Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Trzydziesty Pierwszy Tydzień Zwykły 4–9 XI 2019

Zacheusz

NIEDZIELA: Mdr 11,22–12,2; 2 Tes 1,11–2,2

Ewan­ge­lia Łk 19,1–10

Syn Czło­wie­czy przy­szedł szu­kać i zba­wić to, co zgi­nę­ło

Jezus wszedł do Jery­cha i prze­cho­dził przez mia­sto. A był tam pewien czło­wiek, imie­niem Zache­usz, zwierzch­nik cel­ni­ków i bar­dzo boga­ty. Chciał on koniecz­nie zoba­czyć Jezu­sa, kto to jest, ale nie mógł z powo­du tłu­mu, gdyż był niskie­go wzro­stu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na syko­mo­rę, aby móc Go ujrzeć, tam­tę­dy bowiem miał prze­cho­dzić. Gdy Jezus przy­szedł na to miej­sce, spoj­rzał w górę i rzekł do nie­go: Zache­uszu, zejdź pręd­ko, albo­wiem dziś muszę się zatrzy­mać w two­im domu. Zeszedł więc z pośpie­chem i przy­jął Go roz­ra­do­wa­ny. A wszy­scy widząc to szem­ra­li: Do grzesz­ni­ka poszedł w gości­nę. Lecz Zache­usz sta­nął i rzekł do Pana: Panie, oto poło­wę mego mająt­ku daję ubo­gim, a jeśli kogo w czym skrzyw­dzi­łem, zwra­cam poczwór­nie. Na to Jezus rzekł do nie­go: Dziś zba­wie­nie sta­ło się udzia­łem tego domu, gdyż i on jest synem Abra­ha­ma. Albo­wiem Syn Czło­wie­czy przy­szedł szu­kać i zba­wić to, co zgi­nę­ło.

Zache­usz to zwierzch­nik cel­ni­ków i bar­dzo boga­ty czło­wiek. Nie dość że cel­nik, to jesz­cze ich prze­ło­żo­ny – zatem tym bar­dziej grzesz­nik i tym bar­dziej wyklu­czo­ny z moż­li­wo­ści osią­gnię­cia zba­wie­nia. Tak wska­zy­wa­ło Pra­wo. I dru­ga cecha: bar­dzo boga­ty. Z punk­tu widze­nia Ewan­ge­lii nie kwa­li­fi­ko­wał się do  szczę­śli­wej wiecz­no­ści. Sam Jezus stwier­dził, że boga­te­mu trud­no wejść do kró­le­stwa Boże­go, że ten, kto pokła­da nadzie­ję w swo­ich bogac­twach jest zwy­czaj­nie głu­pi i popeł­nia zasad­ni­czy błąd. I oto do tego czło­wie­ka, któ­re­mu Pra­wo nie dawa­ło nadziei, przed któ­rym Ewan­ge­lia nie otwie­ra­ła dobrych per­spek­tyw, przy­cho­dzi Jezus i doko­nu­je się rzecz naj­mniej spo­dzie­wa­na: Zache­usz uzna­je swo­je błę­dy zro­dzo­ne z wcze­śniej­szej nie­spra­wie­dli­wo­ści i jesz­cze dzie­li się swo­im bogac­twem z potrze­bu­ją­cy­mi. To praw­dzi­wy cud. Tak dzia­ła tyl­ko łaska Boga. Tak może dzia­łać łaska w ser­cu każ­de­go z nas. Bło­go­sła­wio­ne było przyj­ście Jezu­sa do domu Zache­usza. Bło­go­sła­wio­ne jest każ­de przyj­ście Jezu­sa do nas. Dla Pana nie ma sytu­acji trud­nych. Ludzie mogą mówić, że to nie­moż­li­we, by on się zmie­nił. Jezus zawsze powie: chcę być u cie­bie. Co zro­bisz?

PONIEDZIAŁEK Rz 11,29–36; Łk 14,12–14

Sło­wo Boże: O głę­bo­ko­ści bogactw, mądro­ści i wie­dzy Boga! Jak­że nie­zba­da­na są Jego wyro­ki i nie do wyśle­dze­nia Jego dro­gi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego dorad­cą? Lub kto Go pierw­szy obda­ro­wał, aby nawza­jem otrzy­mać odpła­tę? Albo­wiem z Nie­go i przez Nie­go i dla Nie­go jest wszyst­ko. Jemu chwa­ła na wie­ki! Amen.

Roz­my­śla­jąc nad histo­rią Izra­ela, nad tajem­ni­cą Boże­go powo­ła­nia i ludz­kie­go grze­chu, Paweł zamy­ka swą myśl peł­ną żar­li­wo­ści modli­twą, w któ­rej zwra­ca uwa­gę na wiel­kość Boże­go dzia­ła­nia, co spra­wia nam nie­ma­łą trud­ność. Boże zamy­sły prze­ra­sta­ją nasze ludz­kie docie­ka­nia. Jeste­śmy wie­lo­krot­nie bez­rad­ni wobec zda­rzeń, któ­rych sen­su docie­ka­my, mimo to pozo­sta­je on dla nas ukry­ty. Nikt z ludzi nie może rów­nać się Bogu. Nikt nie może być dla Stwór­cy rów­no­rzęd­nym part­ne­rem. Niby to oczy­wi­ste, a jed­nak trze­ba o tym roz­my­ślać.

WTOREK Rz 12,5–16a; Łk 14,15–24

Sło­wo Boże: Miłość niech będzie bez obłu­dy. Miej­cie wstręt do złe­go, podą­żaj­cie za dobrem. W miło­ści bra­ter­skiej nawza­jem bądź­cie sobie życz­li­wi. W oka­zy­wa­niu czci jed­ni dru­gich wyprze­dzaj­cie. Nie opusz­czaj­cie się w gor­li­wo­ści. Bądź­cie pło­mien­ne­go ducha. Peł­nij­cie służ­bę Panu. Wesel­cie się nadzie­ją. W uci­sku bądź­cie cier­pli­wi.

Nagro­ma­dzo­ne przez Apo­sto­ła tak licz­ne zachę­ty mogą sta­no­wić dobry punkt wyj­ścia w rachun­ku sumie­nia. Nie­raz bra­ku­je nam inspi­ra­cji co do spo­so­bu wery­fi­ka­cji nasze­go postę­po­wa­nia. Oto tu jest sze­reg kon­kret­nych wska­zań. Modli­twa, w któ­rej pro­wa­dze­ni łaską Bożą poszu­ku­je­my praw­dy o swo­ich czy­nach, win­na być codzien­nym zwy­cza­jem. Ten sze­reg kon­kret­nych wska­zań to nie tyl­ko obra­chu­nek ze swą prze­szło­ścią, ale przede wszyst­kim świa­tło wska­zu­ją­ce dro­gę. Te pro­ste wska­zów­ki mogą być roz­wią­za­niem nie­jed­ne­go pro­ble­mu.

ŚRODA Rz 13,8–10; Łk 14,25–33

Sło­wo Boże: Niko­mu nie bądź­cie nic dłuż­ni poza wza­jem­na miło­ścią… Albo­wiem przy­ka­za­nia: „Nie cudzo­łóż, nie zabi­jaj, nie krad­nij, nie pożą­daj” i wszyst­kie inne – stresz­cza­ją się w tym naka­zie: „Miłuj bliź­nie­go jak sie­bie same­go!”. Miłość nie wyrzą­dza zła bliź­nie­mu. Prze­to miłość jest dosko­na­łym wypeł­nie­niem Pra­wa.

Tysią­ce prze­pi­sów pra­wa cywil­ne­go, kar­ne­go, budow­la­ne­go… Rok­rocz­nie zmie­nia­ne, uzu­peł­nia­ne, roz­bu­do­wy­wa­ne. Kto jest w sta­nie objąć tak wie­le szcze­gó­ło­wych regu­la­cji? Praw­do­po­dob­nie współ­cze­sne życie spo­łecz­ne nie mogło­by bez tego funk­cjo­no­wać. Zresz­tą two­rze­nie licz­nych regu­la­cji praw­nych nie jest wymy­słem naszych cza­sów. Dla­te­go tym bar­dziej trze­ba podzi­wiać i cenić roz­wią­za­nie, któ­re podał nam Pan. Bo osta­tecz­nie wszyst­ko stresz­cza się w tym jed­nym: przy­ka­za­niu miło­ści. W miło­ści jest fun­da­ment wszel­kich zasad.

CZWARTEK Rz 14,7–12; Łk 15,1–10

Sło­wo Boże: Nikt z nas nie żyje dla sie­bie i nikt nie umie­ra dla sie­bie: jeże­li bowiem żyje­my, żyje­my dla Pana; jeże­li zaś umie­ra­my, umie­ra­my dla Pana. I w życiu więc, i w śmier­ci nale­ży­my do Pana. Po to bowiem Chry­stus umarł i powró­cił do życia, aby zapa­no­wać tak nad umar­ły­mi, jak nad żywy­mi.

Jeśli ktoś twier­dzi, że jego życie jest jego spra­wą oso­bi­stą i nikt nie powi­nien się wtrą­cać w jego spra­wy, jest w błę­dzie. Oczy­wi­ście, że ist­nie­je oso­bi­sty wymiar nasze­go życia i reali­zu­je się przez to, że podej­mu­je­my decy­zje co do kon­kret­nych czy­nów. Jed­nak­że zawsze każ­da decy­zja kry­je w sobie odpo­wie­dzial­ność za sie­bie i innych. Dla wie­rzą­cych jest to odpo­wie­dzial­ność wobec Boga.  Dla nie­wie­rzą­cych rów­nież, choć mogą o tym nie wie­dzieć. Dla­te­go zna­kiem mądro­ści jest wal­ka z ego­izmem i uzna­nie, że Ktoś ma pra­wo do mego życia.

PIĄTEK Rz 15,14–21; Łk 16,1–8

Sło­wo Boże: A może nie­kie­dy w liście tym zbyt śmia­ło się wyra­zi­łem jako ten, któ­ry wam pew­ne spra­wy sta­ra się przy­po­mnieć –  na mocy danej mi przez Boga łaski. Dzię­ki niej jestem z urzę­du słu­gą Chry­stu­sa Jezu­sa wobec pogan, spra­wu­ją­cym świę­tą czyn­ność gło­sze­nia Ewan­ge­lii Bożej po to, by poga­nie sta­li się ofia­rą miłą Bogu.

Czy Apo­stoł ma pra­wo sta­wiać poważ­ne wyma­ga­nia adre­sa­tom listu, współ­bra­ciom w wie­rze? Tak, bo urząd swój otrzy­mał od same­go Chry­stu­sa. Powo­do­wa­ny gor­li­wo­ścią o spra­wę naj­wyż­szej wagi ma pra­wo mówić moc­nym gło­sem. „Czy­ją mocą to czy­nisz?” – zapy­ta­no kie­dyś Jezu­sa, gdy Jego zacho­wa­nie wzbu­dza­ło kon­tro­wer­sje. To samo pyta­nie poja­wia się dziś. Dla­te­go spra­wu­ją­cy urząd apo­stol­ski win­ni dobrze wsłu­chi­wać się w natchnie­nia Ducha Boże­go, a słu­cha­ją­cy nie mogą zapo­mnieć, że otrzy­mu­ją coś o wie­le wię­cej niż sło­wo ludz­kie.

SOBOTA Ez 47,1–2.8–9.12; J 2,13–22

Rocz­ni­ca Poświę­ce­nia Bazy­li­ki Late­rań­skiej

Sło­wo Boże: A nad brze­ga­mi poto­ku mają rosnąć po obu stro­nach róż­ne­go rodza­ju drze­wa owo­co­we, któ­rych liście nie więd­ną, któ­rych owo­ce się nie wyczer­pu­ją; każ­de­go mie­sią­ca będą rodzić nowe, ponie­waż woda dla nich przy­cho­dzi z przy­byt­ku. Ich owo­ce będą słu­żyć za pokarm, a ich liście za lekar­stwo.

To frag­ment wizji pro­ro­ka Eze­chie­la. Pro­rok opi­su­je teren pustyn­ny, na któ­rym znaj­du­ją się sło­ne wody, co wyklu­cza roz­wój roślin. Tym­cza­sem Eze­chiel widzi drze­wa, któ­re nie dość że rosną, to jesz­cze wyda­ją owo­ce – i to każ­de­go mie­sią­ca nowe. Musi zaska­ki­wać nad­zwy­czaj­na płod­ność, nie mówiąc o tym, że tak­że liście słu­żą za lekar­stwo. Wyja­śnie­nie tego tajem­ni­cze­go zja­wi­ska jest jed­no: woda pły­ną­ca z przy­byt­ku. Jest to sym­bol łaski. Duch Świę­ty jesz­cze raz chce nas prze­ko­nać o wyjąt­ko­wej mocy łaski Bożej pły­ną­cej z Kościo­ła.

ks. Roman Sła­weń­ski