Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tęczowe bezeceństwa

Tęczowe bezeceństwa/rys. J Socha

No i co teraz powie­cie? Piję do 38 „człon­ków Kościo­ła” tzw. kato­li­ków świec­kich i ich sta­no­wi­ska w spra­wie pro­fa­na­cji obra­zu Mat­ki Bożej Czę­sto­chow­skiej. Tęczo­wą aure­olę nad Mary­ją i Jezu­sem, na nalep­kach umiesz­czo­nych na koszach na śmie­ci i prze­no­śnych toa­le­tach, pięk­nie i wyczer­pu­ją­co uspra­wie­dli­wi­li­ście. Noooo, przy­znać muszę, był to praw­dzi­wy maj­stersz­tyk „wykrę­ca­nia kota ogo­nem”!

Miło­sier­ny sta­ram się być, zatem prze­mil­czę kto się pod tym „doku­men­tem” pod­pi­sał. Tym­cza­sem po tej pro­fa­na­cji dwa duże mar­sze prze­szły i każ­dy okra­szo­ny został rów­nie ohyd­nym, wymie­rzo­nym w kato­li­ków, jak­że „tole­ran­cyj­nym”,  bluź­nier­stwem. W Gdań­sku odby­ła się pro­ce­sja z… nie­sio­ną na kiju wagi­ną w koro­nie, a w War­sza­wie Szy­mon Nie­miec – akty­wi­sta LGBT i samo­zwań­czy „duchow­ny” Eku­me­nicz­ne­go Kościo­ła Kato­lic­kie­go – w Mia­stecz­ku Rów­no­ści odpra­wił „mszę”, zwa­ną „nabo­żeń­stwem eku­me­nicz­nym”.

Jak mam zatem rozu­mieć teraz tę Waszą ciszę? Ks. abp Marek Jędra­szew­ski zabrał głos mówiąc, że to co się wyda­rzy­ło to „zamach na praw­dzi­wą wol­ność, zwłasz­cza na wol­ność reli­gij­ną więk­szo­ści człon­ków naro­du”, że „para­dy rów­no­ści zor­ga­ni­zo­wa­ne w Gdań­sku i War­sza­wie sta­ły się oka­zją do szy­der­stwa z Eucha­ry­stii, któ­ra jest naj­więk­szą świę­to­ścią dla kato­li­ków”. A Wy mil­czy­cie? Nabra­li­ście wody w usta? Idzie­cie na prze­trwa­nie? Larum prze­cież gra­ją, gro­my na „tęczo­wych” rzu­ca­ją!

***

Być może gorącz­ko­wo poszu­ku­je­cie teraz argu­men­tów, że to w sumie nie było nic takie­go, ot taki tyl­ko śro­dek arty­stycz­ne­go wyra­zu, a może nawet una­ocz­nie­nie, że i o nas kato­li­kach „tęczo­wi” myślą, że i nas „tęczo­wi” swo­ją wiel­ką miło­ścią obej­mu­ją. Na razie Was jed­nak nie sły­chać, pozwól­cie zatem, że Wam tro­chę pod­po­wiem, jak po raz kolej­ny uspra­wie­dli­wić tęczo­we towa­rzy­stwo. Co do pro­ce­sji, to prze­cież ta pro­ce­sja z kato­li­cy­zmem nic wspól­ne­go nie mia­ła i mieć nie mogła. Prze­cież pro­ce­sje nie są dome­ną tyl­ko kato­li­ków. Hin­du­iści – wszak też w pro­ce­sjach cho­dzą. Że co? Że dyga­ją­ce wokół wagi­ny pod­sta­rza­łe paniu­sie aure­ole mia­ły? Hmm… toż to wia­do­mo nie od dziś, że o aure­olach – o takiej aurze – wokół każ­dej oso­by, nie tyl­ko wokół świę­tych, parap­sy­cho­lo­go­wie sze­ro­ko się roz­pi­sy­wa­li. A co do mszy to pew­nie paro­dia nie naszej kato­lic­kiej, ale sata­ni­stycz­nej czar­nej mszy była. Czyż nie tak? Innej moż­li­wo­ści jakoś nie widzę, ale głu­pim kato­lic­kim orto­dok­sem wszak jestem i hory­zon­ty moje dość ogra­ni­czo­ne są.

***

Co do „kato­li­ków”, któ­rzy anty­ka­to­lic­ką tęczo­wą huc­pę pró­bo­wa­li uspra­wie­dli­wiać – jeśli Wam teraz  głu­pio i źle, na nawró­ce­nie nigdy nie jest za póź­no, a jeśli wciąż bli­żej Wam do „tęczo­wych”, radzę się Wam poważ­nie zasta­no­wić, czy wypa­da Wam wciąż jesz­cze nazy­wać samych sie­bie kato­li­ka­mi.

A dla kato­li­ków szcze­gól­nie – podob­nie jak ja – prze­ję­tych tymi ohyd­ny­mi, obrzy­dli­wy­mi bluź­nier­stwa­mi i sta­wia­ją­cy­mi opór tęczo­we­mu tota­li­ta­ry­zmo­wi, mam Dobrą Nowi­nę. Jeste­ście bło­go­sła­wie­ni! Czyż Jezus nie mówił: „Bło­go­sła­wie­ni  jeste­ście, gdy wam urą­ga­ją i prze­śla­du­ją was, i gdy z mego powo­du mówią kłam­li­wie wszyst­ko złe na was, ciesz­cie się  i raduj­cie, albo­wiem wasza nagro­da wiel­ka jest w nie­bie” (Mt 5,11–12).

I tyl­ko bar­dzo żal mi tych, któ­rzy „nie wie­dzą co czy­nią” – tabu­nów oglą­da­nych na zdję­ciach z parad, zwie­dzio­nych i znie­wo­lo­nych mło­dych ludzi. Boże, nie poczy­taj im tego grze­chu! I zgod­nie z naka­zem Jezu­sa sta­ram się też  „miło­wać nie­przy­ja­ciół” wia­ry i Kościo­ła, tych, któ­rzy dobrze wie­dzą co i po co  czy­nią. Przy­znać jed­nak muszę, że to dru­gie przy­cho­dzi mi z ogrom­nym tru­dem…

Hen­ryk Bej­da