Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Twarze Leonarda da Vinci

Ostatnia wieczerza, Leonardo da Vinci, 1495–98

Według histo­rii malar­stwa i sztu­ki na świe­cie, motyw Chry­stu­sa Kró­la – Pan­to­kra­to­ra, jako wład­cy i sędzie­go wszech­świa­ta, jest naj­daw­niej­szym z typów przed­sta­wień Syna Boże­go. Sie­dzą­cy na tro­nie, z ber­łem w ręku i koro­nie na gło­wie, pełen god­no­ści i maje­sta­tu.

Jezus Chry­stus Salvàtor mun­di pędz­la Leonar­do da Vin­ci przed­sta­wio­ny jest en face, czy­li fron­tal­nie, od przo­du, jako por­tret, do poło­wy syl­wet­ki. Jego pra­wa ręka wznie­sio­na jest do bło­go­sła­wień­stwa, a w dru­giej trzy­ma szkla­ną kulę, któ­ra sym­bo­li­zu­je świat. Jest ubra­ny w błę­kit­ną sza­tę. Obraz nale­ży do pry­wat­nej kolek­cji, publicz­nie został wysta­wio­ny jedy­nie w 2011 roku na poka­zie w Lon­dy­nie. Zba­wi­ciel świa­ta nie jest więc dzie­łem tak zna­nym jak Ostat­nia Wie­cze­rza, Dama z gro­no­sta­jem czy Gio­con­da, ale jest dowo­dem na to, że wło­ski arty­sta poszu­ki­wał twa­rzy Chry­stu­sa. Dobie­ga koń­ca rok zade­dy­ko­wa­ny 500. rocz­ni­cy śmier­ci Leonar­da da Vin­ci (1452–1519). W całych Wło­szech mia­ły miej­sce even­ty upa­mięt­niaj­cie twór­czość toskań­skie­go geniu­sza.

Twór­ca żywych posta­ci

Posta­ci Juda­sza do Ostat­niej Wie­cze­rzy Leonar­do da Vin­ci szu­kał wśród miesz­kań­ców pery­fe­rii Medio­la­nu. Przez kil­ka lat każ­de­go dnia prze­cha­dzał się wśród bie­do­ty mia­sta w poszu­ki­wa­niu twa­rzy zdraj­cy Jezu­sa. Pew­ne­go razu dla naj­bar­dziej odra­ża­ją­cych ludzi w mie­ście zafun­do­wał nawet poczę­stu­nek i roz­ba­wiał ich opo­wia­da­jąc żar­ty, aby ich twa­rze przyj­mo­wa­ły jesz­cze bar­dziej eks­pre­syj­ny wyraz. Po zakoń­czo­nej wie­cze­rzy, malarz spę­dził całą noc na spo­rzą­dze­niu szki­ców posta­ci ludzi, któ­rzy wcze­śniej byli jego gość­mi. „Leonar­do to geniusz, któ­ry kon­ku­ru­je z Bogiem w two­rze­niu żywych posta­ci. Boha­te­ro­wie Ostat­niej Wie­cze­rzy na obra­zie rusza­ją się, żyją” – powie Vic­to­rio Sgar­bi, współ­cze­sny wło­ski kry­tyk sztu­ki.

U schył­ku życia

Reli­gij­ność Leonar­da to temat, któ­ry rodzi wie­le dys­ku­sji. Histo­ry­cy twier­dzą, że stu­diu­jąc nauki natu­ral­ne i astro­no­micz­ne, arty­sta odda­lał się od tego co jest ducho­we. Był bar­dziej filo­zo­fem niż chrze­ści­ja­ni­nem – zazna­czył Gior­gio Vasa­ri (15111574), malarz, histo­ryk sztu­ki oraz autor bio­gra­fii arty­sty pt. „Życie Leonar­da”. „Dopie­ro tuż przed śmier­cią wyda­wał się żało­wać za swój styl życia i przy­jął wia­rę chrze­ści­jań­ską. W głę­bo­kiej sta­ro­ści wyspo­wia­dał się i oka­zał skru­chę. Pomi­mo tego, że nie potra­fił ustać na nogach, Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu nie chciał przy­jąć leżąc w łóż­ku… Nawró­ce­nie dopro­wa­dzi­ło Leonar­da do kry­tycz­ne­go spoj­rze­nia na swo­ją twór­czość. Toskań­ski malarz żało­wał, że nie poświę­cił wię­cej cza­su i kre­atyw­no­ści na temat tego, co świę­te”. Zna­ne jest ostat­nie zda­nie, któ­re wypo­wie­dział przed swo­ją śmier­cią: „Obra­zi­łem Boga i ludz­kość, gdyż dzie­ło moje nie osią­gnę­ło tej dosko­na­ło­ści, jaką powin­no było mieć”.

Geniusz i nie­do­sko­na­łość

Wiel­kość arty­sty tkwi w świa­do­mo­ści swo­jej nie­do­sko­na­ło­ści. Kie­dy da Vin­ci otrzy­mał zle­ce­nie na wyko­na­nie Bitwy pod Anghia­riw do Palaz­zo Vec­chio – Sta­re­go Pała­cu we Flo­ren­cji, do wyko­na­nia obra­zu zasto­so­wał eks­pe­ry­men­tal­ną mik­stu­rę, pole­ga­ją­cą na zmie­sza­niu wosku z roz­pusz­czal­ni­kiem oraz gumą arab­ską. Skład­ni­ki te następ­nie mia­ły być osu­szo­ne. Arty­sta spę­dził całą noc ze swo­imi słu­ga­mi, pró­bu­jąc za pomo­cą pochod­ni osu­szyć far­bę. Nie­ste­ty, rezul­tat był kata­stro­fal­ny. Pod wpły­wem cie­pła nastą­pi­ło roz­to­pie­nie wosku i far­by spły­wa­ły po ścia­nie… O świ­cie, zupeł­nie wyczer­pa­ny arty­sta musiał uznać poraż­kę, wyko­na­ny fresk zle­wał się na jego oczach.

Alek­san­dra Zapo­tocz­ny