Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

To był pierwszy nasz premier

Anna Zechenter

Cza­sem zasło­na skry­wa­ją­ca przed opi­nią publicz­ną kulu­ary wyda­rzeń idzie w górę ‒ i oczom patrzą­cych obja­wia się na moment praw­da. Tak było w ową pamięt­ną noc z 4 na 5 czerw­ca 1992 roku, gdy pierw­szy pre­mier spo­za okrą­gło­sto­ło­we­go ukła­du, zmar­ły w lutym tego roku Jan Olszew­ski, został w kil­ka godzin usu­nię­ty ze sta­no­wi­ska. Zoba­czy­li­śmy wów­czas prze­ra­żo­nych bene­fi­cjen­tów gru­bej kre­ski, z pre­zy­den­tem Lechem Wałę­są na cze­le. Jego szy­der­czy śmiech, uchwy­co­ny przez kame­ry uka­zu­ją­ce pre­zy­denc­ką lożę, na dłu­go pozo­stał w pamię­ci widzów.

A poszło o ujaw­nie­nie listy poli­ty­ków ‒ taj­nych współ­pra­cow­ni­ków SBUB. O godzi­nie dzie­sią­tej rano 4 czerw­ca szef MSW dorę­czył Kon­wen­to­wi Senio­rów Sej­mu RP listę nazwisk 64 człon­ków rzą­du (w tym sze­fa dorad­ców pre­mie­ra, dwóch mini­strów oraz sze­ściu wice­mi­ni­strów), posłów i sena­to­rów, któ­rzy – według zacho­wa­nych zapi­sów archi­wal­nych – byli ewi­den­cjo­no­wa­ni przez poli­cję poli­tycz­ną jako jej taj­ni współ­pra­cow­ni­cy.

Dru­ga lista z dany­mi dwóch osób „o szcze­gól­nym zna­cze­niu dla bez­pie­czeń­stwa pań­stwa” ‒ cho­dzi­ło o Lecha Wałę­sę oraz mar­szał­ka Sej­mu Wie­sła­wa Chrza­now­skie­go ‒ zosta­ła prze­sła­na pre­zy­den­to­wi, pre­mie­ro­wi i kil­ku naj­waż­niej­szym oso­bom w pań­stwie.

Wcze­śniej sejm zobo­wią­zał Anto­nie­go Macie­re­wi­cza, by doko­nał lustra­cji, więc wszyst­ko dzia­ło się zgod­nie z pra­wem. Ale pal licho pra­wo! Pod agen­tu­rą zachwia­ły się stoł­ki, urzą­dzi­ła zatem praw­dzi­we trzę­sie­nie zie­mi. Wpraw­dzie dni gabi­ne­tu Jana Olszew­skie­go ‒ pozba­wio­ne­go od chwi­li powsta­nia 23 grud­nia 1991 roku więk­szo­ści gło­sów ‒ były poli­czo­ne z powo­du jego upar­tej wal­ki z pato­lo­gicz­ną pry­wa­ty­za­cją przed­się­biorstw pań­stwo­wych i wszech­wła­dzą pozor­nie zli­kwi­do­wa­nych służb spe­cjal­nych, jed­nak dopie­ro ta noc poka­za­ła, z jaką potę­gą przy­szło mu się zmie­rzyć.

Anna Zechen­ter

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.