Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Wielkopostna asceza

Wielkopostna Asceza

Po co zada­wa­nie sobie cier­pie­nia, ska­zy­wa­nie się na głód lub zim­no, dobro­wol­ne ogra­ni­cze­nia… W Śro­dę Popiel­co­wą zaczy­na­my Wiel­ki Post. Jaki sens ma asce­za i jak ją zasto­so­wać w XXI wie­ku?

Śre­dnio­wiecz­na asce­za to dosko­na­le­nie się w cno­cie poprzez suro­wy tryb życia i wyrze­cze­nie ziem­skich przy­jem­no­ści. Celem tych ćwi­czeń jest doświad­cze­nie, że w życiu cho­dzi o coś wię­cej niż przy­ziem­ność i luk­sus. Bar­dzo kocha­my jed­no i dru­gie! Może wła­śnie dla­te­go przez wie­ki pano­wa­ło prze­ko­na­nie o duali­zmie duszy i cia­ła. To dru­gie, wia­do­mo, tak chęt­nie cią­gnie do dołu, gdzie nie zawsze prze­by­wa Chry­stus.

Reli­gij­ność powin­na wypły­wać z wia­ry. Ina­czej będzie pusta i mdła. Pod­sta­wą asce­zy jest wia­ra w Boga. Św. Alek­sy posta­no­wił wyrzec się życia w bogac­twie i dostat­ku. Żył odtąd w suro­wej asce­zie, naśla­du­jąc Jezu­sa Chry­stu­sa. Był prze­ko­na­ny, że cier­pie­nia cia­ła dopro­wa­dzą do udo­sko­na­le­nia duszy, nato­miast odrzu­ce­nie dóbr ziem­skich jest gwa­ran­cją prze­pust­ki do Kró­le­stwa Nie­bie­skie­go.

Dla­te­go przy­stę­pu­ję do sakra­men­tu poku­ty i pojed­na­nia!

Jeśli chce­my pona­rze­kać, że to zbyt trud­ne albo mało dzi­siej­sze – lepiej prze­stań czy­tać, Dro­gi Czy­tel­ni­ku. Dokład­nie tymi samy­mi argu­men­ta­mi chciał zwieść Jezu­sa na pusty­ni Sza­tan. A on, jak przy­sta­ło na porząd­ne­go Oskar­ży­cie­la, za wszel­ką cenę udo­wod­ni naszą sła­bość i nędzę. Para­dok­sal­nie, poku­ta nie poni­ża czło­wie­ka, lecz go wywyż­sza. Pro­stu­je­my się, by poznać swo­ją war­tość. Bóg w tym poma­ga i bło­go­sła­wi.

Jeste­śmy stwo­rze­ni na obraz i podo­bień­stwo Boga? Dobre­go Boga, któ­ry chce szczę­ścia – moje­go i Two­je­go. Jeśli tak – ten tekst jest dla Cie­bie. Ku pokrze­pie­niu i inspi­ra­cji. Bóg nie zmu­sza. Nie naka­zu­je zebrać 70 pod­pi­sów w indek­sie do Bierz­mo­wa­nia, aby zdać. Nie ocze­ku­je wia­ry i bez­grzesz­no­ści na 100 pro­cent. Ocze­ku­je wier­no­ści. Papież Bene­dykt XVI prze­ko­ny­wał: Bóg nie patrzy na nasze upad­ki, ale na to, czy nadal wsta­je­my.

Czy to ma sens?

Na prze­strze­ni wie­ków wspól­no­ta Kościo­ła wypra­co­wa­ła trzy prak­ty­ki, któ­re mają pomóc ode­przeć atak poku­sy powierz­chow­no­ści, luk­su­su i ilu­zji wszech­mo­cy. Jak rozu­mieć prak­ty­ki asce­tycz­ne w XXI wie­ku? Życie każ­de­go z nas jest inne. Stąd każ­dy podej­mu­je indy­wi­du­al­ne posta­no­wie­nia wiel­ko­post­ne. Dla każ­de­go z nas to będzie coś inne­go. Jako Kościół (cała wspól­no­ta) podej­mu­je­my trzy ćwi­cze­nia, na któ­re zwra­ca uwa­gę sam Chry­stus.

Post

Nam się koja­rzy zwy­kle z nie­je­dze­niem mię­sa, ewen­tu­al­nie sło­dy­czy. War­to w tym miej­scu przy­po­mnieć aktu­al­ną wykład­nię Przy­ka­zań kościel­nych. Wiel­ki Post trwa od Popiel­ca do Wiel­kie­go Czwart­ku. Post pole­ga na spo­ży­ciu dwóch posił­ków dzien­nie i jed­ne­go do syta – pod­le­ga­ją mu oso­by mię­dzy 18. a 59. rokiem życia. Z kolei od 14. roku życia obo­wią­zu­je kato­li­ków wstrze­mięź­li­wość od pokar­mów mię­snych. Post powi­nien być zasad­ni­czo prak­ty­ko­wa­ny w Śro­dę Popiel­co­wą i Wiel­ki Pią­tek, nato­miast wstrze­mięź­li­wość w każ­dy pią­tek w cią­gu roku.

A gdy­by tak zro­bić sobie post od postów, choć­by tych na Face­bo­oku? Albo ogra­ni­cze­nie uży­wa­nia komór­ki? Dla nie­je­dzą­cych sło­dy­czy nie­je­dze­nie sło­dy­czy nie jest żad­nym wyrze­cze­niem. To raczej far­sa i żart. Sens postu pole­ga na ogra­ni­cze­niu sobie cze­goś, aby zna­leźć czas na coś bar­dziej war­to­ścio­we­go. Post jest po to, aby czło­wiek umiał zatę­sk­nić; aby nadał swo­im tęsk­no­tom wła­ści­wą ran­gę.

Jał­muż­na

Naj­częst­sze sko­ja­rze­nie doty­czy dat­ków na potrze­bu­ją­ce dzie­ci albo bez­dom­nych. Dobry trop, ponie­waż jał­muż­na poma­ga oczy­ścić swo­je ser­ce, by z więk­szą wraż­li­wo­ścią patrzeć na dru­gie­go czło­wie­ka. Potrze­bu­je­my raz na jakiś czas uświa­do­mić sobie, że cier­pi­my na ego­izm. Z tą prze­wle­kłą cho­ro­bą zma­ga­my się już od grze­chu pier­wo­rod­ne­go. Myślę, że bar­dziej daje się we zna­ki w dobie poku­sy kon­sump­cjo­ni­zmu, mate­ria­li­zmu i hedo­ni­zmu.

Wie­le osób dziś narze­ka, że pie­nię­dzy nie ma, więc i pomóc komuś trud­niej. A prze­cież może­my ofia­ro­wać nie tyl­ko pie­nią­dze, lecz przede wszyst­kim czas, zdol­no­ści, umie­jęt­no­ści, uwa­gę i tro­skę. Bez­cen­ny dar z sie­bie – to nie może być pięk­ny slo­gan, zare­zer­wo­wa­ny jedy­nie we wznio­słych homi­liach kościel­nych. Nie­za­leż­nie od gru­bo­ści port­fe­la, żyje­my w cza­sach, gdy łatwiej dać kon­kret­ny pie­niądz (5 zł / 50 zł) niż poświę­cić 5 lub 50 minut swo­je­go, jak­że cen­ne­go, cza­su.

Modli­twa

Poma­ga oczy­ścić ser­ce w rela­cji do Boga. Niby oczy­wi­sta spra­wa, a jed­nak cią­gle mamy z nią pro­blem. Wie­le modli­tew­nych prak­tyk ogra­ni­cza się do wyre­cy­to­wa­nia pacie­rza. I choć sam w sobie jest dobry, to jed­nak oka­zu­je się nie­raz nie­wy­star­cza­ją­cy. Modli­twa ma pro­wa­dzić do tego, że jeste­śmy uważ­niej­si w słu­cha­niu Jego pod­po­wie­dzi na dro­gach codzien­no­ści. Nasze hym­ny pochwal­ne nicze­go Bogu nie doda­ją, jed­nak prze­mie­nia­ją nas samych. Wia­ra wery­fi­ku­je się po wyj­ściu ze świą­ty­ni. Na jak dłu­go wystar­cza pali­wa, któ­re otrzy­ma­li­śmy jako dar­mo­wą łaskę?

Nie każ­dy może sobie pozwo­lić na kom­fort zamknię­tych reko­lek­cji w ciszy. Jed­nak moż­na wypra­co­wać sobie nawyk codzien­ne­go czy­ta­nia z Biblii dwóch zdań przed zaśnię­ciem. Powin­no nam zale­żeć na tym, aby codzien­nie poświę­cić choć­by 60 sekund na poopo­wia­da­nie Bogu o minio­nym dniu. Raz na jakiś czas war­to przy­je­chać na kwa­drans modli­twy przed Naj­święt­szym Sakra­men­tem. Zako­cha­ni szu­ka­ją oka­zji do bycia razem, poświę­ca­ją czas nie tyl­ko na wspól­ną kola­cję, ale tak­że na dojazd do ulu­bio­nej restau­ra­cji. Nie bój­my się poświę­cać cza­su dla Boga. Może war­to było­by pocią­gnąć za rękaw sutan­ny jakie­goś księ­dza i popro­sić o roz­mo­wę?

Na co ci to?

Nasze życie jest jak posłu­gi­wa­nie się GPS-em – Bóg za każ­dym razem dosto­so­wu­je naj­lep­szą tra­sę, by popro­wa­dzić nas do zba­wie­nia i szczę­ścia. Nie ma sen­su wybie­rać po omac­ku, lepiej zaufać. Nie­raz jed­nak potrze­ba, aby­śmy zak­tu­ali­zo­wa­li mapy. Po to jest Wiel­ki Post.

Mamy swo­je­go fry­zje­ra, den­ty­stę, ulu­bio­ny sklep czy siłow­nię. Posta­raj się dotrzeć na reko­lek­cje, do spo­wie­dzi, na ado­ra­cję. Wszyst­ko ma jeden cel: wię­cej miło­sier­dzia i dobra w sobie. Zda­rza mi się zada­wać na spo­wie­dzi poku­tę pole­ga­ją­cą na ofia­ro­wa­niu jał­muż­ny liczo­nej w minu­tach. Poświęć 30 minut na modli­twę. Zbierz w cią­gu dnia 48 minu­tek poświę­co­nych na pomoc róż­nym ludziom. Spró­buj dać z sie­bie czte­ry doby bez papie­ro­sów albo kawy.

W imię Chry­stu­sa pro­si­my: pojed­naj­cie się z Bogiem. Oto teraz czas upra­gnio­ny, oto teraz dzień zba­wie­nia.

Tak mówi św. Paweł. Ja za Nim powtó­rzę. W imię Chry­stu­sa pro­szę Was: pojed­naj­cie się z Ojcem. Dzi­siaj. Nie kie­dyś. Dzi­siaj. Bo to dziś jest czas zba­wie­nia.

Ks. Kamil Fal­kow­ski