Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ujrzeliśmy niezwykły naród

Jan Paweł II/fot. Archiwum

Pierw­szą piel­grzym­kę Jana Paw­ła II do Pol­ski, od któ­rej minę­ło 40 lat, prze­ana­li­zo­wa­no i oce­nio­no z róż­nych per­spek­tyw. Pod kątem poli­tycz­nym, histo­rycz­nych i ducho­wym. Papie­ską podróż okre­ślo­no mia­nem nie­zwy­kłe­go wyda­rze­nia, któ­re było prze­bu­dze­niem nie tyl­ko naro­du pol­skie­go, ale tak­że całe­go świa­ta, któ­re wyzna­czy­ło dro­gę minio­ne­mu stu­le­ciu.

Nie­ży­ją­ca już Palo­ma Gómez Bor­re­ro (1934–2017), hisz­pań­ska dzien­ni­kar­ka, któ­ra jako jedy­na kobie­ta wśród dzien­ni­ka­rzy towa­rzy­szy­ła Ojcu Świę­te­mu we wszyst­kich jego podró­żach, kil­ka dni przed kano­ni­za­cją, udzie­la­jąc mi wywia­du, tak wspo­mi­na­ła pierw­szą piel­grzym­kę Papie­ża do swo­je­go kra­ju: „Pol­skę odkry­li­śmy pod­czas pierw­szej wizy­ty Papie­ża w Ojczyź­nie. Ujrze­li­śmy nie­zwy­kły naród, któ­ry całej Euro­pie poma­gał swo­ją modli­twą, żywą wia­rą, miło­ścią do Maryi. Nigdy nie zapo­mnę poże­gna­nia w Kra­ko­wie. Na lot­ni­sku nie było dużo ludzi, bo wła­dze świa­do­mie je zamknę­ły, ale na uli­cach były tłu­my, ludzie – by zoba­czyć Papie­ża – wcho­dzi­li nawet na drze­wa. Sie­dzia­łam już w samo­lo­cie (dzien­ni­ka­rze wcho­dzą bocz­ny­mi drzwia­mi wcze­śniej niż papież), kie­dy ks. kard. Wyszyń­ski zwró­cił się do Papie­ża: Zabie­ra­ją Cię pol­skie skrzy­dła – lecie­li­śmy LOT-em. Potem odby­ły się ostat­nie wystą­pie­nia gło­wy pań­stwa i Ojca Świę­te­go, bar­dzo poli­tycz­ne, dyplo­ma­tycz­ne. Papież wcho­dził do samo­lo­tu. Patrzy­łam na nie­go i zasta­na­wia­łam się, co mógł myśleć, żegna­jąc przed­sta­wi­cie­la władz ówcze­snej Pol­ski – prze­wod­ni­czą­ce­go Rady Pań­stwa PRL. Obaj są Pola­ka­mi, dla­cze­go więc są dla sie­bie tacy chłod­ni… I w tym momen­cie Papież zszedł ze scho­dów, wró­cił się do prze­wod­ni­czą­ce­go Rady Pań­stwa i go objął. Z dale­ka docho­dził głos ludzi, któ­rzy sto­jąc za ogro­dze­niem lot­ni­ska śpie­wa­li: Góra­lu czy ci nie żal. Ludzie śpie­wa­li, a oni żegna­li się w ser­decz­nym obję­ciu. Pomy­śla­łam wte­dy, że ten naród jest napraw­dę nie­zwy­kły. Dwóch Pola­ków zupeł­nie się od sie­bie róż­nią­cych, któ­rych łączy Pol­ska”.

Ojciec Aldi­no Caz­za­go OCD – wło­ski teo­log, autor wie­lu publi­ka­cji na temat posta­ci Papie­ża-Pola­ka, w trzy­dzie­stą rocz­ni­cę pierw­szej papie­skiej piel­grzym­ki tak o niej napi­sał: „W 1979 roku nowo wybra­ny papież reali­zu­je jeden ze swo­ich pierw­szych i naj­bar­dziej zna­czą­cych podró­ży – powrót do swo­jej ojczy­zny, uci­ska­nej pod reżi­mem komu­ni­stycz­nym. Mimo że od wybo­rów na papie­ża minę­ło już osiem mie­się­cy, mimo że sta­cje tele­wi­zyj­ne z całe­go świa­ta już w stycz­niu poka­za­ły kil­ku­mi­lio­no­wy tłum w Mek­sy­ku, któ­ry go witał, oso­bo­wość Jana Paw­ła II dla wie­lu była jesz­cze nie­zna­na. Jego Pol­ska była jesz­cze bar­dziej nie­zna­na, zarów­no pod wzglę­dem spo­łecz­nym, jak i reli­gij­nym. Oczy­wi­ście, wie­lu wie­dzia­ło ze sły­sze­nia czy lek­tu­ry jakie­goś tek­stu, że Pol­ska była bastio­nem Kościo­ła kato­lic­kie­go w świe­cie, powią­za­nym na wie­le spo­so­bów z kul­tu­rą sło­wiań­ską, bizan­tyj­ską tra­dy­cją i spu­ści­zną pozo­sta­wio­ną na tej zie­mi na począt­ku X wie­ku przez uczniów Cyry­la i Meto­de­go. Karol Woj­ty­ła powra­ca do swo­jej Pol­ski jako syn tej zie­mi, ale tak­że idąc za nie­od­gad­nio­ny­mi pla­na­mi Opatrz­no­ści, jako następ­ca św. Pio­tra na Sto­li­cy Rzy­mu. Tak więc od 2 do 10 czerw­ca Papież wró­cił do domu. Pod­czas swo­je­go dłu­gie­go pon­ty­fi­ka­tu powró­ci jesz­cze sie­dem razy” (Il Sussidiario.net).

Papież piel­grzym

Gian Fran­co Svi­der­co­schi, waty­ka­ni­sta i współ­au­tor papie­skiej książ­ki „Dar i Tajem­ni­ca” (Wyd. św. Sta­ni­sła­wa, 1996) zauwa­ża: „Myślę, że papież nie miał w swo­ich zamie­rze­niach podró­żo­wać po świe­cie. Zosta­jąc papie­żem otrzy­mał w spad­ku po swo­ich poprzed­ni­kach cho­ciaż­by zapro­sze­nie do Mek­sy­ku, na któ­re tyl­ko odpo­wie­dział. Po wizy­cie w Mek­sy­ku wie­dział, że odpo­wie rów­nież na woła­nie z Pol­ski – zwie­rzył mi się w tego w jed­nym z wywia­dów. Twier­dził, że ludzie nie mogą przyjść do nie­go, więc to Kościół musi wyru­szyć do ludzi”.

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.

Alek­san­dra Zapo­tocz­ny