Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Wierzę w życie wieczne

Wierzę w życie wieczne

Począ­tek listo­pa­da skła­nia do reflek­sji nad prze­mi­ja­niem. Pierw­szy listo­pa­da to dzień Wszyst­kich Świę­tych, zaś dru­gi wspo­mnie­nie Wszyst­kich Wier­nych Zmar­łych. Czy wia­ra w świę­tych obco­wa­nie ma jesz­cze dziś sens? Jak wyobra­zić sobie nie­bo? Czy my w ogó­le chce­my dostać się do nie­ba?

Każ­dy może świę­tym być

1 listo­pa­da wspo­mi­na­my tych, któ­rzy po ziem­skiej piel­grzym­ce cie­szą się prze­by­wa­niem z Bogiem w nie­bie. Dzię­ku­je­my Panu Bogu za nich i pro­si­my, aby teraz oni się za nami wsta­wia­li. Pod­czas roku litur­gicz­ne­go prze­ży­wa­my wie­le świąt ku czci świę­tych, któ­rych zna­my z imie­nia. Jed­nak nie wszy­scy miesz­kań­cy Kró­le­stwa Boże­go zosta­li ofi­cjal­nie ogło­sze­ni przez Kościół świę­ty­mi. Praw­do­po­dob­nie świę­tość osią­gnął ktoś z naszej rodzi­ny czy przy­ja­ciół, wobec któ­re­go nie został wsz­czę­ty pro­ces beaty­fi­ka­cyj­ny i kano­ni­za­cyj­ny. Pierw­szy dzień listo­pa­da skła­nia nas do zadu­my nas świę­to­ścią i zwy­czaj­ną dro­gą reali­zo­wa­nia powo­ła­nia.

Zespół „Arka Noego” śpie­wa zna­ną przed laty pio­sen­kę, któ­rej sło­wa prze­ko­nu­ją, że każ­dy z nas może zostać świę­tym. Świę­tość nie jest zare­zer­wo­wa­na dla poboż­nych księ­ży i sióstr zakon­nych w zako­nach klau­zu­ro­wych. War­to dziś odkryć świec­ką dro­gę do świę­to­ści. Joan­na Beret­ta Mol­la, Pier Gior­gio Fras­sa­ti czy Han­na Chrza­now­ska to przy­kła­dy (nie)zwykłych ludzi, któ­rzy wypeł­nia­li swo­je powo­ła­nie w zaży­ło­ści z Bogiem, co pomo­gło im doj­rzeć do świę­to­ści już za życia.

Wizja poboż­ne­go i dosko­na­łe­go życia może się wyda­wać nie­re­al­na. Jed­nak oni nie byli bez­grzesz­ni. Żyli wia­rą, uczest­ni­czy­li w życiu sakra­men­tal­nym, eli­mi­no­wa­li wady, wzra­sta­li w cno­tach, sumien­nie pra­co­wa­li, uczci­wie postę­po­wa­li, kie­ro­wa­li się Bożym pra­wem. Tyl­ko tyle i aż tyle.

Przed­sio­nek raju

2 listo­pa­da to wspo­mnie­nie wszyst­kich wier­nych zmar­łych, któ­rzy jesz­cze nie dosta­li się do nie­ba. Być może pono­szą zasłu­żo­ną karę i oczysz­cze­nie w czyść­cu. Zda­rza się, że oso­by ode­szły z tego świa­ta w sta­nie łaski uświę­ca­ją­cej, lecz nie odpo­ku­to­wa­li jesz­cze popeł­nio­nych grze­chów. Nie wie­my, kto jest już w nie­bie, a kto jesz­cze cze­ka, więc tego dnia pro­si­my o miło­sier­dzie Boże dla wszyst­kich zmar­łych. War­to pro­sić Boga, aby skró­cił męki czyść­co­we. Może­my uzy­skać dla zmar­łych odpust zupeł­ny, dzię­ki któ­re­mu daro­wa­na jest jego kara.

Przy oka­zji war­to przy­po­mnieć. Z każ­dym grze­chem zwią­za­na jest wina i kara. Winę usu­wa roz­grze­sze­nie otrzy­ma­ne w sakra­men­cie poku­ty i pojed­na­nia. Pozo­sta­je jed­nak kara. Jeśli nie zosta­nie­my z niej oczysz­cze­ni za życia, musi­my przejść stan oczysz­cze­nia w czyść­cu. To nie jest pie­kło, ale jak­by przed­sio­nek do nie­ba. Odpust zupeł­ny to daro­wa­nie kary za grze­chy, któ­rych wina zosta­ła już zma­za­na w cza­sie spo­wie­dzi. Odpu­sty może­my uzy­skać dla sie­bie lub oso­by zmar­łej.

Marze­nia za nie­bem

Kate­chizm Kościo­ła Kato­lic­kie­go wyja­śnia, że nie­bo jest sta­nem wiecz­nej szczę­śli­wo­ści. Może­my przy­po­mnieć sobie naj­pięk­niej­sze miej­sce na zie­mi: ład­na pogo­da, świet­ne towa­rzy­stwo ludzi i zapie­ra­ją­ce dech w pier­siach wido­ki. To począ­tek wyobra­żeń zwią­za­nych z nie­bem. Być może każ­dy z nas ina­czej sobie wyobra­ża ten stan wiecz­nej szczę­śli­wo­ści. Ja nie zdra­dzę jesz­cze na łamach „Źró­dła” swo­ich intu­icji, jak będzie wyglą­da­ło nie­bo. Jed­no jest pew­ne – będzie nam tam dobrze. Bar­dzo dobrze.

W nie­bie spo­tka­my Pana Boga, w któ­re­go wie­rzy­li­śmy całe życie ziem­skie, ale nie mogli­śmy z Nim poroz­ma­wiać twa­rzą w twarz. Teraz wresz­cie Go spo­tka­my i będzie­my mogli zapy­tać, o co tyl­ko chce­my. Poza Bogiem, w nie­bie spo­tka­my wszyst­kich dobrych ludzi – świę­tych – któ­rych wyda­ła histo­ria. Będzie­my mogli prze­cha­dzać się i do każ­de­go pod­cho­dzić. A w powie­trzu będzie się uno­si­ła radość. Tak będzie w nie­bie.

To nie będzie nud­ne miej­sce przy­po­mi­na­ją­ce mrocz­ną kapli­cę z nie­wy­god­ny­mi klęcz­ni­ka­mi, przy tem­pe­ra­tu­rze minus 10 stop­ni Cel­sju­sza. Nie będzie­my tam odma­wiać nie­zro­zu­mia­łych modlitw w obcym języ­ku. W nie­bie będzie po pro­stu bal wszyst­kich świę­tych. Wraz z gospo­da­rzem – Bogiem w Trój­cy Świę­tej.

Któ­rę­dy do nie­ba?

War­to przy­jaź­nić się ze świę­ty­mi, choć­by naszy­mi imien­ni­ka­mi. Oni – podob­nie jak nasi zmar­li – są już bli­żej Boga niż my. Dzię­ki temu mogą szep­tać Mu na ucho o naszych spra­wach, wypra­sza­jąc bło­go­sła­wień­stwo. Jeste­śmy sobie nawza­jem potrzeb­ni. Oni cie­szą się już peł­nią zba­wie­nia, my wciąż piel­grzy­mu­je­my do Domu Ojca.

Na zakoń­cze­nie chciał­bym przy­to­czyć bar­dzo urze­ka­ją­cą mnie ilu­stra­cję. Pew­na wło­ska mistycz­ka z XX wie­ku opi­su­je wizję nie­ba i pie­kła. Wyja­śnia, na czym będzie pole­gał dra­mat ludzi znaj­du­ją­cych się w pie­kle. Nad nimi będzie sufit ze szkła, przez któ­ry będą widzie­li wiel­ką radość miesz­kań­ców nie­ba. Nie wiem, czy męki fizycz­ne będą strasz­niej­sze niż żal, że nie może­my prze­by­wać w miej­scu wiecz­nej rado­ści, dobra i poko­ju. Piszę o tym, aby­śmy już teraz, jesz­cze na tym świe­cie, zatę­sk­ni­li za miej­scem peł­nym miło­ści. Na zie­mi powin­ni­śmy się do nie­go stop­nio­wo prze­pro­wa­dzać, a w koń­cu… zamiesz­kać.

ks. Kamil Fal­kow­ski