Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

W Rzymie na Campo di Fiori

Pomnik Giordano Bruno w Rzymie

Tego zim­ne­go luto­we­go ran­ka ska­za­ny eks-domi­ni­ka­nin, z ręka­mi zwią­za­ny­mi z tyłu ple­ców i z kagań­cem na ustach, żeby nie mógł krzy­czeć, zbli­żał się do epi­lo­gu swo­je­go prze­zna­cze­nia. Na Pla­cu Cam­po di Fio­ri cze­kał na nie­go stos… (…). Tyl­ko nie­wiel­ka gru­pa szła w kon­duk­cie jego śmier­ci. (…) Jubi­le­usz 1600 r., usta­no­wio­ny przez papie­ża Kle­men­sa VIII, błysz­czał w całej swej oka­za­ło­ści.

Jak poda­ją kro­ni­ki, do Rzy­mu przy­by­ło 3 milio­ny piel­grzy­mów, pra­gną­cych otrzy­mać odpust za życia lub po śmier­ci, przy­by­wa­li po prze­ba­cze­nie… Uli­ca­mi szły pro­ce­sje, śpie­wa­no pie­śni, ale ska­za­niec już ich nie usły­szał… Rzym bił wiel­kim bla­skiem, Gior­da­no Bru­no pozo­stał w jego cie­niu. Spa­li­li jego myśli, spa­li­li tak­że cia­ło, ale on żywił nadzie­ję w swo­ją nie­śmier­tel­ną duszę. Wiel­ki i baro­ko­wy Rzym nawet nie zauwa­żył ago­nii zakon­ni­ka”.

Tak opi­su­je śmierć Gior­da­na Bru­na Cecy­lia Gat­to Troc­chi (1939–2005), wło­ska pisar­ka i antro­po­log. 17 lute­go 1600 r., na daw­nym rzym­skim ryn­ku, został spa­lo­ny teo­log i domi­ni­ka­nin, huma­ni­sta i filo­zof, poeta i… here­tyk. Dziś Cam­po di Fio­ri za dnia zapeł­nia się stra­ga­na­mi ofe­ru­ją­cy­mi tury­stom wło­skie pro­duk­ty; wie­czo­rem oko­licz­ne loka­le zapeł­nia­ją się gość­mi. Przed sto­ją­cym na środ­ku pla­cu od roku 1889 pomni­kiem Gior­da­na Bru­na, dłu­ta Etto­re Fer­ra­ri (1845–1929), przy­jezd­ni robią sobie zdję­cia. Na trzech stro­nach coko­łu, w pła­sko­rzeź­bach wyry­to sce­ny pro­ce­su oraz samej śmier­ci.

Phi­lip­po Bru­no uro­dził się w Nola – trzy­dzie­ści kilo­me­trów od Neapo­lu, do któ­re­go przy­był jako jede­na­sto­let­ni chło­pak. Mając lat sie­dem­na­ście wstą­pił do zako­nu Domi­ni­ka­nów, przyj­mu­jąc imię Gior­da­no i zamiesz­kał klasz­to­rze San Dome­ni­co Mag­gio­re, gdzie trzy­sta lat wcze­śniej nauczał św. Tomasz z Akwi­nu – dok­tor Kścio­ła. Po następ­nych jed­nak trzy­dzie­stu latach bra­ta Gior­da­na, któ­re­go inno­wa­cyj­ne teo­rie burzy­ły ówcze­sny porzą­dek myśli filo­zo­ficz­nej i reli­gij­nej, oskar­żo­no o here­zję, nało­żo­no nań eks­ko­mu­ni­kę, a póź­niej wyda­no wyrok.

400 lat po jego śmier­ci, 17 lute­go w Roku Jubi­le­uszo­wym 2000 r. ks. kard. Ange­lo Soda­no,  sekre­tarz Sto­li­cy Apo­stol­skiej, do orga­ni­za­to­rów trwa­ją­cej wów­czas w Neapo­lu kon­fe­ren­cji zaty­tu­ło­wa­nej „Gior­da­no Bru­no: ponad mitem i prze­ciw­staw­ny­mi pasja­mi. Rewi­zja histo­rycz­na i teo­lo­gicz­na”, w imie­niu papie­ża Jana Paw­ła II skie­ro­wał pismo. W liście odczy­ta­nym na otwar­cie kon­fe­ren­cji czy­ta­my: „Ten smut­ny epi­zod histo­rii chrze­ści­jań­skiej przez nie­któ­re nur­ty kul­tu­ro­we został uży­ty jako gorz­ka kry­ty­ka w sto­sun­ku do Kościo­ła. Sobór Waty­kań­ski II zachę­ca nas do prze­zwy­cię­że­nia wszel­kich pole­micz­nych pokus, aby ponow­nie prze­czy­tać to wyda­rze­nie z duchem otwar­tym na peł­ną praw­dę histo­rycz­ną. W rze­czy­wi­sto­ści, nawet na pod­sta­wie zak­tu­ali­zo­wa­nych badań prze­pro­wa­dzo­nych przez bada­czy o róż­nych poglą­dach, wyda­je się, że ścież­ka myśli Gior­da­na Bru­na, ukie­run­ko­wa­na w stro­nę oży­wio­nej egzy­sten­cji, na tle chrze­ści­jań­stwa nie­ste­ty podzie­lo­ne­go, dopro­wa­dzi­ła go do wybo­rów inte­lek­tu­al­nych, któ­re stop­nio­wo ujaw­nia­ły się, w nie­któ­rych decy­du­ją­cych punk­tach, nie­zgod­nych z dok­try­ną chrze­ści­jań­ską. Dal­sze bada­nia powin­ny sku­pić się na oce­nie tej roz­bież­no­ści. To, co wyła­nia się z kart histo­rii, daje nam powód, by sądzić, że sędzio­wie wyda­ją­cy wyrok na ska­zań­ca byli kie­ro­wa­ni pra­gnie­niem słu­że­nia praw­dzie i pro­mo­wa­nia wspól­ne­go dobra, robiąc wszyst­ko, aby ura­to­wać mu życie. Patrząc jed­nak obiek­tyw­nie, nie­któ­re aspek­ty tych pro­ce­dur, zwłasz­cza ich bru­tal­ny rezul­tat doko­na­ny nie mogą nie sta­no­wić dla Kościo­ła dzi­siaj – powo­du głę­bo­kie­go żalu”.

Alek­san­dra Zapo­tocz­ny