Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Trzydziesty Trzeci Tydzień Zwykły 18– 23 XI 2019

Jezus zapowiada prześladowania swoich wyznawców

NIEDZIELA: Ml 3,19–20a; 2 Tes 3,7–12

Ewan­ge­lia Łk 21,5–19

Jezus zapo­wia­da prze­śla­do­wa­nia swo­ich wyznaw­ców

Gdy nie­któ­rzy mówi­li o świą­ty­ni, że jest przy­ozdo­bio­na pięk­ny­mi kamie­nia­mi i dara­mi, Jezus powie­dział: Przyj­dzie czas, kie­dy z tego, na co patrzy­cie, nie zosta­nie kamień na kamie­niu, któ­ry by nie był zwa­lo­ny. Zapy­ta­li Go: Nauczy­cie­lu, kie­dy to nastą­pi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie? Jezus odpo­wie­dział: Strzeż­cie się, żeby was nie zwie­dzio­no. Wie­lu bowiem przyj­dzie pod moim imie­niem i będą mówić: “Ja jestem” oraz “nad­szedł czas”. Nie chodź­cie za nimi. I nie trwóż­cie się, gdy posły­szy­cie o woj­nach i prze­wro­tach. To naj­pierw musi się stać, ale nie zaraz nastą­pi koniec. Wte­dy mówił do nich: Powsta­nie naród prze­ciw­ko naro­do­wi i kró­le­stwo prze­ciw kró­le­stwu. Będą sil­ne trzę­sie­nia zie­mi, a miej­sca­mi głód i zara­za; uka­żą się strasz­ne zja­wi­ska i wiel­kie zna­ki na nie­bie. Lecz przed tym wszyst­kim pod­nio­są na was ręce i będą was prze­śla­do­wać. Wyda­dzą was do syna­gog i do wię­zień oraz z powo­du moje­go imie­nia wlec was będą do kró­lów i namiest­ni­ków. Będzie to dla was spo­sob­ność do skła­da­nia świa­dec­twa. Posta­nów­cie sobie w ser­cu nie obmy­ślać naprzód swej obro­ny. Ja bowiem dam wam wymo­wę i mądrość, któ­rej żaden z waszych prze­śla­dow­ców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprze­ci­wić. A wyda­wać was będą nawet rodzi­ce i bra­cia, krew­ni i przy­ja­cie­le i nie­któ­rych z was o śmierć przy­pra­wią. I z powo­du moje­go imie­nia będzie­cie w nie­na­wi­ści u wszyst­kich. Ale włos z gło­wy wam nie zgi­nie. Przez swo­ją wytrwa­łość oca­li­cie wasze życie.

PONIEDZIAŁEK 1 Mch 1,10–15.41–43.54–57.62–64; Łk 18,35–43

 Sło­wo Boże: Księ­gi Pra­wa, któ­re zna­le­zio­no, dar­to w strzę­py i palo­no w ogniu. Wyrok kró­lew­ski pozba­wiał życia tego, u kogo gdzie­kol­wiek zna­la­zła się Księ­ga Przy­mie­rza, albo jeże­li ktoś postę­po­wał zgod­nie z naka­za­mi Pra­wa. Wie­lu jed­nak spo­mię­dzy Izra­eli­tów posta­no­wi­ło sobie, że nie będą jeść nie­czy­stych pokar­mów.

Ludz­kie sumie­nie to naj­święt­sze miej­sce w każ­dym czło­wie­ku. W sumie­niu bowiem chce mówić sam Stwór­ca. Choć nie zawsze czło­wiek chce iść za tym gło­sem. Nie­ste­ty bywa i tak, że ktoś z zewnątrz chce zawład­nąć ludz­kim sumie­niem. Tak czy­nią dyk­ta­tu­ry. W naszych warun­kach podob­nie dzia­ła­ją pro­pa­gan­da i wie­lu cele­bry­tów. Dzia­ła­ją tak moc­no, że czło­wiek może zgu­bić zdro­wy roz­są­dek. Powta­rza­ne nie­do­rzecz­no­ści znie­kształ­ca­ją sumie­nia. Czy moje sumie­nie jest zdol­ne opie­rać się temu nie­bez­pie­czeń­stwu?

WTOREK 2 Mch 6,18–31; Łk 19,1–10

Sło­wo Boże: Uda­wa­nie bowiem nie przy­stoi nasze­mu wie­ko­wi. Wie­lu mło­dych było­by prze­ko­na­nych, że Ele­azar, któ­ry już ma dzie­więć­dzie­siąt lat, przy­jął pogań­skie oby­cza­je. Oni to przez moje uda­wa­nie, i to dla oca­le­nia maleń­kiej reszt­ki życia, prze­ze mnie byli­by wpro­wa­dze­ni w błąd…

Sta­rzec Ele­azar to praw­dzi­wy boha­ter. Po pierw­sze zacho­wał wier­ność Pra­wu, któ­re zaka­zy­wa­ło spo­ży­wa­nia pokar­mów nie­czy­stych, tym bar­dziej tych, któ­re zło­żo­no w ofie­rze pogań­skim boż­kom.  Nie prze­stra­szył się cze­ka­ją­cej go utra­ty życia – bar­dziej cenił wier­ność Bogu niż doraź­ną korzyść. Po dru­gie rozu­miał dobrze swą odpo­wie­dzial­ność za innych, szcze­gól­nie za mło­dych, któ­rzy mogli­by łatwo uspra­wie­dli­wić swe odstęp­stwo od wia­ry powo­łu­jąc się na star­ca. Wiel­kość Ele­aza­ra wspie­ra się na dwóch fun­da­men­tach: wier­ność i odpo­wie­dzial­ność.

ŚRODA 2 Mch 7,1.20–31; Łk 19,11–28

Sło­wo Boże: Sied­miu bra­ci razem z mat­ką zosta­ło schwy­ta­nych. Bito ich bicza­mi i rze­mie­nia­mi, gdyż król chciał ich zmu­sić, aby skosz­to­wa­li wie­przo­wi­ny zaka­za­nej przez Pra­wo. Przede wszyst­kim zaś god­na podzi­wu i trwa­łej pamię­ci była mat­ka. Przy­glą­da­ła się ona w cią­gu jed­ne­go  dnia  śmier­ci sied­miu synów i znio­sła to męż­nie.

Prze­śla­do­wa­nie Żydów za kró­la Antio­cha było okrut­ne, ale też przy­nio­sło wiel­kie owo­ce. Oto  despo­tycz­ne­go wład­cę pochła­nia jed­no dąże­nie: zła­mać każ­de­go czło­wie­ka, wyple­nić naj­mniej­szy sprze­ciw. Ale potęż­ne­mu wład­cy może oprzeć się kobie­ta-mat­ka. Znio­sła widok męczo­nych synów. Wię­cej, doda­wa­ła im otu­chy, by męcze­ni trwa­li przy pra­wie Bożym. I tą dro­gą poko­na­ła wiel­kie­go kró­la. Boha­ter­ska mat­ka do koń­ca pozo­sta­ła ducho­wym prze­wod­ni­kiem swo­ich dzie­ci. Sta­ła się umoc­nie­niem dla kolej­nych poko­leń ludzi wie­rzą­cych.

CZWARTEK 1 Mch 2,15–29; Łk 19,41–44

Sło­wo Boże: Jeże­li nawet wszyst­kie naro­dy, któ­re nale­żą do pań­stwa pod­le­głe­go kró­lo­wi, słu­cha­ją go, odstą­piw­szy od kul­tu swych ojców, i zgo­dzi­ły się na jego naka­zy, to jed­nak ja, moi syno­wie i moi krew­ni będzie­my postę­po­wa­li zgod­nie z przy­mie­rzem, któ­re zawar­li nasi ojco­wie. Niech nas Bóg bro­ni od prze­kro­cze­nia Pra­wa.

Mata­tiasz wraz ze swy­mi zwo­len­ni­ka­mi sta­no­wi­li zde­cy­do­wa­ną mniej­szość. Jed­nak­że pełen gor­li­wo­ści i z moc­ną wia­rą sta­nął prze­ciw potę­dze kró­la Antio­cha. Tak­że na świa­dec­two wobec wie­lu Żydów, któ­rzy przy­ję­li pogań­skie zwy­cza­je. Tu nie było gło­so­wa­nia, kto ma więk­szość. Jedy­nym roz­strzy­ga­ją­cym argu­men­tem była słusz­ność, wier­ność Pra­wu Boże­mu. Bo ono obo­wią­zu­je zawsze. I tym bar­dziej gdy są trud­ne oko­licz­no­ści, w któ­rych nie wia­do­mo, jaką pod­jąć decy­zję, zacho­wa­nie wier­ność sło­wu Boga jest jedy­nym ratun­kiem.

PIĄTEK 1 Mch 4,36–37.52–59; Łk 19,45–48

Sło­wo Boże: Juda i jego bra­cia powie­dzie­li: „Oto nasi wro­go­wie są star­ci. Chodź­my oczy­ścić  świą­ty­nię i na nowo poświę­cić”. Zebra­ło się więc całe woj­sko i poszli na górę Syjon… Cały lud upadł na twarz i oddał pokłon… nasta­ła wiel­ka radość z tego powo­du, że skoń­czy­ła się hań­ba, któ­rą spro­wa­dzi­li poga­nie.

Naj­pierw była trud­na wal­ka o obu­dze­nie świa­do­mo­ści. Następ­nie wysi­łek budo­wa­nia wia­ry. I wresz­cie przy­szedł czas oczysz­cze­nia świą­ty­ni – mate­rial­ne­go zna­ku Bożej obec­no­ści. Świą­ty­nia była zna­kiem, ale zna­kiem szcze­gól­nie waż­nym, dla­te­go z wiel­ką rado­ścią obcho­dzo­no powrót kul­tu spra­wo­wa­ne­go w świą­ty­ni. Dziś może­my pomy­śleć o naszych świą­ty­niach mate­rial­nych. Ale z więk­szą tro­ską nale­ży myśleć o świą­ty­ni Bożej obec­no­ści, jaką jest Kościół-wspól­no­ta. I o tej świą­ty­ni, jaką jest każ­dy z nas. To one nie­ustan­nie potrze­bu­ją oczysz­cze­nia.

SOBOTA 1 Mch 6,1–13; Łk 20,27–40

Sło­wo Boże: Dosze­dłem do tak wiel­kiej udrę­ki i nie­pew­no­ści, w jakiej obec­nie się znaj­du­ję, a prze­cież w uży­wa­niu wła­dzy byłem łaska­wy i miło­sier­ny. Teraz jed­nak przy­po­mi­nam sobie całe zło, któ­re­go dopu­ści­łem się w Jero­zo­li­mie. Zabra­łem bowiem wszyst­kie srebr­ne i zło­te naczy­nia, któ­re się tam znaj­do­wa­ły…

Mija­ły lata, zakoń­czył się czas pod­bo­ju i walk. Przy­szedł głę­bo­ki namysł. Cho­ry i star­szy już wie­kiem  król Antioch wspo­mi­na swo­je zbrod­nie. Nie wni­ka­jąc w histo­rycz­ną praw­dę, jeste­śmy świad­ka­mi prze­bu­dze­nia jego sumie­nia. I to jest wiel­kie wyda­rze­nie. Gdy żyje­my bez zasta­no­wie­nia, doraź­ne spra­wy prze­sła­nia­ją to, co naj­waż­niej­sze. Dla­te­go tak potrzeb­ny jest czas namy­słu. Trze­ba spoj­rzeć cało­ścio­wo i uchwy­cić to, co nie­wi­docz­ne przy pierw­szym spoj­rze­niu. Nie pozba­wiaj­my się tej szan­sy. I powróć­my do codzien­ne­go rachun­ku sumie­nia.

ks. Roman Sła­weń­ski