Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Trzeci Tydzień Wielkanocny 6 – 11 V 2019

Pójdź za mną/www.pixabay.com

NIEDZIELA: Dz 5, 27b-32. 40b-41; Ap 5, 11–14;

Ewan­ge­lia J 21,1–19

Trze­cie zja­wie­nie się Zmar­twych­wsta­łe­go Apo­sto­łom

Jezus uka­zał się zno­wu nad Morzem Tybe­riadz­kim. A uka­zał się w ten spo­sób:

Byli razem Szy­mon Piotr, Tomasz, zwa­ny Didy­mos, Nata­na­el z Kany Gali­lej­skiej, syno­wie Zebe­de­usza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szy­mon Piotr powie­dział do nich: Idę łowić ryby. Odpo­wie­dzie­li mu: Idzie­my i my z tobą. Wyszli więc i wsie­dli do łodzi, ale tej nocy nic nie zło­wi­li.

A gdy ranek zaświ­tał, Jezus sta­nął na brze­gu. Jed­nak­że ucznio­wie nie wie­dzie­li, że to był Jezus.

A Jezus rzekł do nich: Dzie­ci, czy nie macie nic do jedze­nia?

Odpo­wie­dzie­li Mu: Nie.

On rzekł do nich: Zarzuć­cie sieć po pra­wej stro­nie łodzi, a znaj­dzie­cie. Zarzu­ci­li więc i z powo­du mnó­stwa ryb nie mogli jej wycią­gnąć.

Powie­dział więc do Pio­tra ów uczeń, któ­re­go Jezus miło­wał: To jest Pan! Szy­mon Piotr usły­szaw­szy, że to jest Pan, przy­wdział na sie­bie wierzch­nią sza­tę, był bowiem pra­wie nagi, i rzu­cił się w morze. Resz­ta uczniów dobi­ła łodzią, cią­gnąc za sobą sieć z ryba­mi. Od brze­gu bowiem nie było dale­ko, tyl­ko oko­ło dwu­stu łok­ci.

A kie­dy zeszli na ląd, ujrze­li żarzą­ce się na zie­mi węgle, a na nich uło­żo­ną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przy­nie­ście jesz­cze ryb, któ­re­ście teraz uło­wi­li. Poszedł Szy­mon Piotr i wycią­gnął na brzeg sieć peł­ną wiel­kich ryb w licz­bie stu pięć­dzie­się­ciu trzech. A pomi­mo tak wiel­kiej ilo­ści, sieć się nie roze­rwa­ła. Rzekł do nich Jezus: Chodź­cie, posil­cie się! Żaden z uczniów nie odwa­żył się zadać Mu pyta­nia: Kto Ty jesteś?, bo wie­dzie­li, że to jest Pan. A Jezus przy­szedł, wziął chleb i podał im, podob­nie i rybę.

To już trze­ci raz, jak Jezus uka­zał się uczniom od chwi­li, gdy zmar­twych­wstał.

A gdy spo­ży­li śnia­da­nie, rzekł Jezus do Szy­mo­na Pio­tra: Szy­mo­nie, synu Jana, czy miłu­jesz Mnie wię­cej ani­że­li ci?

Odpo­wie­dział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.

Rzekł do nie­go: Paś baran­ki moje.

I powtór­nie powie­dział do nie­go: Szy­mo­nie, synu Jana, czy miłu­jesz Mnie?

Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.

Rzekł do nie­go: Paś owce moje.

Powie­dział mu po raz trze­ci: Szy­mo­nie, synu Jana, czy kochasz Mnie?

Zasmu­cił się Piotr, że mu po raz trze­ci powie­dział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Nie­go: Panie, Ty wszyst­ko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham.

Rzekł do nie­go Jezus: Paś owce moje.

Zapraw­dę, zapraw­dę powia­dam ci: Gdy byłeś młod­szy, opa­sy­wa­łeś się sam i cho­dzi­łeś, gdzie chcia­łeś. Ale gdy się zesta­rze­jesz, wycią­gniesz ręce swo­je, a inny cię opa­sze i popro­wa­dzi, dokąd nie chcesz.

To powie­dział, aby zazna­czyć, jaką śmier­cią uwiel­bi Boga. A wypo­wie­dziaw­szy to rzekł do nie­go: Pójdź za Mną!

Nad Jezio­rem Tybe­riadz­kim jest sied­miu uczniów Jezu­sa. Ta sym­bo­licz­na licz­ba suge­ru­je, że cho­dzi o wszyst­kich uczniów. Cóż robią ci ludzie? Łowią ryby. Powró­ci­li zatem do pra­cy, któ­ra była ich zwy­czaj­ną czyn­no­ścią, zanim powo­łał ich Pan. Wyda­je się, że zosta­wi­li na boku zada­nia, do któ­rych przy­go­to­wy­wał ich Jezus. Łowią ryby, lecz robią to bez­owoc­nie. Jezus mówi do nich: „dzie­ci”, jak­by z jed­nej stro­ny chciał wska­zać widocz­ną ich nie­doj­rza­łość, a rów­no­cze­śnie odbu­do­wać kli­mat  ser­decz­nej bli­sko­ści, któ­ra pozwa­la znów pod­jąć wspól­ną dro­gę. Pan zachę­ca, by zarzu­ci­li sieć raz jesz­cze, ale tym razem według Jego pomy­słu. I to przy­no­si wyjąt­ko­wy sku­tek: łowią mnó­stwo ryb. Raz jesz­cze Jezus uczy ich, by pra­cu­jąc dla Ewan­ge­lii, przede wszyst­kim wypeł­nia­li Jego wolę. Całość koń­czy się wspól­nym posił­kiem – to obraz Eucha­ry­stii. W Eucha­ry­stii spo­ty­ka­my codzien­nie nasze­go Zba­wi­cie­la. Tu ducho­wo doj­rze­wa­my do pod­ję­cia naj­waż­niej­szych zadań. Tu zaczy­na­my rozu­mieć lepiej Pana. Tu tak­że rodzi się praw­dzi­wa sku­tecz­ność naszych wysił­ków. Eucha­ry­stia – ser­ce nasze­go chrze­ści­jań­skie­go życia.

PONIEDZIAŁEK

1 Kor 15, 1–8; J 14, 6–14 ŚWIĘTO ŚW. APOSTOŁÓW FILIPAJAKUBA

Sło­wo Boże: Prze­ka­za­łem wam na począt­ku to, co prze­ją­łem: że Chry­stus umarł za nasze grze­chy, zgod­nie z Pismem, że został pogrze­ba­ny, że zmar­twych­wstał trze­cie­go dnia, zgod­nie z Pismem i że uka­zał się Kefa­so­wi, a potem Dwu­na­stu, póź­niej zja­wił się wię­cej niż pię­ciu­set bra­ciom rów­no­cze­śnie.

Paweł, by prze­ko­nać słu­cha­czy o wszyst­kim, co doty­czy życia Jezu­sa, w szcze­gól­no­ści zmar­twych­wsta­nia, odwo­łu­je się do Pisma. Dla żydów zasad­ni­czym argu­men­tem jest zgod­ność gło­szo­nych tre­ści z zapo­wie­dzia­mi pro­ro­ków. Z tej też racji Apo­stoł powta­rza i to nie raz: męka, śmierć i zmar­twych­wsta­nie Jezu­sa były zapo­wie­dzia­ne. I speł­ni­ły się dokład­nie. Nie przez przy­pa­dek, ale z woli Boga. Tyl­ko w Jezu­sie wypeł­ni­ły się zapo­wie­dzi pro­ro­ków. Tyl­ko w Jezu­sie Bóg na powrót przyj­mu­je znisz­czo­ne­go przez grzech czło­wie­ka.

WTOREK Dz 7, 51 – 8, 1a; J 6, 30–35

Sło­wo Boże: Szcze­pan pełen Ducha Świę­te­go, patrzył w nie­bo i ujrzał chwa­łę Bożą i Jezu­sa sto­ją­ce­go po pra­wi­cy Boga. I rzekł: „Widzę nie­bo otwar­te i Syna Czło­wie­cze­go, sto­ją­ce­go po pra­wi­cy Boga”. A oni pod­nie­śli wiel­ki krzyk, zatka­li sobie uszy i rzu­ci­li się na nie­go wszy­scy razem. Wyrzu­ci­li go poza mia­sto i kamie­no­wa­li.

Moż­na podzi­wiać odwa­gę Szcze­pa­na, któ­ry nie bacząc na wro­go nasta­wio­ny tłum i gro­żą­ce mu kon­se­kwen­cje, odważ­nie mówił o Jezu­sie i o błę­dzie tych, któ­rzy Pana ukrzy­żo­wa­li. Ale jesz­cze bar­dziej podzi­wiać trze­ba Ducha Świę­te­go, któ­ry posłu­gu­je się sła­bym czło­wie­kiem, by doko­ny­wać rze­czy nie­zwy­kłych. Trze­ba podzi­wiać Ducha Świę­te­go, któ­ry otwie­ra nad nami nie­bo. Trze­ba podzi­wiać Ducha Świę­te­go, któ­re­mu nie­strasz­ne są krzyk i prze­moc. Gdy uczeń Jezu­sa napeł­nio­ny jest Duchem Bożym, zawsze odnie­sie zwy­cię­stwo.

ŚRODA Dz 20, 17–18a. 28–32. 36; Rz 8, 31b-39; J 10, 11–16 UROCZYSTOŚĆ ŚW. STANISŁAWA

Sło­wo Boże: Jeże­li Bóg z nami, któż prze­ciw­ko nam? On, któ­ry nawet wła­sne­go Syna nie oszczę­dził, ale Go za nas wszyst­kich wydał, jak­że miał­by wraz z Nim i wszyst­kie­go nam nie daro­wać? Któż może wystą­pić z oskar­że­niem prze­ciw tym, któ­rych wybrał Bóg? Czyż Bóg, któ­ry uspra­wie­dli­wia?

Czy spo­ty­ka­my prze­ciw­ni­ków? Tak, bar­dzo czę­sto. Jest ich nie­ma­ło. Nie­któ­rzy wprost wal­czą z Bogiem i Kościo­łem. Inni cał­kiem zwy­czaj­nie, bez otwar­te­go sprze­ci­wu wobec Ewan­ge­lii, pro­po­nu­ją roz­wią­za­nia ude­rza­ją­ce w jej prze­sła­nie. I jed­ni i dru­dzy bywa­ją trud­ni do poko­na­nia. Jeśli zapo­mni­my o Jezu­sie, któ­ry obie­cał nam, że będzie z nami do koń­ca świa­ta. Nie­ste­ty sła­bość wia­ry spra­wia, że poja­wia­ją się oba­wy co do przy­szło­ści wia­ry i Kościo­ła. Tym bar­dziej słu­chaj­my Apo­sto­ła, któ­ry zapew­nia, że jeśli wie­rzy­my, to nie ma siły, któ­ra by nas odłą­czy­ła od Jezu­sa.

CZWARTEK Dz 8, 26–40; J 6, 44–51

 Sło­wo Boże: „Pro­szę cię, o kim to Pro­rok mówi, o sobie czy o kimś innym?” – zapy­tał Fili­pa dwo­rza­nin. A Filip otwo­rzył usta i wyszedł­szy od tek­stu Pisma , opo­wie­dział mu Dobrą Nowi­nę o Jezu­sie. W cza­sie podró­ży przy­by­li nad jakąś wodę: „Oto woda – powie­dział dwo­rza­nin – cóż stoi na prze­szko­dzie, abym został ochrzczo­ny?

Wszyst­ko sta­ło się tak szyb­ko. Filip wsiadł do wozu kró­lew­skie­go urzęd­ni­ka. Ten czy­tał tekst pro­ro­ka Iza­ja­sza. Nie­ste­ty nie­wie­le mógł zro­zu­mieć. Z pomo­cą pośpie­szył Apo­stoł, któ­ry wyja­śnia­jąc Iza­ja­szo­we pro­roc­two opo­wie­dział mu o Jezu­sie. Przez to wzbu­dził wia­rę w ser­cu urzęd­ni­ka, a ten natych­miast popro­sił o chrzest. I tak się sta­ło. Trze­ba jed­nak pamię­tać, że w ser­cu urzęd­ni­ka było głę­bo­kie pra­gnie­nie pozna­nia Boga. A pierw­szo­rzęd­nym reży­se­rem całe­go wyda­rze­nia był Duch Świę­ty. Splot dzia­ła­nia Boże­go i ludz­kie­go zaowo­co­wał prze­mia­ną ser­ca.

PIĄTEK Dz 9, 1–20; J 6, 52–59

 Sło­wo Boże: Wte­dy Ana­niasz poszedł. Wszedł do domu, poło­żył na nim ręce i powie­dział: „Szaw­le, bra­cie, Pan Jezus, Ten, co uka­zał ci się na dro­dze, któ­rą sze­dłeś, przy­słał mnie, abyś przej­rzał i został napeł­nio­ny Duchem Świę­tym”. Natych­miast jak­by łuski spa­dły z jego oczu i odzy­skał wzrok, i został ochrzczo­ny.

Prze­śla­dow­ca Kościo­ła, powa­lo­ny na zie­mię nad­zwy­czaj­nym świa­tłem w dro­dze do Damasz­ku teraz pro­si Kościół o pomoc. Sam Chry­stus powo­łał Szaw­ła. Zaraz jed­nak oddał go w ręce Kościo­ła. Tak Chry­stus dzia­ła nadal. Inspi­ru­je czło­wie­ka od wnę­trza, zara­zem pro­wa­dzi go przez posłu­gę Kościo­ła, poprzez posłu­gę kon­kret­nych ludzi w Koście­le. Wpro­wa­dza­jąc ludzi na dro­gę wia­ry, otwie­ra im oczy na nową rze­czy­wi­stość, któ­ra spra­wia, że czło­wiek widzi w peł­ni. A przy­naj­mniej peł­niej niż inni. To peł­niej ozna­cza odkry­cie naj­głęb­sze­go sen­su życia.

SOBOTA Dz 9, 31–42; J 6, 55. 60–69

 Sło­wo Boże: Kie­dy Piotr odwie­dzał wszyst­kich, przy­szedł też do świę­tych, któ­rzy miesz­ka­li w Lid­dzie. Zna­lazł tam pew­ne­go czło­wie­ka, imie­niem Ene­asz, któ­ry był spa­ra­li­żo­wa­ny i od ośmiu lat leżał w łóż­ku. „Ene­aszu – powie­dział do nie­go Piotr – Jezus Chry­stus cię uzdra­wia, wstań, zaściel swo­je łóż­ko!”.

Oto jeden z epi­zo­dów obra­zu­ją­cych życie Kościo­ła w cza­sach apo­stol­skich – uzdro­wie­nie spa­ra­li­żo­wa­ne­go Ana­nia­sza. Jak zazna­cza św. Łukasz, Kościół ten „obfi­to­wał w pocie­chę Ducha Świę­te­go”. Mocą bowiem Ducha Świę­te­go Piotr doko­nał tego uzdro­wie­nia i wie­lu innych. A zna­ki te przyj­mo­wa­ne były jako oczy­wi­ste dzia­ła­nie Jezu­sa. To z kolei rodzi­ło wia­rę w ser­cach wie­lu ludzi. I dzi­siaj nie bra­ku­je zna­ków, któ­re mówią o żywym Zba­wi­cie­lu. Jezus pra­gnie nadal uzdra­wiać i pro­wa­dzić ludzi ku Bogu. Ale tak jak kie­dyś potrze­bu­je apo­sto­łów.

ks. Roman Sła­weń­ski