko­wzrocz­ność może być bar­dzo bole­sna, bo rodzi ogra­ni­cze­nie, a ono unie­moż­li­wia nam osią­gnię­cie mia­ry, któ­ra jest nam wła­ści­wa, mia­ry Boże­go dziec­ka. Oso­by miło­wa­nej i wycze­ki­wa­nej przez Pana.

ks. Roman Sła­weń­ski