Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Trzeci Tydzień Wielkiego Postu 25 – 30 III 2019

Ewangelia Drzewo Oliwne

NIEDZIELA: Wj 3,1–8a.13–15; 1 Kor 10,1–6.10–12

Ewan­ge­lia Łk 13,1–9

Jeśli się nie nawró­ci­cie, wszy­scy podob­nie zgi­nie­cie

W tym cza­sie przy­szli nie­któ­rzy i donie­śli Jezu­so­wi o Gali­lej­czy­kach, któ­rych krew Piłat zmie­szał z krwią ich ofiar. Jezus im odpo­wie­dział: Czyż myśli­cie, że ci Gali­lej­czy­cy byli więk­szy­mi grzesz­ni­ka­mi niż inni miesz­kań­cy Gali­lei, że to ucier­pie­li? Bynaj­mniej, powia­dam wam; lecz jeśli się nie nawró­ci­cie, wszy­scy podob­nie zgi­nie­cie. Albo myśli­cie, że owych osiem­na­stu, na któ­rych zwa­li­ła się wie­ża w Siloe i zabi­ła ich, było więk­szy­mi grzesz­ni­ka­mi niż inni miesz­kań­cy Jero­zo­li­my? Bynaj­mniej, powia­dam wam; lecz jeśli się nie nawró­ci­cie, wszy­scy tak samo zgi­nie­cie. I opo­wie­dział im nastę­pu­ją­cą przy­po­wieść: Pewien czło­wiek miał drze­wo figo­we zasa­dzo­ne w swo­jej win­ni­cy; przy­szedł i szu­kał na nim owo­ców, ale nie zna­lazł. Rzekł więc do ogrod­ni­ka: “Oto już trzy lata, odkąd przy­cho­dzę i szu­kam owo­cu na tym drze­wie figo­wym, a nie znaj­du­ję. Wytnij je: po co jesz­cze zie­mię wyja­ła­wia?” Lecz on mu odpo­wie­dział: “Panie, jesz­cze na ten rok je pozo­staw; ja oko­pię je i obło­żę nawo­zem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przy­szło­ści możesz je wyciąć”.

Jak zro­zu­mieć bole­sne wyda­rze­nia, któ­rych nie­ma­ło jest wokół nas? Nie jeste­śmy w sta­nie wła­ści­wie odczy­tać ota­cza­ją­cej nas rze­czy­wi­sto­ści, jeśli nie powstrzy­ma­my się od osą­dza­nia innych i nie zacznie­my wsłu­chi­wać się w sło­wo Boże. Tego uczy Jezus, gdy wspo­mi­na tra­gicz­ną śmierć miesz­kań­ców Gali­lei czy Jero­zo­li­my. Nagła śmierć pozo­sta­je bole­snym doświad­cze­niem. Ale nie jest to powód, by kogo­kol­wiek prze­kre­ślać. To trze­ba zosta­wić Stwór­cy. Jest to nato­miast sytu­acja, w któ­rej trze­ba pytać, cze­go Bóg w tej chwi­li ocze­ku­je od nas. Jeśli w taki spo­sób będzie­my odczy­ty­wać zda­rze­nia codzien­ne­go życia, może­my być pew­ni, że gdy przyj­dzie czas zbio­rów, Boski Ogrod­nik znaj­dzie dobre owo­ce na drze­wie nasze­go życia.

PONIEDZIAŁEK Iz 7,10–14; Hbr 10,4–10; Łk 1,26–38

Sło­wo Boże: Pan prze­mó­wił do Acha­za tymi sło­wa­mi: „Proś dla sie­bie o znak od Pana, Boga twe­go, czy to głę­bo­ko w Otchła­ni, czy to wyso­ko w górze”. Lecz Achaz odpo­wie­dział: „Nie będę pro­sił i nie będę wysta­wiał  Pana na pró­bę”. Wte­dy rzekł Iza­jasz: „Słu­chaj­cie więc, domu Dawi­do­wy: Czyż mało wam naprzy­krzać się ludziom…”.

Pan doma­ga się od kró­la, by pro­sił o znak dla sie­bie. Achaz nie chce tego czy­nić i twier­dzi, że nie chce wysta­wiać Pana na pró­bę. Było­by tak, gdy­by rozu­mie­jąc pra­gnie­nia Pana nie wyko­nał ich. Zwia­sto­wa­nie jest fun­da­men­tal­nym wyda­rze­niem histo­rii zba­wie­nia. Jest też moc­nym zna­kiem dla nas wszyst­kich. Mówi o dzia­ła­niu Boga, któ­re przyj­mu­je bar­dzo kon­kret­ny wymiar w naszym życiu. Mówi, jak bar­dzo Bogu na nas zale­ży. Mówi wresz­cie, że jedy­na sen­sow­na posta­wa każ­de­go z nas, to powie­dzieć Bogu tak. Czy potra­fi­my dziś przy­jąć ten znak?

WTOREK Dn 3, 25. 34–43; Mt 18, 21–35

Sło­wo Boże: Nie opusz­czaj nas na zawsze – przez wzgląd na świę­te Twe imię nie zry­waj Twe­go przy­mie­rza. Nie odwra­caj od nas swe­go miło­sier­dzia, przez wzgląd na Twe­go przy­ja­cie­la, Abra­ha­ma, słu­gę Twe­go Iza­aka i Twe­go świę­te­go – Izra­ela. Im to przy­rze­kłeś roz­mno­żyć potom­stwo jak gwiaz­dy na nie­bie…

Tak modlił się Aza­riasz pośród ognia. Ska­za­ny na okrut­ną śmierć, zna­lazł się w sytu­acji bez wyj­ścia. Tak sądzi­ło wie­lu. Ale nie on. Bo zna­lazł wyj­ście naj­prost­sze. Zro­dzo­ne z wia­ry pro­stej, głę­bo­kiej jak ufność dziec­ka. Zaczął się modlić. Pokor­ne bła­ga­nie świę­te­go Boga o miło­sier­dzie było roz­wią­za­niem dla jed­nych banal­nym, dla innych genial­nym. Banal­nym, bo nie miał inne­go pomy­słu. Genial­nym, bo jedy­nym praw­dzi­wie sku­tecz­nym. Gdy mówi­my: nic nie moż­na już zro­bić, tyl­ko się modlić, to nie jest to rezy­gna­cja, ale otwar­cie ser­ca na sza­lo­ny skok ku praw­dzi­wej ufno­ści.

ŚRODA Pwt 4,  1. 5–9; Mt 5, 17–19

Sło­wo Boże: A teraz, Izra­elu, słu­chaj praw i naka­zów, któ­re uczę was wypeł­niać… Patrz­cie, naucza­łem was praw i naka­zów, jak mi roz­ka­zał czy­nić Pan, Bóg mój, aby­ście je wypeł­nia­li w kra­ju, do któ­re­go idzie­cie, by objąć go w posia­da­nie. Strzeż­cie ich i wypeł­niaj­cie je, bo one są waszą mądro­ścią i umie­jęt­no­ścią w oczach naro­dów.

Izra­el otrzy­mał od Boga sze­reg praw i naka­zów. Wyróż­nia­ły ten nie­wiel­ki naród spo­śród wszyst­kim innych. Żydzi jed­nak czę­sto łama­li otrzy­ma­ne wska­za­nia. Być może nie rozu­mie­li ich war­to­ści, nie odczu­li ich pięk­na i wznio­sło­ści, być może wyda­wa­ły się im za trud­ne. A może też wole­li bar­dziej upodob­nić się do ludzi, wśród któ­rych żyli. Prze­cież żydow­skie pra­wa nie zosta­ły przy­ję­te przez innych. Mimo wszyst­ko były one praw­dzi­wą mądro­ścią. I nie zde­cy­do­wa­ła o tym popu­lar­ność tych praw. Bo tej nie było nigdy. Zde­cy­do­wa­ło Boże pocho­dze­nie.

CZWARTEK Jr 7, 23–28; Łk 11, 14–23

Sło­wo Boże: Od dnia, kie­dy przod­ko­wie wasi wyszli z zie­mi egip­skiej, do dnia dzi­siej­sze­go posy­ła­łem do was wszyst­kie moje słu­gi, pro­ro­ków, każ­de­go dnia, bez­u­stan­nie, lecz nie usłu­cha­li Mnie ani nie nad­sta­wia­li swych uszu. Uczy­ni­li twar­dym swój kark, sta­li się gor­si niż ich przod­ko­wie.

Grzech, naj­więk­sze nie­szczę­ście każ­de­go czło­wie­ka, pły­nie z odrzu­ce­nia sło­wa Boże­go. Nie­słu­cha­nie gło­su Stwó­ry nie powsta­je przez przy­pa­dek. Być może wyni­ka to z pro­stej nie­uwa­gi. Ale nie­ste­ty czę­sto jest to decy­zja czło­wie­ka, któ­ry z pre­me­dy­ta­cją lek­ce­wa­ży Stwór­cę. Zazwy­czaj Boga nie odrzu­ca się wprost jed­ną kon­kret­ną decy­zją. To raczej sze­reg decy­zji uła­twia­ją­cych życie, przy­zwa­la­ją­cych na drob­ne prze­krę­ty, co pro­wa­dzi do zasad­ni­czej nie­wier­no­ści. Z drob­nych kamy­ków powsta­je lawi­na, któ­ra może zni­we­czyć wszyst­ko.

PIĄTEK Oz 14, 2–10; Mk 12, 28b-34

Sło­wo Boże: Zabierz­cie ze sobą sło­wa i nawróć­cie się do Pana! Mów­cie do Nie­go: „Usuń cały grzech, a przyj­mij to, co dobre, zamiast ciel­ców daje­my Ci nasze war­gi. Asy­ria nie może nas zba­wić; nie chce­my już wsia­dać na konie ani też mówić: nasz boże do dzie­ła rąk naszych. U Cie­bie bowiem znaj­dzie litość sie­ro­ta”.

Wróć, Izra­elu! – to emo­cjo­nal­ne wezwa­nie Boga roz­le­ga się wie­lo­krot­nie. Brzmi jak roz­kaz. Ale jest też jak tęsk­ne woła­nie kogoś, kto kocha bez­gra­nicz­nie i cier­pi z powo­du roz­łą­ki. Bóg wska­zu­je nam kon­kret­ne sło­wa. Uczy, co zro­bić, by zakoń­czyć bole­sną sytu­ację odda­le­nia, by poko­nać zawi­nio­ną nie­wier­ność. Oto trze­ba uznać swój grzech. Zro­zu­mieć błąd. Prze­stać pole­gać na tym, cośmy sami wymy­śli­li. Choć osią­gnię­cia wła­snych rąk wyda­ją się być zabez­pie­cze­niem dostat­nie­go bytu, to Bóg prze­ko­nu­je, że jest ina­czej. Tyl­ko On, Stwór­ca, jest gwa­ran­tem pomyśl­no­ści.

SOBOTA Oz 6, 1–6; Łk 18, 9–14

Sło­wo Boże: Cóż mogę ci uczy­nić, Efra­imie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podob­na do chmur o świ­ta­niu albo do rosy, któ­ra pręd­ko zni­ka. Dla­te­go cio­sa­łem cię przez pro­ro­ków, sło­wa­mi ust mych poucza­łem, a Pra­wo moje roz­bły­sło jak świa­tło. Miło­ści pra­gnę, nie krwa­wej ofia­ry…

W pale­styń­skim kli­ma­cie poran­ne chmu­ry szyb­ko zni­ka­ją. Podob­nie rosa – wysu­szą ją już pierw­sze pro­mie­nie słoń­ca. I taka jest miłość nie­doj­rza­ła. Jak łatwo wybu­cha, tak szyb­ko prze­mi­ja. Brak jej sta­ło­ści. Dla­te­go Pan prze­ciw­nie, zacho­wu­je cier­pli­wość. Przez wie­ki poprzez pro­ro­ków uczy swój naród, uczy poszcze­gól­nych ludzi, na czym pole­ga doj­rza­ła miłość. Bóg, abso­lut­nie wier­ny w swej miło­ści, kształ­tu­je nasze ser­ca, byśmy zdol­ni byli z miło­ści uczy­nić fun­da­ment nasze­go dzia­ła­nia. I wte­dy każ­da naj­prost­sza czyn­ność jest sło­wem wier­nej miło­ści.

ks. Roman Sła­weń­ski